STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

31 grudnia 2014

Podsumowanie 2014 roku


Jesteście ciekawi jak wyglądał moimi oczami mijający 2014 rok wypełniony książkami? Przygotowałam dla Was podsumowanie, kilkanaście kategorii, z których każda jest przeze mnie krótko opisana. Ciekawa jestem Waszych opinii i czy podzielacie moje zdanie. Będzie mi bardzo miło poznać Wasze typy!


Bezkonkurencyjnie genialna Olga Gromyko. Styl tej autorki, wszechobecny w Wiernych wrogach humor oraz umiejętność trzymania w napięciu sprawiły, że wydałam w tym roku małą fortunę na jej książki. Do kolekcji wciąż brakuje mi tytułu Zawód: Wiedźma 2, może macie na sprzedaż!?


Najbardziej zawiodłam się na Bezkresnym morzu Ricka Yanceya. Po pierwszym tomie Piątej fali miałam wygórowane wymagania co do kontynuacji, a tymczasem autor zaserwował mi niemalże całkowicie niestrawny tekst, w którym zupełnie zmienił pomysł na fabułę, tym samym przyprawiając mnie o napad migreny.


Stawiam na Zaginioną dziewczynę Gillian Flynn, czyli książkę z najbardziej popapranymi bohaterami w historii literatury, wartką i megawciągającą akcją oraz zakończeniem, przez które szczęki z hukiem opadają wszystkim na podłogę. Zarówno powieść, jak i autorka, zasługują na Waszą największą uwagę.


Chyba największe wrażenie zrobiła na mnie piękna okładka Wiernych wrogów Olgi Gromyko. Dzięki niej w trakcie lektury bez trudu widziałam oczami wyobraźni Szelenę, a samo wyobrażenie pomogło mi zbudować klimat tej genialnej powieści. Cieszę się, że okładka udała się wydawnictwu, bo dzięki temu książka jest idealna.


Toksyna Jus Accardo wygląda dość tandetnie, dlatego uznałam ją za przykład najgorszej okładki mijającego roku. Nie jest to adekwatne do treści, która aż taka zła nie była. Szkoda, że wizualnie książka prezentuje się tak słabo, bo jest to jedyna przyczyna, dla której trzymam ją schowaną z dala od moich oczu.


Nie umiem się zdecydować, więc literackim ciachem obwołuję jednocześnie Maxona Schreave z Rywalek oraz Aarona Warnera z Daru Julii. Linki do moich wyobrażeń ukryłam specjalnie, ponieważ nie chcę Was narażać na napad ślinotoku, którego sama w tej chwili doznaję. Nie mówcie, że nie ostrzegałam!


Georgia i Shaun Masonowie! (SPOILER ALERT, zaznacz tekst, aby przeczytać go na własną odpowiedzialność)


O dziwo, w tym roku nie miałam do czynienia z książką, która wzruszyłaby mnie tak bardzo jak Gwiazd naszych wina rok temu. Ale jest tytuł, przez który uroniłam kilka łez - mowa o trzeciej odsłonie historii Marii Antoniny, powieści Z pałacu na szafot. Co ciekawe, płakałam nie nad Austriaczką, a nad jej mężem, Ludwikiem XVI.


Szelena z Wiernych wrogów czy Georgia z Przeglądu Końca Świata? Obie uwielbiam i darzę sentymentem, przy czym druga jest dla mnie niedoścignionym wzorem do naśladowania. Wilkołaczyca z powieści Gromyko ma za to temperament, którego nie da się stłamsić, co też mi się podoba. Po prostu obie są genialne!


W tej kategorii wytypowałam aż trzy postacie, które działały mi na nerwy oraz irytowały mnie swoim zmiennym charakterem i niezdecydowaniem: Saba z Krawego szlaku, Kylie z Urodzonej o północy i Julia z Między teraz a wiecznością. Wszystkie trzy są koszmarnie wykreowane i niech to Wam służy za antyrekomendację.


Dla mnie bezkonkurencyjnie wygrywa Gwiazd naszych wina. Ansel Elgort w roli Gusa i Shailene Woodley jako Hazel Grace skradli moje serce i sprawili, że z kina wychodziłam wzruszona i urzeczona jednocześnie. Nad filmem czuwał John Green i było to świetne posunięcie. Dzięki temu ekranizacja jest wierna oryginałowi.


Po długich rozważaniach uznałam, że najgorzej wypadła ekranizacja Zimowej opowieści. Twórcy ograbili tę poniekąd magiczną historię z klimatu jaki Helprin wytworzył wokół książki. Ponadto obsadzenie Colina Farella, a więc niegrzecznego chłopca, w głównej roli, to niekoniecznie udany zabieg.


Niekwestionowaną zwyciężczynią w tej kategorii jest dla mnie Olga Gromyko. Dzięki niej odkryłam, że istnieją książki, przy których można się bez przerwy śmiać, jednocześnie z wypiekami na twarzy śledząc rozwój fabuły. Mistrzyni humoru i świetna pisarka z głową pełną niesamowitych pomysłów - oto Olga Gromyko w pigułce.


Niestety, ale z puli negatywów muszę wymienić aferę z Belloną wydającą książki bez uprzedniego zbadania jej pod kątem bycia lub nie plagiatem. Wydarzenie to pozostawiło po sobie głęboki niesmak i doprowadziło do tego, że dwa razy zastanowię się, nim kupię cokolwiek wydanego przez to wydawnictwo.


Na to zaszczytne inaczej miejsce zasłużył pisarz Konrad T. Lewandowski, który poziomem swojego chamstwa wobec drugiego człowieka udowodnił jak bardzo nie potrafi przyjąć krytyki na klatę. Ludzi takich jak on omijam szerokim łukiem i Wam radzę to samo. Nie sponsorujmy buractwa wśród polskich autorów!

13 komentarzy:

  1. Absolutnie zgadzam się co do Aarona i Maxona! Chociaż bezkonkurencyjny jest ten pierwszy. ^^
    Co do innych kategorii, ciężko mi się wypowiedzieć, bo większości wymienionych książek nie czytałam, aczkolwiek na pewno zgodzę się z dwoma ostatnimi sprawami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Strach zza rogu31 grudnia 2014 13:53

    Szkoda, że "Zaginioną dziewczynę" wszyscy teraz czytają tylko ze względu na film. Więc jakie to "zaskoczenie roku" skoro książkę można było przeczytać już w 2013 roku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym podkreślić, że to dla mnie zaskoczenie roku.

      Usuń
  3. Fajny pomysł na podsumowanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj z wieloma punktami się zgadzam ;) Należy tutaj zaliczyć wspomnianą przez Ciebie aferę, i na literackie ciacho do którego również zapisuję Aarona!

    OdpowiedzUsuń
  5. Oooo tak Maxon, Maxon i jeszcze raz Maxon!!! <3

    zapachdruku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post! :) Szczęśliwego Nowego Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bezkresne morze rozczarowaniem? Tu w zupelnosci sie nie zgadzam dla mnie ksiazka byla niesamowita. Wiadomo to kwestia gustu...
    Szczesliwego nowego roku!
    pokolenie-zaczytanych.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne podsumowanie. Podpisuję się pod Twoim okryciem, choć ja Olgę Gromyko odkryłam parę lat temu jak Zawód Wiedźma był wydawany. Jestem zachwycona, że mam wszystkie jej książki wydane w Polsce ale niestety nie podzielę się, bo wiem jak trudno je dostać.

    OdpowiedzUsuń
  9. No niezłe statystki ;) Oby w tym roku było ich więcej. Oczywiście tych pozytywnych ;)

    http://zapomniany-szept.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe podsumowanie, niestety z wymienionych przez Ciebie książek tylko Zaginioną Dziewczynę mam na oku. Słyszałem o niej wiele pochlebnych recenzji, więc jestem przekonany, że będzie to trafny zakup :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Co do kontynuacji "Piątej fali"... CAŁKOWICIE SIĘ ZGADZAM. Ta książka była tak okropna, że nie byłam w stanie napisać o niej recenzji...

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne podsumowanie:) Zgadzam się z tobą w kilku kategoriach:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!