STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

23 marca 2015

"Posłaniec" - Lois Lowry [premiera]


Recenzje poprzednich tomów: Dawca | Skrawki błękitu

Dawca sprawił, że zakochałam się w twórczości Lois Lowry, zaś powieść Skrawki błękitu tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że ta kobieta potrafi cudnie pisać. Nie mogłabym odmówić sobie przeczytania kolejnej książki jej autorstwa, toteż z przyjemnością zabrałam się do lektury najnowszej części Kwartetu Dawcy, czyli Posłańca.

Pamiętacie Kirę ze Skrawków błękitu? Jeśli tak, to zapewne kojarzycie jej przyjaciela Matty'ego, nieokrzesanego urwisa, któremu towarzyszył na co dzień wierny pies Patyk. To właśnie on jest głównym bohaterem najnowszej powieści Lois Lowry, tytułowym posłańcem, który jako jedyny nie obawia się Lasu okalającego wioskę i zajmuje się roznoszeniem wiadomości przygotowywanych przez tajemniczego Przywódcę. Jak się okazuje, Matty nie jest już tym samym urwipołciem, którego poznaliśmy w drugim tomie serii. Teraz chłopak jest ułożonym i pojętnym uczniem Widzącego, czekającym na przydzielenie prawdziwego imienia. Nadal ma w sobie buntowniczą duszę, lecz daleko mu do zastraszonego wieśniaka jakim był przed laty. Wioska, którą obecnie zamieszkuje, to idylliczne miejsce, w którym każdy może znaleźć schronienie. Niestety, do czasu, gdyż wychodzi na jaw, że okolicę zaczyna toczyć choroba, która zmienia wszystkich nie do poznania i zaczyna zagrażać bezpieczeństwu mieszkańców. Na domiar złego Matty ukrywa pewną tajemnicę, której wyjawienie mogłoby go wiele kosztować, a zarazem pomóc wszystkim jego bliskim. Chłopak musi zdecydować do jakich celów użyje swojego daru, lecz nie jest to łatwe.

Jakże cudowna, a zarazem załamująca jest ta powieść! Niesamowite, że tak krótka historia jest w stanie wywołać w człowieku tyle przeróżnych emocji. Dotąd przy każdej z książek Lois Lowry odczuwałam ich dosłownie milion, lecz dopiero przy Posłańcu osiągnęło to swoisty punkt kulminacyjny. Wyglądało to tak, że przez większość stron było mi błogo i sielankowo, a dopiero dosłownie na ostatniej stronie wydarzyły się takie rzeczy, że szczęka opadła mi do samej ziemi. Poczułam się tak, jakbym dostała od autorki obuchem w twarz. Nigdy nawet przez myśl by mi nie przeszło, że można tak zakończyć powieść - w takim momencie i takim wydarzeniem. Przeżyłam szok, jeden z największych w całym moim życiu, jeśli chodzi o obcowanie z literaturą. Finał Posłańca dosłownie zwala z nóg, przy czym pragnę podkreślić raz jeszcze, że dopiero ostatnia strona wywraca wszystko do góry nogami.

Nawet jeśli dawniej miałam choćby minimalne wątpliwości co do talentu Lois Lowry, to teraz jestem całkowicie pewna, że ta kobieta jest absolutnie genialna. Ubóstwiam ją za to, że potrafi na tak znikomej ilości stron zmieścić wspaniałą historię, która zawładnie sercem czytelnika już od pierwszego zdania. Niejeden pisarz nie potrafiłby tego zrobić przy dwa razy większej objętości tekstu, tymczasem autorka Posłańca dokonała tego na niespełna stu siedemdziesięciu stronach, sprawiając, że każda z nich ma naprawdę ogromne znaczenie. Opisywana przez nią antyutopijna rzeczywistość jest przerażająca i zarazem uzależniająca. Nie można oderwać się od lektury, gdyż Lois Lowry czaruje słowem i funduje odbiorcy niesamowite doznania. Każda kolejna powieść jej autorstwa jest dla mnie niczym uczta dla wyobraźni, na której serwuje się wyłącznie najwykwintniejsze dania. Naprawdę żal mi wszystkich tych osób, które nie poznały się jeszcze na talencie tej niezwykłej kobiety.

W Posłańcu nie mogło zabraknąć nawiązań do całego Kwartetu Dawcy. Tak jak w Skrawkach Błękitu było ich niewiele, tak tutaj wreszcie zaczyna się wszystko klarować! Dla każdego fana jest to jednocześnie radość i szok, bowiem wspólnych punktów pojawia się już tyle, że tylko totalny ignorant mógłby ich nie dostrzec. Dzięki temu powieść nabiera rumieńców, człowiek wertuje książkę jak oszalały, szukając kolejnych powiązań i cieszy się tak, jakby wygrał w zdrapki pokaźną sumę. Wszystko zaczyna się wyjaśniać, wydarzenia i historie, które z pozoru nie miały ze sobą nic wspólnego, teraz nabierają większego sensu, co z jednej strony przepełnia serce szczęściem, lecz z drugiej daje także do zrozumienia, że powoli nadchodzi koniec. Jedno jest dla mnie pewne: Lois Lowry zakończy to tak, że długo nie dojdę do siebie. Pragnę lektury Syna, lecz również się jej obawiam, a wszystko przez to, że pokochałam tę historię tak bardzo, że chciałabym, aby nigdy się nie kończyła.

Posłaniec Lois Lowry to nawet nie dwieście stron tekstu, lecz przysięgam na swój honor, że tak doskonałej książki można szukać ze świecą, a i tak się jej nie znajdzie w otaczającym nas gąszczu kiczu. Bierzcie w ciemno wszystko, co jest sygnowane nazwiskiem tej autorki. Jeszcze mi się nie zdarzyło, by jakakolwiek seria wciągnęła mnie tak bardzo, że zaczęłabym stawiać ją na równi z Harry'm Potterem. Jestem pewna, że po lekturze Syna tak właśnie się stanie z Kwartetem Dawcy. Wierzcie mi, że tutaj nie ma miejsca na jakiekolwiek wątpliwości, ponieważ Lois Lowry to Einstein literatury dla młodszych czytelników - i nie ma w tym ani odrobiny przesady.

Posłaniec (Kwartet Dawcy #3), Lois Lowry, Galeria Książki 2015, s. 169.

5 komentarzy:

  1. Okej, ja tylko daję znać, że KOCHAM tę serię. Ale, przepraszam, recenzji nie przeczytałam. I nie przeczytam, póki sama nie sięgnę po "Posłańca". :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę się koniecznie zabrać za całą tą serię! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale żeby na równi z moim najukochańszym HP?! :o Teraz to muszę sięgnąć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Notuję pozycję do przeczytania:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Również uwielbiam całą serię. Każda z książek Lowry przypomina mi raczej rozbudowaną przypowieść - dotyka najistotniejszych spraw, nie zapychając fabuły niepotrzebnymi wątkami. Jest to również seria bardzo oryginalna, całkiem odmienna od większości dzisiejszych bestsellerów. Uważam, że naprawdę potrzeba talentu, żeby przy stosunkowo niewielkiej objętości trafić w sedno. Szkoda, że już przeczytałam Syna - chciałabym wymazać sobie pamięć, by móc przeżyć to wszystko jeszcze raz :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!