STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

13 listopada 2014

"Zostań, jeśli kochasz" - Gayle Forman


Na długo przed premierą filmu powstałego na podstawie książki, wytrwale poszukiwałam egzemplarza Zostań, jeśli kochasz (czy też Jeśli zostanę, bo tak zatytułowana była powieść przed ekranizacją), ale szczęście mi nie dopisywało, ponieważ aż do pojawienia się dodruku z okładką filmową nie miałam możliwości jej przeczytania. O dziele Gayle Forman nasłuchałam się tyle dobrego, że gdy w końcu trafiło w moje ręce, rzuciłam wszystkie inne książki i ochoczo zabrałam się do lektury. Potem długo nie mogłam wyjść z podziwu.

Dotarło do mnie jak wielką rolę w odbieraniu danej książki odgrywają jej ekranizacja, obsada, a w szczególności - zwiastuny. Postawmy sprawę jasno: filmu jeszcze nie widziałam, Chloë Grace Moretz darzę sympatią, jednak to zapowiedzi ekranizacji sprawiły, że bardzo, wręcz obsesyjnie, pragnęłam przeczytać Zostań, jeśli kochasz. No bo jaki człowiek przejdzie obojętnie wobec tak perfekcyjnie zaprezentowanych, ociekających emocjami retrospekcji z idealnego życia głównej bohaterki, migawek pokazujących jej idealny związek z wschodzącą gwiazdą rocka, czy wreszcie megawzruszającej ballady Say something w wykonaniu megautalentowanej Christiny Aguilery? Chyba tylko całkowicie wyzbyty uczuć. Ja się na to złapałam, a potem wyłam z rozpaczy.

Książka Zostań, jeśli kochasz jawiła mi się jako literackie cudo, które niechybnie wyciśnie ze mnie potok gorzkich łez, wywoła atak migreny i wpędzi w książkowego kaca. Tymczasem z każdą kolejną stroną dzieła Gayle Forman docierała do mnie bolesna prawda: ta historia mogła być piękna, lecz okazała się zaledwie dobra. Przeciętna.

A zapowiadało się tak wspaniale. Sam pomysł na fabułę jest moim zdaniem rewelacyjny, nawet jeśli nie wierzę w takie historyjki. Człowiek doznaje śmiertelnych obrażeń w wypadku, a potem umiera - i nie ma taryfy ulgowej w postaci zabawy w być albo nie być na łożu śmierci. Spodobało mi się to, że autorka postanowiła w taki, a nie inny sposób przedstawić problem decydowania o swoim losie, a także siłę miłości, która jest w stanie pokonać nawet śmierć. Niestety, kiepski warsztat literacki Gayle Forman i to, że powieść Zostań, jeśli kochasz to mniej więcej dwudziestostronicowe opowiadanie uzupełnione o masę tragicznie zaprezentowanych retrospekcji, sprawiły, że zamiast łez wzruszenia i radości doświadczyłam łez rozpaczy i - generalnie - wielkiego zawodu.

Ta historia wypadła niezwykle blado na tle innych, podobnych sobie książek. Nie czułam w niej ani krztyny głębi, opowieść Mii była po prostu płytka jak kałuża! Powiedziałabym, że jest to wypruta z emocji relacja, bo na pewno nie przepełniona emocjami opowieść o tym, czy i jak należy walczyć o swoje życie. Powiem więcej: książka, na podstawie której powstał cały film, nie dorasta do pięt pierwszemu opublikowanemu w sieci zwiastunowi, który mnie wzruszył, doprowadził do łez i zainteresował historią Mii. Cóż, nie świadczy to zbyt dobrze o autorce.

Najbardziej zabolał mnie fakt, że tak uzdolnionej młodej aktorce, jaką bez wątpienia jest Chloë Grace Moretz, dano do zagrania bohaterkę, będącą w literackim pierwowzorze grubo ociosanym drągiem, którego umysłu nie skalała żadna głębsza myśl. Jej reakcje, tok myślenia, brak emocjonalności i życiowa nieporadność aż kłuły w książce w oczy i, jak Babcię kocham, pojęcia nie mam jak Chloë udało się z niej wyciągnąć coś dobrego. Świadczy to jedynie o jej ogromnym talencie, ponieważ aby z książkowej Mii zrobić bohaterkę, na którą można popatrzeć bez żalu i myśli samobójczych, trzeba nie lada umiejętności aktorskich i inwencji własnej.

Wiem, wiem. Z recenzji powieści wyszła mi niejako analiza porównawcza z jej ekranizacją, ale chyba nikt nie spodziewał się, że będzie inaczej, skoro powodem, dla którego Zostań, jeśli kochasz ponownie zagościła na półkach polskich księgarni, był właśnie film nakręcony na jej podstawie? Postaram się zatem w kilku podsumowujących słowach określić Wam jakiego rodzaju książką jest dzieło Gayle Forman.

Zostań, jeśli kochasz to przeciętna, szyta grubymi nićmi i dość płytka historia, której niewiele brakowało do tego, by stać się hitem. Mogę się założyć, że gdyby napisał ją John Green, wszyscy płakalibyśmy nad nią tak jak nad Gwiazd naszych wina, bo w jego wykonaniu powieść nadal byłaby swojska, ale za to wypełniona emocjami. Tutaj tego zabrakło - Gayle Forman nie poradziła sobie z istotą fabuły, którą sprowadziła do poziomu suchej relacji rodem z pamiętnika nastolatki. Autorka nie podźwignęła też kreacji bohaterów, którzy w jej wykonaniu są wręcz dwuwymiarowi, a w niektórych przypadkach sprowadzeni wyłącznie do wypisanego w książce imienia. 

Rozczarowałam się na tej powieści, ale sama jestem sobie winna, ponieważ postawiłam jej poprzeczkę zbyt wysoko. W efekcie Zostań, jeśli kochasz nie spełniła moich wygórowanych oczekiwań, a po lekturze jeszcze długo towarzyszył mi niewysłowiony żal. Pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że nie popełnicie tego samego błędu i zawczasu darujecie sobie tego typu porównania. Wówczas książka Gayle Forman okaże się przeciętną, ale mimo wszystko strawną opowieścią, która może i nie da Wam satysfakcji, ale na pewno sprawi przyjemność.


Zostań, jeśli kochasz (Jeśli zostanę #1), Gayle Forman, Nasza Księgarnia 2014, s. 248.

15 komentarzy:

  1. Przeczytałam ją jakiś rok temu i nie było w niej nic co by mnie zachwyciło. Spodobała mi się tylko ta pierwsza okładka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo teraz o tej książce się mówi w blogosferze, ale mnie jakoś do niej nie ciągnie. A że nie jest najlepsza, chyba nie mam co żałować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba lepiej zostanę przy postanowieniu, by obejrzeć film, niż przeczytać książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może się skuszę, ale podejdę do tej książki z dystansem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja opinia o tej książce jest dosyć podobna. Chociaż ja dałam jej 6/10, ponieważ była to całkiem szybka lektura, więc nie musiałam męczyć się z nią Bóg wie ile :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałam dużo pozytywnych recenzji tej książki, ale mnie ona nie przekonuje... Chyba nie dla mnie :)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja trochę lepiej oceniłam Zostań, jeśli kochasz, chociaż nie oczekiwałam od niej zbyt wiele. Miała być tylko przyjemną lekturą na wieczór, z kawą w ręku i pod kocykiem, i w tej roli spisała się na medal.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że dosyć słabo odebrałaś tę książkę, ponieważ dla mnie była całkiem całkiem. Może nie najlepsza, ale spodobała mi się. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam o tej książce tyle, że nie mam już ochoty jej czytać. Po prostu mam wrażenie, że wszystko już o niej wiem...

    pokolenie-zaczytanych

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoja recenzja odzwierciedla wszystko to, czego się obawiam. Podejrzewam, że będę miała podobne zdanie. Tym razem poprzestanę na obejrzeniu filmu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Taka do przeczytania na raz i na szybko. Nic specjalnego, nie rozumiem zachwytu tą książką :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie oglądałam filmu ale książkę czytałam wydobyłam z siebie parę łez i dużo się naprzeklinałam :P
    Mi osobiście książka przypadła do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie poleciłabyś książki lepsze o podobnej tematyce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam "Siedem razy dziś" Lauren Oliver, "Moja siostra mieszka na kominku" Annabel Pitcher, "Siedem minut po północy" Patricka Nessa, "Tak wygląda szczęście" Jennifer A. Smith, książki Jenny Han, książki Niny Reichter, "Eleonorę i Parka", "Hopeless"... Dużo tego jest :)

      Usuń
  14. Czytałam i jestem zachwycona :) Może dlatego ,że to w 100% mój typ książki - wzruszająca i poruszająca.

    Zapraszam do mnie, a Twojego bloga dodaję do obserwowanych :)
    http://modnaksiazka.blogspot.com/
    Zostaw ślad po sobie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!