STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

20 marca 2015

"Girl online" - Zoe Sugg [przedpremiera]


Zoe Sugg, występująca w sieci pod pseudonimem Zoella, jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich vlogerek na świecie. Jest śliczna i urocza, ma barwną osobowość, przystojnego chłopaka oraz życie, o którym skrycie marzę. Niedawno spełniła kolejne ze swoich marzeń i wydała książkę. O cudownej powieści Girl online napiszę Wam za chwilę, jednak chciałabym jeszcze pozostać na chwilę przy osobie Zoe. Śledźcie uważnie jej poczynania w sieci, bo ta dziewczyna zawojuje świat! Jestem jej bardzo wdzięczna, bo dzięki niej uwierzyłam, że marzenia naprawdę się spełniają. Jeśli więc pragnę wydać własną powieść, to przy odrobinie samozaparcia, ciężkiej pracy i wiary we własne siły być może uda mi się tego dokonać. Gdyby nie Zoe, nadal sterczałabym w miejscu, bojąc się sięgnąć po własne marzenia. Nie popełniajcie tego samego błędu i odważnie walczcie o to, czego pragniecie, a bardzo prawdopodobne, że uda Wam się osiągnąć sukces!

A teraz przejdźmy już do recenzji Girl online. Przyznaję, że na samym początku powieść wydała mi się bardzo infantylna i monotematyczna. Urocza główna bohaterka, jej najlepszy przyjaciel-gej i ich codzienne rozterki związane ze szkołą i rówieśnikami. Nic, co można byłoby uznać za ciekawe bądź warte czasu poświęconego na czytanie. Już miałam odłożyć ksiażkę na bok, kiedy akcja w końcu przeniosła się do Nowego Jorku w okresie świąteczno-noworocznym. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej wciągałam się w historię Penny, blogerki z Brighton, która za wszelką cenę chciała zachować anonimowość, przez co wszystkie swoje wpisy publikowała w sieci pod pseudonimem Girl online. W pewnym momencie byłam już tak zaaferowana treścią książki, że nic nie było w stanie mnie od niej odciągnąć. Kiedy zaczęłam się śmiać sama do siebie i dyskutować z bohaterami, wiedziałam już, że wpadłam - powieść Zoelli ostatecznie zachwyciła mnie i rozbudziła apetyt na więcej.

W gruncie rzeczy Girl online to przesłodzona historia dla nastolatek, co widać choćby po pastelowej okładce, która wręcz krzyczy do potencjalnego odbiorcy: Weź mnie, jestem taka słodka! Nie postrzegam tego jednak za wadę, bo czasem człowiek potrzebuje jednak takich powieści, które poza podniesieniem poziomu cukru we krwi niczego innego do życia nie wnoszą. Bo i po co? Czy każde dzieło literackie koniecznie musi nieść za sobą jakieś przesłanie? No właśnie. Wcale nie musi. Zoella napisała tę książkę po to, żebyśmy mogli się uśmiechać w trakcie czytania, i - niech mnie licho - dopięła swego w stu pięćdziesięciu procentach. Jeśli mi, pesymistce od urodzenia, gęba śmiała się non stop, to znaczy, że podstawowe założenie Girl online zostało spełnione.

Podstawowym mankamentem debiutu Zoelli (i zarazem jedyną wadą) jest jego absolutna przewidywalność. Od samego początku wiadomo jak się wszystko skończy, więc pod tym względem powieść Brytyjki nie jest ani trochę oryginalna. Pal licho, mi to nie przeszkadza, ale lojalnie uprzedzam tych, którym może. Domyślam się, że wielu z Was spodziewa się po tej książce (w końcu jej autorką jest Zoe Sugg!) czegoś genialnego, ale prawda jest taka, że jest to tylko kolejna z rzędu powieść young adult pojawiająca się na rynku.

Girl online to ciepła i optymistyczna historia napisana lekkim, przystępnym językiem, dzięki czemu tekst wciąga się niemalże bez mrugania. Ogromnym plusem książki są bohaterowie, wykreowani z niezwykłą łatwością przez młodą osobę, bez wątpienia doskonale zorientowaną w tym, co nurtuje współczesną młodzież. Penny i Noah są po prostu naturalni i sympatyczni, nie da się ich nie lubić - podobnie jest z niemalże każdą postacią występującą na kartach powieści. Doprawdy, nie wiem czego poza przewidywalnością i dwójką antybohaterów można byłoby w tej książce nie znosić. Jest tak urocza, że aż dobra, a ja dzięki niej czuję się tak, jakbym sama miała kilkanaście lat. Pomińmy może fakt, że naprawdę chciałabym być znów nastolatką i chodzić do liceum...

Z pełną odpowiedzialnością za własne słowa oznajmiam wszem i wobec, co następuje: totalnie zakochałam się w debiucie literackim Zoe Sugg i zamierzam przeczytać wszystkie książki jakie kiedykolwiek wyda ta utalentowana dziewczyna. Z czystą przyjemnością polecam Wam lekturę Girl online. Nareszcie mamy wiosnę i uwierzcie mi, że nie ma aktualnie lepszej powieści, która nadawałaby się do przywitania tej pory roku. 

Premiera ósmego kwietnia, tylko nie przegapcie!


Girl online, Zoe Sugg, Insignis 2015, s. 363.

7 komentarzy:

  1. Nie krecą mnie takiego rodzaju książki, ale moze z nudów kiedyś bym siegneła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjaciółka namawia mnie i namawia i obiecałam jej, że tę książkę przeczytam, dlatego cieszą mnie ogromnie pozytywne opinie na jej temat :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami warto czytać takie książki, choćby dla samej rozrywki. A ta pozycja zapowiada się naprawdę świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. może sięgnę po tą ksiażkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś niespecjalnie moja bajka, ale jeśli będzie okazja to nie pogardzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa jestem tej książki, a Twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w tym żeby ją przeczytać ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka ta jest bardzo ciekawa bo dzisiaj ją wypożyczyłam i te pierwsze rozdziały są ciekawe i myślę że przeczytam drugą część. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!