STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

18 grudnia 2014

"Miasto niebiańskiego gnia" - Cassandra Clare


Recenzja poprzedniego tomu: Miasto zagubionych dusz

Dary Anioła to jedna z niewielu serii, które towarzyszą mi już od ładnych paru lat. Nie jest to może cykl, który całkowicie skradł moje serce, ale bez wątpienia mogę powiedzieć, że mam do niego sentyment. Zawsze chętnie powracałam do lektury przygód Clary i Jace'a, zaś Cassandrę Clare podziwiałam za wytrwałość i pomysłowość. Miasto niebiańskiego ognia to wyjątkowa książka, i to z aż dwóch powodów: jest to bodaj najgrubsza książka tej autorki, a zarazem ostatni tom serii. Nic dziwnego więc, że cieszy się takim powodzeniem wśród czytelników, w przeważającej ilości będących długoletnimi fanami twórczości Clare.

Zawsze podobało mi się to, że autorka potrafi z taką lekkością prowadzić czytelnika przez fabułę. I tym razem się nie zawiodłam, jednak trochę żałowałam, że czytanie tak szybko mi idzie i zaraz nadejdzie koniec Darów Anioła, o którym wolałam nawet nie myśleć. Co ciekawe, w Mieście niebiańskiego ognia wcale się tyle nie działo, bym mogła powiedzieć, że akcja pędziła na łeb, na szyję. Otóż nie! Prędzej uznałabym, że książka była zdecydowanie nudniejsza od poprzednich, jakby autorce zabrakło na nią pomysłu i chęci, co jedynie dowodzi temu, że czasami zmienianie doskonałej trylogii w taki sobie pięcioksiąg to niekoniecznie dobre rozwiązanie. Z ostatnim tomem tego cyklu nie było aż tak źle, niemniej jednak uważam, że już od jakiegoś czasu Cassandra Clare ciągnęła to na siłę. I może dlatego zakończenie okazało się takie... przeciętne i generalnie mało porywające?

Cóż, jestem przekonana, że zarówno oddani fani, jak i ci z doskoku, tak jak ja, oczekiwali czegoś zgoła innego niż nam zaserwowała pisarka. W jej działaniach ewidentnie widać, że chciała zrobić dobrze miłośnikom serii. Chyba nawet nie chodziło tu o pieniądze, bo seria sprzedawała się świetnie i sprzedawać się będzie dalej. Wokół Clare ustawił się najwidoczniej wianuszek fanów romansów paranormalnych i wątków miłosnych, po czym wymusił na niej takie, a nie inne rozwiązania. Jasne, przez tyle lat talent autorki mógł się nieco przytępić, ale żeby aż tak!? Nie, tutaj zadziałały jeszcze inne mechanizmy, niestety, w przypadku tej książki bardzo nieudane. Szkoda, że po tylu tomach wciągającej historii, autorka uległa i zamiast skupić się na swoich sprawdzonych pomysłach, jedynie wykorzystała te podsunięte przez zdesperowanych fanów, którzy nie mogli żyć bez łączenia bohaterów w pary.

A pamiętacie, że nie o to w tym wszystkim chodziło? Mam nadzieję, że tak jak ja kojarzycie te wszystkie walki, polowania na demony, konflikt dobra ze złem, intrygi i tajemnice! Właśnie to przyciągnęło mnie do tej serii. W tym tomie również tego nie brakowało, ale ilość ciekawych wątków i momentów nie powalała na kolana. No i to zakończenie! Czy naprawdę Cassandry Clare nie stać było na coś więcej? Uroniłam kilka łez na samym końcu, ale to wszystko - lektura Miasta niebiańskiego ognia nie zrobiła na mnie większego wrażenia.

Z uwagi na to, że za dużo w tej książce pisano o miłości, poczułam awersję do Jace'a i Clary, którzy to zmarnowali większość czasu na miłosne gruchanie. Swoją sympatię skierowałam w stronę Sebastiana, który jako jedyny miał w sobie charyzmę i wzbudzał jakieś emocje. Nigdy dotychczas nie zwracałam na niego aż tak bacznej uwagi, ale tym razem uważam, że wypadł doskonale. Spodobała mi się też obecność Magnusa, zwłaszcza z uwagi na wątek Aleca, chociaż to akurat sprytny chwyt marketingowy mający na celu wypromowanie nowej serii autorki. Mimo to naprawdę mocno się cieszę, że czarownik zawitał w książce na dłużej i dodał jej smaczku.

Podsumowując, Miasto niebiańskiego ognia to przeciętne zakończenie genialnej historii. Nie było źle, ale nie uświadczyłam też fajerwerków, na które liczyłam. Z jednej strony żałuję, że to już koniec przygód Clary i Jace'a, ale mam też nadzieję, że Cassandra Clare nie pozwoli nam o nich szybko zapomnieć. Wreszcie znajdę też czas na Diabelskie maszyny, które od dawna czekają na półce. Jeśli jesteście fanami serii, lektura tej książki jest dla Was obowiązkowa, ale pamiętajcie, że to nie będzie ideał, którego wszyscy się spodziewaliśmy.


Miasto niebiańskiego ognia (Dary anioła #6), Cassandra Clare, MAG 2014, s. 702.

13 komentarzy:

  1. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że ostatnia część nie okazała się tak dobra, jak wszyscy się spodziewali. Ja na razie się tym nie martwię, bo dopiero zaczęłam czytać trzecią część, więc przede mną jeszcze trzy tomy. Ostatnio często też słyszę, że Diabelskie Maszyny są lepsze. Prędzej, czy później sprawdzę to, a na razie czekam na Twoje recenzje tej drugiej serii.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    lustrzananadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja rozpoczęłam spotkanie z twórczością autorki od Diabelskich maszyn i niestety jestem rozczarowana i nie mam kompletnie pojęcia, czy do Darów anioła, w ogóle dotrę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę się zgodzić, że część ta zawierała więcej scen miłosnych niż głównego wątku, jakim była walka z Sebastianem, ale ja uwielbiam serię i nie mogłam tak "surowo" jej ocenić. :) Po cichu liczyłam na śmierć jednej z głównych postaci, na trochę dramatyzmu, ale cóż...

    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamy bardzo podobne odczucia - słabe zakończenie całkiem przyjemnej serii. Szkoda, że tak go Clare zmarnowała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka czeka na półce, aż prosi, by ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę wreszcie przeczytać , ale będę zwlekać jak najdłużej . Nie chcę rozstawać się z tą serią ..

    OdpowiedzUsuń
  8. hej! chciałabym was zaprosić do czytania mojego i moich przyjaciółek bloga z recenzjami książek http://zakochanewksiazkach.blogspot.com/ mam nadzieję, że nasze recenzje wam się spodobają ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę kupić pierwszą część!

    zaczytane.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam jak na razie tylko pierwszą część, ale na półce czeka już druga :) Seria zapowiada się bardzo ciekawie... Szkoda, że zakończenie nie jest spektakularne, ale na szczęście mam przed sobą jeszcze 5 części ;)
    Zapraszam do mnie - http://zaczytanaania.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Autorka robiła taki szum wokół zakończenia, trzymała fanów w ciągłym strachu, a tu takie .... Trochę rozczarowujące, ale ogólnie książka trzyma poziom :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Od dawna chciałam przeczytać Dary Anioła. Twoja recenzja z jednej strony popchnęła mnie ku tej serii, a z drugiej mi ją trochę obrzydziła. Dzięki bezstronniczemu zdaniu zdecyduję się chyba na nią. Mam nadzieję, że będę tu częściej zaglądać. Zapraszam również na mojego blog: www.silava506.blogspot.com Na którym znajdziesz nie tylko recenzję, ale także opowiadania oraz luźne przemyślenia książkocholiczki. Czytasz = Komentujesz | To motywuje do dalszej pracy. Pozdrawiam, Silava ;3

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak najbardziej zgadzam się z Twoim opisem ! :) Również zaczynałam wcześnie z tą serią i mam do niej nie lada sentyment. Jeśli ktoś jest ciekawy mojego zdania, recenzja poniżej :)
    http://mrsbeetle.blogspot.com/2015/09/cassandra-clare-i-jej-nieboskie.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!