STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

11 stycznia 2015

"Taniec szczęśliwych cieni" - Alice Munro


Odkąd Alice Munro, kanadyjska pisarka nazywana niekiedy drugim Czechowem, otrzymała Literacką Nagrodę Nobla, czytelnicy na całym świecie zaczęli interesować się jej twórczością. Oczywiście, nie mogłam być gorsza i postanowiłam zapoznać się z debiutem autorki, zbiorem opowiadań zatytułowanym Taniec szczęśliwych cieni

Z opowiadaniami nigdy jakoś nie było mi po drodze, ale od czasu do czasu jakiś zbiór wpadał w moje ręce, może nie robiąc na mnie wielkiego wrażenia, ale za to stanowiąc doskonałą odskocznię od powieści. Z twórczością Alice Munro zapoznałam się z czystej ciekawości, co by od święta móc powiedzieć, że oprócz literatury dla nastolatek czytam też Noblistów. I powiem Wam, że Taniec szczęśliwych cieni spodobał mi się tak bardzo, że z jego autorki zrobiłam sobie temat na egzamin ustny z angielskiego i dzięki niej zdobyłam poziom B2+!

Pierwszym wnioskiem, jaki od razu nasunął mi się po lekturze tych opowiadań, jest fakt, że to w istocie bardzo prosta literatura, przedstawiająca normalne życie ze wszystkimi jego odcieniami. Niektórym może się to wydać nudne, ale właśnie w tym tkwi siła autorki. Już nie wspomnę o tym, że Munro tak doskonale operuje językiem, że w ogóle nie widać, by to był jej debiut. Ta książka po prostu nie ma słabych stron.

W większości opowiadania prezentują dość ponury obrazek: szare, zapomniane miasteczka, wszechogarniająca bieda, pozbawione radości żywoty ludzi, którym coś w życiu nie wyszło. Z drugiej strony jest to dla mnie bardzo wiarygodne przedstawienie rzeczywistości, bo tysiące ludzi właśnie w taki sposób żyje. I po stokroć wolę taką szarość w literaturze pięknej, aniżeli podkoloryzowane losy reprezentantów wyższych sfer. Alice Munro zresztą pięknie wyciąga na światło dzienne uroki skromnej egzystencji i pokazuje, że każde życie jest darem i należy je doceniać. W zbiorze nie brak jednak smutnych historii, w których autorka porusza trudne tematy. Momentami lektura opowiadań mocno przygnębia, ale dzięki temu książka jest tym bardziej warta przeczytania.

Taniec szczęśliwych cieni to debiut Alice Munro, który jednak wcale debiutu nie przypomina. Autorka posługuje się wyważonym stylem, by w magiczny sposób przedstawiać najzwyklejsze życie zwyczajnych osób. Proza w jej wykonaniu robi na czytelniku ogromne wrażenie i z pewnością jeszcze nie raz się o tym przekonam.


Taniec szczęśliwych cieni, Alice Munro, Literackie 2013, s. 352.

5 komentarzy:

  1. Pióro Alice Munro jest dość specyficzne. "Przyjaciółka z młodości" podobała mi się, aktualnie czytane "Dziewczęta i kobiety" nieco mniej, ale i tak sięgnę po więcej powieści Munro, bo jej twórczość trafia w mój gust czytelniczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze nie znam twórczości tej autorki - wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. prawie przy każdej wizycie w bibliotece powieści tej autorki "wychodzą" do mnie z półki, ale jeszcze nie zdecydowałam się na wypożyczenie żadnej z nich:) powoli się zabieram, jednak nie byłam pewna za który tytuł warto się zabrać, może więc po prostu zacznę od tego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbowałam kilkakrotnie sięgać po książki autorki, ale jest nam jakoś nie po drodze. Może spróbuję kolejny raz, bo ukazały sie kolejne pozycje pisarki

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam ten zbiór i muszę powiedzieć, że bardzo podobał się styl autorki, która bardzo dokładnie to co nas otacza, jak i zachowania międzyludzkie, myślę, że Munro jest doskonała obserwatorką, podoba mi się też kwiecisty język, jakim operuje.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!