STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

19 lutego 2015

"Królowa Tearlingu" - Erika Johansen


Gdyby nie wzmianka w sieci o głównej roli Emmy Watson w ekranizacji Królowej Tearlingu autorstwa Eriki Johansen, pewnie dowiedziałabym się o książce grubo po czasie. Tak już mam, że czasami najlepsze okazje przechodzą mi koło nosa i za najwspanialsze powieści zabieram się wtedy, gdy inni dawno już mają je za sobą. Ale nie tym razem! Po Królową Tearlingu sięgnęłam bowiem w okolicach premiery. Kochani, i co to była za książka! Odkładając ją po ukończeniu lektury, mój umysł krzyczał: Na taką powieść czekałam!

Zacznijmy może od tego, że totalnie ubóstwiam główną bohaterkę. Kelsea jest z gatunku tych postaci, które albo się kocha, albo nienawidzi - u mnie akurat sprawdziła się ta pierwsza opcja. Polubiłam ją za odwagę, ośli upór i szczerość, a także oddanie sprawie i bezinteresowne działanie na rzecz innych ludzi. Jak na dziewczynę, która dorastała w buszu, znając swoje dziedzictwo i czekając aż nadejdzie ten właściwy dzień, Kelsea poraża inteligencją i znajomością spraw, z jakimi przeciętna nastolatka nie ma w ogóle styczności. Gdy w drzwiach jej małej chaty staje Straż Królewska, której zadaniem jest włożenie korony na jej głowę nawet kosztem własnego życia, dziewczyna ze spokojem udaje się w podróż pełną niebezpieczeństw. I co dla mnie najważniejsze: nie jest zmanierowana jak typowe królewskie dziecko, już od kołyski przyzwyczajane do przepychu. Kelsea zna prawdziwe życie i dzięki temu jest idealną kandydatką na królową Tearlingu. W niczym nie przypomina swej matki, osoby, którą w skrytości ducha podziwiała, a która okazała się pustą laleczką zafiksowaną na punkcie własnej urody i bogactwa. Ta dziewczyna ulepiona jest z dużo twardszej gliny i wiem, że uczyni wiele dobrego dla królestwa, za które jest odpowiedzialna, choć dorastała z dala od polityki i w zasadzie nigdy nie wiedziała jakie jest położenie Tearlingu. W podobnej sytuacji wielu by stchórzyło, ale na pewno nie Kelsea.

Kolejnym elementem powieści, który wyjątkowo przypadł mi do gustu, jest sytuacja społeczno-polityczna Tearlingu. Drobiazgowość, z jaką autorka potraktowała ten temat, jest doprawdy godna pochwały. Czytając powieść Eriki Johansen, nie mam żadnych problemów z wyobrażeniem sobie tego zastraszonego królestwa, z wiszącym nad nim widmem wojny, która byłaby katastrofalna w skutkach. Ubóstwo społeczeństwa i zsyłki do sąsiedniego Mortmesne autorka ukazuje z zachowaniem wszelkich szczegółów i w sposób wielce realistyczny, dzięki czemu jej powieść okazuje się być dużo głębsza niż można byłoby się po niej spodziewać. Potencjalny czytelnik, oglądając przepiękną okładkę Królowej Tearlingu, przed zakupem myśli, że jest to tylko kolejna historia z gatunku fantastyki młodzieżowej, sprowadzająca się do przygód z magią w tle. Tymczasem okazuje się, że w tej powieści dużo ważniejsze są honor i poświęcenie, a główna bohaterka nie jest głupiutką nastolatką szukającą uciech życia doczesnego, lecz odpowiedzialną osobą, przejmującą się losem uciśnionego ludu.

Na słowa pochwały zasługuje również kreacja pobocznych bohaterów, którzy towarzyszą Kelsea na co dzień i momentami bywa, że kradną jej show! Mowa o Duchu i Buławie, dwóch mężczyznach zaprawionych w boju, którzy posiadają własne tajemnice i niechętnie dzielą się nimi z królową. Już od samego początku obaj mnie fascynują, przede wszystkim dlatego, że Erika Johansen wyjątkowo nie patrzy na wiek swoich bohaterów i czasami mam wrażenie, że prędzej czy później między Kelsea a jednym z nich nawiąże się romans. Aczkolwiek uważam też, że któryś może okazać się jej ojcem, zatem wszystko nadal jest dla mnie wielką niewiadomą, co tylko wzmaga mój apetyt na kontynuację tej wspaniałej historii.

I jeszcze coś: umiejscowienie w czasie! Jestem oczarowana faktem, że rzecz dzieje się w przyszłości, mimo że praktycznie wszystko - od strojów, poprzez środki transportu i broń, aż po zdobycze techniki, wskazuje na głębokie średniowiecze. Oto, moi drodzy, jak się kończy współczesność! Erika Johansen bez ogródek opisuje świat po tym jak sami na własne życzenie zniszczyliśmy go konsumpcjonizmem, nieposzanowaniem natury, a także brakiem pohamowań w kwestii zasobów naturalnych. Najlepiej przekonać się samemu jak autorka to widzi, a wierzcie mi, że takich smaczków jest w fabule mnóstwo i aż miło prowadzić w trakcie lektury swoje prywatne śledztwo odnośnie przeszłości gatunku ludzkiego. Jak dla mnie bomba!

Królowa Tearlingu to emocjonująca powieść o młodej dziewczynie, na której ciąży odpowiedzialność za losy całej krainy. Zagłębiając się w kolejne strony książki, stajemy się świadkami jej trudnej drogi z leśnej chatki do pałacu, co nie jest ani proste, ani przyjemne. Historia Kelsea pokazuje, że honor i bezinteresowność nadal są w cenie, zatem jeśli lubicie tego typu fantasy, nie wahajcie się ani chwili i biegnijcie kupić tę książkę. Jeśli chodzi o mnie, to dawno nie czytałam tak wciągającej książki i tylko czekam na ciąg dalszy! POLECAM!

Królowa Tearlingu (Królowa Tearlingu #1), Erika Johansen, Galeria Książki 2015, s. 496.

10 komentarzy:

  1. Pierwsze zdanie - jakbym o sobie czytała :). Też zainteresowałam się Tearlingiem, gdy usłyszałam, że Emma ma wcielić się w główną rolę. Na samą powieść mam wielką ochotę, szczególnie że wydaje się być barwna i wciągająca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach, lubię takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam fragment na bookgeek.pl i nie mogę się doczekać przeczytania! A ty do tego jeszcze bardziej mnie zachęciłaś!

    OdpowiedzUsuń
  4. Odkryłaś przede mną książkę, której wcześniej nie znałam. Wpasowuje się idealnie w mój gust i na pewno po nią sięgnę. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na mnie też zadziałała rychła ekranizacja tej powieści w planach i kupiłam po promocji, ale jeszcze się nie zabrałam za ten tytuł :) Cieszę się jednak bardzo, że kupiłam, skoro aż tak Ci się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jej w planach, ale zaciekawiłaś mnie, może sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oooo, tyle zachwytów. Super! Mam książkę na liście i cały czas mam ją w głowie. Muszę czym prędzej przeczytać, skoro jest tak dobra. A co do filmu to nie słyszałam, że ma w ogóle powstać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cały czas mam tę książkę na oku i coraz bardziej czuję się zaintrygowana :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wiesz... już po przeczytaniu twojego wstępu byłabym skłonna się skusić, ale ostatecznie przekonałaś mnie w piątym akapicie :) książka będzie niebawem na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzeba było napisać recenzję kilka dni wcześniej to bym sobie kupiła ;__;, cóż następnym razem
    http://booklover-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!