STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

8 marca 2015

"Gwiezdny wojownik. Działko, szlafrok i księżniczka" - Katarzyna Berenika Miszczuk


Katarzyna Berenika Miszczuk zasłynęła w Polsce dzięki powieści Wilk, którą napisała, mając zaledwie piętnaście lat. Książka pojawiła się na rynku w momencie, w którym autorka uzyskała pełnoletność. Od tamtej pory minęło dużo czasu i dziś młoda pisarka ma na koncie kilka kolejnych dzieł, w tym Gwiezdnego wojownika z podtytułem Działko, szlafrok i księżniczka. Jest to jej pierwsza publikacji z gatunku space opery, ale czy udana?


Gdy tylko wspominam lekturę tej pozycji, od razu na myśl nasuwa mi się film Kosmiczne jaja, a wszystko przez to, że autorce bardziej zależało na komizmie, aniżeli na realizmie. W pierwszym tomie nowej serii Miszczuk nie dostrzegłam elementów, które świadczyłyby o tym, że pisarka odrobiła lekcje z kosmologii. Międzyplanetarna podróż jej bohaterów ledwo trzyma się kupy i gdyby nie wszędobylski humor, każący mi potraktować powieść z przymrużeniem oka, zapewne rzuciłabym Gwiezdnym wojownikiem o ścianę.

W kierunku Ziemi zbliża się asteroida, która może zniszczyć całą planetę. Aby odegnać niebezpieczeństwo, rząd planuje niemalże samobójczą misję. W tym celu wybiera grupkę astronautów, którym daje do dyspozycji stary i rozklekotany gruchot, szumnie nazywany statkiem kosmicznym. Ich jedynym zadaniem jest zniszczenie komety za pomocą działka nuklearnego. Tylko co zrobić, gdy w kosmos wylatuje kapitan alkoholik, przygłupi mechanik, pani strzelec o wybujałym ego, lekarz z nałogiem, nawigator-kobieciarz i jedyna ochotniczka, zapomniawszy o broni i kilku istotnych elementach statku? Ta misja nie może skończyć się szczęśliwie!

Praktycznie już samo zerknięcie na okładkę wystarczy, aby zrozumieć, że będzie się miało do czynienia z parodią space opery. W zasadzie Gwiezdny wojownik to pastisz Gwiezdnych wojen, a szkoda, ponieważ autorka pokroju Katarzyny Miszczuk mogłaby pokusić się o coś własnego, oryginalniejszego. Najwidoczniej bardzo jej zależało na spróbowaniu swoich sił w nowym gatunku, bo nie zwracała chyba uwagi na to, czy jej powieść wyróżnia się na tle innych. Osobiście uważam, że raczej powinna trzymać się tego, co do tej pory, bo to jeszcze jej jakoś wychodziło. Niemniej jednak na pewno znajdą się zainteresowani tego typu literaturą.

Największą i jednocześnie jedyną zaletą tego dzieła jest humor, a i pod warunkiem, że lubi się od czasu do czasu pośmiać z drętwych dialogów, prymitywnych żartów i czasami nieśmiesznych sytuacji. Napisać taką książkę to tak, jakby otworzyć kwejka, zebrać w całość kilkadziesiąt podpatrzonych tam historyjek i przeredagować je w taki sposób, by powstała fabuła - nie do końca logiczna, ale pal licho - ważne, że zabawna. Przyznaję, że sama od czasu do czasu lubię poprawić sobie humor takimi sucharami, ale żeby od razu robić z tego powieść?!

A jakie są wady Gwiezdnego wojownika? Niewiedza na temat Wszechświata, o której wspominałam wcześniej. Niesprawny prom kosmiczny to tykająca bomba zegarowa i jeśli chce się lecieć choćby na Księżyc zdezelowaną puszką, to lepiej zawczasu popełnić samobójstwo. Na pewno będzie to przyjemniejsze niż śmierć w kosmicznej pustce. Sama żywo interesuję się astronomią od najmłodszych lat i tego typu ignorancja mocno mnie mierzi, przyjmuję jednak, że wszystko w tej książce to jeden wielki żart i nie należy spodziewać się po niej realizmu. Niestety, nie jest to jedyny mankament powieści Katarzyny Miszczuk. Mocno na minus oceniam również kreację bohaterów. Wprawdzie autorka pokusiła się o istną mieszankę charakterów, jednak wcale nie zadbała później o dokładniejsze nakreślenie ich osobowości. Postacie przez nią wykreowane są miałkie i jednowymiarowe. Nie ma w nich żadnych sprzeczności, które nadałyby powieści smaczku. Z kolei fabuła nie pozostawia pola wyobraźni, jako że pisarka ma brzydki zwyczaj prowadzenia czytelnika za rączkę od wątku do wątku, każdą rzecz od razu wyjaśniając, a nawet opisując historię grubo do przodu na zasadzie On jeszcze nie wiedział, że... Nie znoszę, gdy każe mi się myśleć o czymś tylko w jeden sposób, niejako odbierając mi możliwość dociekania, snucia domysłów, odczuwania ekscytacji, posiadania refleksji na temat lektury. Pod tym względem Gwiezdny wojownik wynudził mnie jak żadna inna książka i nie wiem, czy będę miała ochotę czytać jego kontynuację.

Powieść Katarzyny Miszczuk z gatunku space opery to jednocześnie moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Niestety, nie mogę powiedzieć, by było ono udane. Wbrew przeciwnie, raczej będę starała się unikać kolejnych książek tej autorki. W Gwiezdnym wojowniku znalazłam mnóstwo wad i niewiele zalet - zbyt mało, by uznać, że warto sięgnąć po inne dzieła pisarki. Trochę mi przykro, że jej powieść okazała się aż tak tandetna - miałam nadzieję, że spotkam się z ciekawym, humorystycznym spojrzeniem na podróże międzygwiezdne, a zamiast tego dostałam kiepsko napisaną historyjkę, w której nie sposób dostrzec jakiegokolwiek sensu.

Działko, szlafrok i księżniczka (Gwiezdny wojownik #1), Katarzyna Berenika Miszczuk, Uroboros 2014, s. 317.

Recenzja powstała na potrzeby portalu eFantastyka.pl.

5 komentarzy:

  1. Ostatnio czytałam "Wilka" Katarzyny Bereniki Miszczuk i także byłam mocno zawiedziona. Po inne powieści autorki raczej sięgać nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta powieść nie należy do najlepszych tej autorki, zdecydowanie lepszym tytułem jest "Druga Szansa". Polecam poświęcić jej chwilę, mi bardzo się spodobała - jest całkowicie inna niż Gwiezdny wojownik.

    OdpowiedzUsuń
  3. Początkowo byłam bardzo zaciekawiona "Gwiezdnym wojownikiem", ale wiele niezbyt pochlebnych recenzji ostudziło mój zapadł. Odpuszczę sobie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogę cię pocieszyć. Mi średnio co czwarta wybrana przez mnie książka nie zachwyca mnie i brnę przez nie jak przez bagna ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To nie jest mój typ literatury, więc sie tym razem nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!