STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

19 stycznia 2015

"Punkt zero" - Clive Cussler


Z twórczością Clive'a Cusslera wiążą się jedne z moich najwspanialszych wspomnień. Parę lat temu, gdy jeszcze nie prowadziłam bloga, nie mieszkałam w Łodzi i częściej odwiedzałam bibliotekę, razem z Tatą wypożyczaliśmy wszystkie książki tego autora i czytaliśmy je na zmianę. Dziś ta tradycja zanikła, a ja zapomniałam o autorze na bardzo długi czas. Punkt zero to pierwsza od wielu lat książka Cusslera, którą udało mi się przeczytać.


Twórczość tego pisarza można z grubsza podzielić na dwie kategorie. Pierwsza to przygody Dirka Pitta, mojego ulubionego bohatera stworzonego przez Cusslera, a druga to przygody Kurta Austina, niejako następcy Pitta i w moim odczuciu mniej lubianego od swojego poprzednika. Punkt zero przedstawia losy tej drugiej postaci, co mnie nie zdziwiło, bo autor już dawno zarzucił pisanie o Dirku, ale mimo wszystko zasmuciło. Jednak Cussler to Cussler i jak już zaczynasz go czytać, to nieważne kto jest bohaterem, bo książka i tak jest piekielnie wciągająca.

Nie będę zagłębiać się w objaśnianie fabuły, ponieważ jestem kiepska z fizyki, zatem za wyjaśnienie niech Wam służy informacja, że terroryści są w posiadaniu tajemniczej techniki, dzięki której mogą wywoływać trzęsienia ziemi i tsunami, a także wpływać na ruch płyt tektonicznych planety. Wskutek zbiegu okoliczności, urlop Kurta Austina w Sydney kończy się wplątaniem w międzynarodową aferę, w której stawką jest przyszłość Australii.

W książkach Cusslera lubię to, że zawsze mnóstwo się w nich dzieje. Autor ma głowę pełną pomysłów i śmiało je wykorzystuje, co świetnie prezentuje się w książce przygodowej. Punkt zero - jak każda powieść autora - mocno wciąga i sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Z wielką przyjemnością śledziłam przygody Kurta, który robił wszystko, aby udaremnić zamach na Australię. Fabuła bardzo szybko brnęła do przodu, bez zbędnych przestojów, które wybijałyby mnie z rytmu. Powieść nie jest jakoś szczególnie obszerna, co w przypadku takiej lektury sprawdza się doskonale. Autor pisze oszczędnie, ale zdecydowanie ciekawie.

Kolejnym argumentem przemawiającym za sięgnięciem po książki Clive'a Cusslera, jest jego niepowtarzalny styl. Lekki i przyjemny, stanowi ogromny atut każdej powieści. Nie brak w nich zabawnych dialogów i gagów, które wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Podziwiam też wiedzę autora, czy może wspaniały research, który robi przed napisaniem każdej książki, bowiem we wszystkich jego dziełach aż roi się od technicznych nowinek i informacji ze świata nauki. Nieodzowne jest też zamiłowanie Cusslera do marynistyki oraz samochodów. Zawsze to u niego lubiłam i tak samo było tym razem. Punkt zero to kwintesencja jego twórczości.

Za mną kolejne udane spotkanie z Clive'm Cusslerem. Wiedziałam, że nie mogę zawieść się na autorze, którego pokochałam wiele lat temu, ale nie sądziłam też, że powrót do jego książek sprawi mi aż tak dużą przyjemność. Wygląda na to, że będę teraz sięgać po każdą kolejną powieść jego autorstwa. Jeśli lubicie przygodówki, to Wam radzę to samo. Kto wie, może i Wy pokochacie Clive Cusslera?


Punkt zero (Z archiwum Numy #11), Clive Cussler, Amber 2014, s. 352.

8 komentarzy:

  1. Ja już go pokochałam! A mam za sobą tylko Wir Pacyfiku. Na jego książki natknęłam się przez zupełny przypadek, a potem odkryłam, że mam też kilka w domu. Zapowiada się naprawdę ciekawie:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tylko jedna książkę tego autora, która dotyczyła przygód Dirka Pitta i średnia to byłą książka, ale z pewnością nie skreślę autora ze swojej listy czytelniczej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nie znam książek tego autora, ale może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, jak ja dawno czytałam jego książki! Nawet dokładnie nie pamiętam kiedy ostatni raz sięgnęłam... W zasadzie to zapomniałam o jego istnieniu. Dzięki więc za przypomnienie, z pewnością po coś sięgnę niedługo - uwielbiałam Dirka. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś zaczytywałam się w książkach Cusslera :) Chętnie przypomniałabym sobie za co, swojego czasu, polubiłam Dirka Pitta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę kiedyś sięgnąć po tego autora i sprawdzić czy zachwyci mnie tak jak Ciebie! :)

    zapachdruku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Cussler to nie do końca moja bajka, ale zastanawiam się czy nie podrzucić bratu, który szalenie zaczytuje się w Jamesie Rollinsie i z chęcią sięga po Dana Browna. Co myślisz, dobrze rozpatruję? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Cusslerowi bliżej do Rollinsa niż Browna. Jeśli lubi takie klimaty, na pewno spodobają mu się książki Cusslera :) Ale podrzuć mu jak coś, w czym główną rolę odgrywa Dirk Pitt - fenomenalny bohater :)

      Usuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!