STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

11 lutego 2015

"Cienie ziemi" - Beth Revis


Recenzje poprzednich tomów: W otchłani | Milion słońc

Beth Revis za sprawą książek W otchłani i Milion słońc zasłużyła sobie na miejsce w panteonie moich ulubionych pisarzy. Obie powieści bardzo mi się spodobały i dzięki nim nabrałam ochoty na część wieńczącą tę naprawdę udaną trzytomową space operę. Na możliwość przeczytania Cieni ziemi czekałam dłużej niż inni, niemniej jednak uważam, że warto było trochę odczekać, bo ominęło mnie związane z premierą szaleństwo i mogłam w spokoju nacieszyć się lekturą tej książki. A, uwierzcie mi, naprawdę było czym.

Załoga Błogosławionego podzieliła się na dwa obozy - część pozostała na statku, a cała reszta wsiadła do kapsuły ratunkowej i wyruszyła na Centauri-Ziemię. Oczekiwali, że po wylądowaniu od razu się na niej zaaklimatyzują i rozpoczną nowe życie, ale rzeczywistość okazała się okrutna. Nowe problemy i przeciwności losu - oto, co zastali w ich nowym domu. Pozostała im też odpowiedź na najważniejsze pytanie: Czy jesteśmy tutaj sami?

Wyczekiwałam tego momentu już od samego początku - znalezienia się na nieznanym lądzie. We wszystkich tych kosmicznych książkach wbrew pozorom najbardziej nie interesuje mnie kosmos (choć sam w sobie ogromnie mnie fascynuje), lecz właśnie lądowanie na obcej planecie. Jak tam będzie? Jak poradzą sobie bohaterowie w nieznanych warunkach? Czy są tam kosmici? Takie pytania nasuwają mi się na myśl, gdy tylko akcja przeniesie się ze statku na ląd. W przypadku Cieni ziemi było tak samo, z przykrością stwierdzam jednak, że tym razem autorka skupiła się na kreowaniu bohaterów i wątku zdrady oraz ewentualnej obecności obcych na nowej Ziemi, a uczyniła to kosztem tak bardzo przeze mnie pożądanych opisów fauny i flory. Nie mówię, że ich nie było, bo jakiś tam zarys musiała nam sprezentować, żebyśmy mogli wczuć się w rolę bohaterów, lecz nie zrobiła tego tak dokładnie jak spodziewałam się, że zrobi. W efekcie nie potrafiłam wyobrazić sobie Centauri-Ziemi i aż do dzisiaj nie jestem w stanie zwizualizować sobie jej wyglądu. A szkoda, bo takie wizje są zwykle niezapomniane.

Oczywiście, nie jest tak, że krytykuję autorkę za skupienie się na losach bohaterów. Uważam, że w gruncie rzeczy Beth Revis postąpiła słusznie, wszak jest to nasze ostatnie spotkanie z Amy i Starszym, przez co warto by było zapamiętać ich jak najlepiej. Podoba mi się, że autorka do samego końca utrzymała w wątku miłosnym łączącym tę dwójkę należyty dystans, dzięki któremu ich historia nie została przesłodzona jak to potrafią robić niektóre pisarki. Rozczarowało się za to faktem, że nie poznałam prawdziwego imienia Starszego. Nie wiem dlaczego, ale od zawsze łudziłam się, że jakieś posiada i chociaż wyszło w praniu, że nie urodził się w sposób naturalny, mimo wszystko miałam nadzieję, że zwracano się do niego inaczej niż po prostu Starszy.

Domeną autorki Cieni ziemi jest już to, że potrafi zainteresować czytelnika od pierwszej strony i pozostawić go w napięciu aż do ostatniego zdania. Bardzo sobie cenię taką umiejętność i bez wyrzutów sumienia potwierdzam, że Beth Revis udało się nie spartaczyć całej trylogii. Jak wiecie, w literaturze często zdarza się, że pisarze nie są w stanie przebić genialnego pierwszego tomu oraz jego udanej kontynuacji. Tej pani się to udało, co możecie uznać za bardzo dobry powód, dla którego warto ukończyć przygodę z Amy i Starszym. 

Cienie ziemi to naprawdę godne zwieńczenie trylogii autorstwa Beth Revis. Jestem bardzo zadowolona z lektury i potwierdzam, że warto przeczytać tę powieść. Zabrakło w niej kilku ważnych dla mnie elementów, ale chciałabym podkreślić, że jest to tylko moje własne widzimisię. Pod każdym innym względem książka jest doskonała. Cieszę się strasznie, że miałam możliwość wyruszenia w tak interesującą podróż we Wszechświecie. Mam nadzieję, że i Wam się to udało. A jeśli nie - wszystko jeszcze przed Wami!

Cienie ziemi (W otchłani #3), Beth Revis, Publicat 2014, s. 392.

5 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę nadrobić lekturę poprzednich tomów, bo widać, że jest warto.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, to godne zakończenie trylogii. Pod koniec aż się popłakałam :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Swojego czasu byłem okropnie zainteresowany tą serią, jednakże po przeczytaniu recenzji odechciało mi sie jej lektury. Opinie negatywne przeważały nad pozytywnymi, więc mój zapał ostygł. Teraz ponownie zainteresowałaś mnie tą serią. Nie wiem co mam robić. Jak książki wpadną mi w ręce, chętnie wezmę się za jej lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow to jest 3 cześć?!!!
    Przepraszam, ale nie czytam recenzji, najpierw muszę 2 przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!