STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

21 stycznia 2015

"Cień i kość" - Leigh Bardugo


Bardzo długo opierałam się urokowi Leigh Bardugo. Zewsząd bombardowano mnie informacjami o fenomenie napisanej przez nią trylogii, ale nigdy nie było mi z nią po drodze. Wiele innych tytułów skutecznie odciągało moją uwagę od twórczości Bardugo, toteż autorka długo musiała czekać na swoją szansę. Uznałam w końcu, że dziesiątki entuzjastycznych głosów polskich blogerów i zagranicznych vlogerów nie mogą się mylić, sięgnęłam więc po Cień i kość, żeby przekonać się na własne oczy o tym, co wpłynęło na ogromny sukces tej fantastycznej młodzieżówki. Szkoda, że dopiero teraz wpadłam na ten pomysł, bo książka jest genialna!

Alina Starkov, początkująca kartografka, podróżuje wraz z licznym wojskiem do Fałdy Cienia, aby zmierzyć się z tamtejszymi niebezpieczeństwami i dostać się do Ravki. Towarzyszy jej wieloletni przyjaciel z sierocińca, Malien Orecev, który odnosi duże sukcesy w łowiectwie i stanowi ważne ogniwo armii. O Alinie można powiedzieć wiele przykrych słów: jest chuda i nieatrakcyjna, wiecznie zmęczona i niewyspana. Dlatego też sporym zaskoczeniem dla całej armii, w tym potężnego Darklinga, okazuje się moc drzemiąca w tej niepozornej dziewczynie. Okazuje się, że Alina jest nieodkrytą w dzieciństwie Griszą, członkinią elity, która para się najprawdziwszą magią.

Powieści fantastycznych dla młodzieży jest niewiele, a takich, które dodatkowo byłyby dobre, jest jeszcze mniej. Cień i kość Leigh Bardugo przynależy do obu kategorii - historia Aliny tak mnie zafascynowała, że książkę udało mi się skończyć w zaledwie jeden dzień. Urzekło mnie w niej wszystko, począwszy od wykreowanego od samego zera świata przedstawionego, który bazuje na rosyjskich klimatach, poprzez wręcz doskonały pomysł na podział czarowników ze względu na ich umiejętności, aż do enigmatycznej postaci Darklinga, w którym zakochałam się od pierwszych stron i do samego końca odczuwałam takie dziwne napięcie, gdy tylko pojawiał się w fabule.

Historię wymyśloną i spisaną przez Leigh Bardugo pokochałam całym sercem właśnie dzięki tej fabule - pełnej dramatyzmu i niespodziewanych zwrotów akcji. Szanuję też autorkę za to, że zdecydowała się wyraźnie rozgraniczyć siły dobra i zła, choć - jak to z dobrymi książkami bywa - w jednym, niezwykle istotnym przypadku nie wszystko jest tak oczywiste jak można byłoby się spodziewać. Cień i kość nie jest opowieścią ze szczęśliwym zakończeniem, a Alina nie jest bohaterką, której wszystko przychodzi bez trudu. Wprawdzie z czasem udaje jej się okiełznać drzemiącą w niej moc Przyzywaczki Słońca, lecz okupuje to tak okrutną ofiarą, że w sumie nie jestem do końca pewna, czy warto było do tego dążyć.

Tylko jeden element powieści nie przypadł mi do gustu. Czy może raczej powinnam napisać: rozczarował mnie. Autorka już na samym wstępie poczyniła insynuacje, z których można się było domyślić, że główna bohaterka jest zakochana w Malu. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nic, absolutnie nic między nimi nie zaszło, a Alina w międzyczasie rozstała się z przyjacielem i zamieszkała w pałacu, ucząc się bycia Griszą. Stało się zatem to, co nieuniknione: pomiędzy nią a jedną z ważniejszych postaci w książce rozkwitł dziwaczny romans, ale za to taki, któremu ja od samego początku kibicowałam z całych sił. Wszystkie dialogi tej dwójki rozpracowywałam na części pierwsze i cieszyłam się jak głupi do sera, gdy domyśliłam się chemii między nimi na długo przed ich pierwszym pocałunkiem. Niestety, Leigh Bardugo postanowiła jednak dać mi prztyczka w noc i trochę ten wątek pokomplikowała. Nie wróżę mu powrotu i po dziś dzień czuję żal do autorki za to, że zabiła taką piękną parę. Liczę, że dwa pozostałe tomy zrekompensują mi tę niepowetowaną stratę.

Nie da się ukryć, że Cień i kość to fascynująca historia, której lektura sprawiła mi ogromną przyjemność. Nawet te rosyjskie akcenty aż tak mi nie przeszkadzały w trakcie czytania, co więcej powiem wręcz, że zrobiły mi klimat! Podobało mi się to jak autorka wymyśliła to wszystko i zebrała w interesującą całość. Cieszę się, że ta powieść w końcu trafiła w moje ręce i z miejsca podbiła moje serce. Gorąco Wam ją polecam!


Cień i kość (Grisza #1), Leigh Bardugo, Papierowy Księżyc 2013, s. 380.

9 komentarzy:

  1. Radzę już teraz przestać shippować parring Darkling&Alina, unikniesz rozczarowania. Swoją drogą, skoro wszystko tak super się układało, a przeważyła tylko decyzja Aliny, to dlaczego autorka tak postąpiła, jakim cudem?! Jakim prawem? A szykował się ponadprzeciętny romans, a co więcej, ciekawy, bo Mal jakoś mnie nie zachwyca, wręcz nudzi... :C

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój boże, dzięki za spoilery ;)

    Mam tę książkę w chce przeczytać, ale teraz już nie wiem, czy warto ją czytać xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie Ty widzisz spoilery? Jedynie z Malem mogłam tu coś podpowiedzieć, ale to i tak sama byś wywnioskowała z pierwszych dziesięciu stron książki, więc chyba można mi to wybaczyć. Musiałam o tym napomknąć, by wyjaśnić dlaczego czuję się rozczarowana. Nie zdradziłam przecież o kogo tak naprawdę chodzi w tym wątku ;)

      Usuń
  3. Ja jakoś nie polubiłam Darklinga... Wolę Mala. :D
    Książkę czytałam jakiś rok temu, wiec trochę już mi się pozacierała w pamięci, niemniej jednak pamiętam, że wypadła bardzo dobrze. Można już kupić druga część, więc jak najszybciej muszę ją dorwać w swoje ręce. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również się przed nią wzbraniam, lecz widzę po Tobie, że całkowicie niepotrzebnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Planuję przeczytanie tej książki od jakiegoś czasu, zdecydowanie powinnam zacząć działać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeczcze tego, myślę że trzeba to zmienić. Może uda mi się ją w jakiś sposób zdobyć :)
    Kliknij by zobaczyć mojego bloga

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tę książkę na półce już pół roku, ale trochę boję się po nią siegnąć. Nie chcę się rozczarować, a słyszałam skrajne opinie :)

    Pozdrawiam,
    Jul
    http://bookhypeslayer.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!