STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

12 listopada 2014

"Wielki Błękit" - Veronica Rossi


Recenzje poprzednich tomów: Przez burze ognia | Przez bezmiar nocy

Nie lubię rozstawać się z seriami, które przypadły mi do gustu - i nie inaczej sprawa się miała z trylogią Veronici Rossi mającą wzloty w postaci pierwszego tomu oraz upadki w postaci drugiego. Pojawienie się w zasięgu mojego wzroku książki wieńczącej cały cykl było tylko kwestią czasu, a w efekcie należę obecnie do grona nieszczęśliwych fanów, którzy znają już zakończenie trylogii i nie mogą liczyć na więcej.

Pierwszym tomem Veronica Rossi kupiła sobie tyle mojej uwagi, że akurat wystarczyło na lekturę kontynuacji. Ta, niestety, nieco mnie zawiodła, ponieważ spodziewałam się w historii Arii i Perry'ego więcej Arii i Perry'ego, tyle że razem, a także liczyłam na jakieś wzmianki o Wielkim Błękicie, który stał się dla bohaterów tym, czym dla Harry'ego Pottera był z początku RAB, czyli wielką niewiadomą. Na szczęście tytuł trzeciego tomu rozwiał moje wątpliwości i stał się obietnicą treści zawartych w powieści. Jak wypadł Wielki Błękit na tle poprzedniczek?

Ani przez chwilę nie wątpiłam w to jak zakończy się historia Arii i Perry'ego. Rzadko kiedy powieści młodzieżowe kończą się niezgodnie z tym, czego spodziewają się fani. Tylko raz zostałam zaskoczona przez autorkę, co uważam za wielki plus, przy czym mowa o Tahereh Mafi, która spiknęła swoją bohaterkę nie z tym chłopakiem, którego wybór można byłoby wywnioskować z panujących wśród pisarek zwyczajów. Veronica Rossi postanowiła nie wybijać się z czymś zaskakującym, co z jednej strony smuci, a z drugiej jakoś specjalnie nie razi, bo książka i tak okazała się dobra. Może nie genialna, ale całkiem zadowalająca i już Wam piszę dlaczego.

Po pierwsze - i najważniejsze - Aria i Perry nareszcie pojawiają się w książce razem. Pozostają przy tym tymi samymi, świetnie wykreowanymi postaciami - naturalnymi w zachowaniu i pozbawionymi sztuczności. Po drugie, autorka skupia się teraz na dwóch wątkach - oswobodzeniu Cindera, a także odnalezieniu Wielkiego Błękitu. Wszystko inne albo się wyjaśnia, albo zostaje wchłonięte przez te dwie historie, dzięki czemu uwaga czytelnika skupia się na tym, co dla książki najważniejsze. Po trzecie, Wielki Błękit przepełniony jest emocjami, które udzielają się odbiorcy, a wszystkiemu sprzyja plastyczny język powieści.

O dziwo, Veronica Rossi gładko brnie przez szereg wydarzeń i pomimo wielu komplikacji nie pozwala sobie na pomyłki, przystopowanie akcji, czy jej absurdalność. Tym razem jest przerażająco realistycznie i okrutnie, a całość malowana jest w szarych barwach. To w sumie nie jest taka sobie młodzieżówka do przełknięcia w jeden wieczór, ponieważ autorka stara się tutaj przedstawić dystopię z gatunku tych najmniej przyjaznych, a więc groźnych dla bohaterów. Wielki Błękit dobitnie pokazuje, że wyprawa do raju to nie grzybobranie.

Fajnie, że autorka skupiła się na wątku przetrwania i dotarcia do Wielkiego Błękitu, lecz szkoda, że stało się to kosztem relacji Arii i Perry'ego. W ostatnim tomie ich związek jest już po prostu pewną stałą, nie dzieje się między nimi nic konkretnego i nie ma mowy o jakichś głębszych przemyśleniach co do ich uczuć. Mimo to cieszę się, że tak się stało, ponieważ powieść zyskała dzięki temu pazur i na pewno nie zostanie zakwalifikowana jako kolejne romansidło z dziwną katastrofą w tle, adresowane do młodzieży, która nie lubi myśleć.

Wielki Błękit zamyka serię o burzach eterowych, szukaniu ocalenia oraz dwójce nastolatków, która odegrała w tej historii najważniejszą rolę. Jestem zadowolona z zaserwowanego przez autorkę zakończenia i wpisuję cykl Przez burze ognia na listę moich ulubieńców. Trochę żałuję, że to już koniec, ale z drugiej strony wiem, że czasami nadmiar też potrafi zaszkodzić. Może więc lepiej, że historia zamknęła się w taki, a nie inny sposób?

Wielki Błękit (Przez burze ognia #3), Veronica Rossi, Otwarte 2014, s. 368.

10 komentarzy:

  1. Hm, powiem tak. Na razie mam sporo zaległości czytelniczych i spasuję, tym bardziej, że jest to już któryś z kolei tom.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tylko pierwszą część tej serii, ale mam w planach następne ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Również było mi bardzo ciężko rozstać się z tą serią, bardzo mocno zapadła mi ona w umysł i serce.

    OdpowiedzUsuń
  4. będę miała tę serię na uwadze ^^
    zapraszam do mnie, dopiero zaczynam :)
    ilovebooksworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię całą trylogię i również zauważyłam drobną tendencję spadkową kolejnych tomów, ale mimo wszystko kocham tą historię, bohaterów i świat przedstawiony. Jest trochę podobny do świata "delirium" - miasta i dzicz, ale tu mamy poszczególne plemiona i to jest genialne. Wątek Wielkiego Błękitu był niezły. Trochę dziwne rzeczy działy się pod koniec, ale ja wszystko kupie tej autorki. xD Polubiłam też Roara. Szkoda mi go było, ale jego strata nadała temu cyklowi trochę głębi i rozumiem, że tak musiało być. Bardzo miło wspominam czas spędzony z wszystkimi trzema częściami i również wpisuję je na listę ulubionych. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z serią jeszcze nie miałam do czynienia, chociaż mam zamiar ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta seria jeszcze przede mną, ale planuję zapoznanie się z nią koniecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam wcześniej o tej serii, a szkoda. Musze uzupełnić braki i zabrać sie za lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałabym poznać tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam i nie zachwyciła mnie :) ot, miłe zakonczenie serii

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!