STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

26 marca 2015

"Will Grayson, Will Grayson" - John Green, David Levithan


John Green to pisarz, którego nie muszę nikomu przedstawiać. Przygodę z jego twórczością zaczęłam od Gwiazd naszych wina i z perspektywy wszystkich sześciu książek, które udało mi się do tej pory przeczytać, sądzę, że źle się stało, iż najlepszą powieść przeczytałam na początku. Patrząc na wszystkie dzieła pisarza wydane w naszym kraju, dochodzę do wniosku, że każda historia była gorsza od poprzedniej. Inaczej: były one tak samo przyjemne w odbiorze, lecz zabiła je schematyczność działań autora. Aż chce się zaśpiewać: Ale to już było...

Schemat jest taki: mamy ekscentrycznego bohatera, jego dziwacznego kumpla i fajną dziewczynę, a do tego jakąś kontrowersję lub chorobę, ewentualnie trudny problem do rozwiązania. Każda książka Johna Greena opiera się na tym samym modelu. Za pierwszym razem, drugim, a nawet trzecim, człowiek jest w stanie przymknąć na to oko, ale każda kolejna powtórka z rozrywki zaczyna go frustrować i nawet ciekawy pomysł na fabułę nie pomaga zatrzeć negatywnych wrażeń. Twórczość Greena zaczyna być oklepana jak zadek osła i chyba już tylko renoma trzyma go na szczycie list bestsellerów dla młodzieży. Powieści Will Grayson, Will Grayson nie przysłużył się też David Levithan, jej współautor. Wprowadził do niej nieco świeżości i sprawił, że okazała się bardziej znośna, lecz nic poza tym. Książka jest fajna, ale z przykrością stwierdzam, że to wszystko, co mogę o niej powiedzieć.

Will Grayson to szary nastolatek, którego życiową aspiracją jest stać się niewidzialnym dla każdego człowieka na świecie. Jego najlepszy przyjaciel, Kruchy Cooper, to nadpobudliwy gej, który kocha musicale i ma skłonności do szybkiego zakochiwania się w przypadkowych osobach. Pewnego dnia ta dwójka wyrusza w podróż do Chicago. Tam poznają drugiego Willa Graysona, chłopaka, który także jest gejem, lecz dla odmiany ma myśli samobójcze.

Weźcie mnie trzymajcie. Ja wiem, że John Green zawsze miał skłonności do wymyślania dziwaków i czynienia z nich głównych bohaterów, ale tutaj, do spółki z Levithanem, przebił wszystkie swoje dotychczasowe pomysły, a przecież było ich już kilka. Will Grayson Greena (ten szaraczek) potwornie działał mi na nerwy już od pierwszej strony, na której się pojawił, Kruchy był po prostu idiotą i marzyłam o tym, by w końcu dorósł, zaś Will Grayson Levithana był popaprany - niby miał depresję, ale ja jakoś inaczej wspominam tę straszną chorobę. Żaden z nich nie zaskarbił sobie mojej sympatii, a powodem jest to, że autorzy, których ich wykreowali, tym razem przesadzili z ich innością. Szkoda, że nikt nie klepnął po plecach autorów już na etapie koncepcyjnym, bo można jeszcze było powstrzymać tę kreacyjną żenadę i napisać coś strawniejszego. A tak wyszło jak wyszło.

Interesujące jest to, że w powieści poruszono tematykę homoseksualizmu, który ujawnia się u młodych osób. Tak wczesny coming out był dotychczas rzadkim zjawiskiem w literaturze młodzieżowej i dobrze się stało, że autorzy ustanowili ten temat głównym elementem książki. Tolerancji trzeba się uczyć już od najmłodszych lat i najlepiej robić to na przykładach przedstawionych w książkach dla młodzieży. John Green nigdy nie bał się kontrowersji i wiele wskazuje na to, że i David Levithan nie ma nic przeciwko takiej problematyce. Chwała im za to!

Will Grayson, Will Grayson to powieść, którą czyta się bardzo szybko, a momentami wręcz bezrefleksyjnie. Tak jak wspominałam wcześniej, zabija ją schemat wałkowany przez Greena praktycznie od pierwszej jego książki. W pewnym stopniu uważam, że jest to dzieło ważne i potrzebne, bo opisuje istotne kwestie, lecz nie jestem w stanie wybaczyć autorom sztampy. Podejrzewam, że w tym duecie Levithan ślepo podąża za swoim kolegą, a wiadomo, że kto z kim przystaje, taki się staje. Tym sposobem obaj piszą nijako, co przedkłada się na mierną jakość książki.

Nie sądziłam, że aż tak poczuję się zawiedziona lekturą książki współtworzonej przez człowieka, którego szczerze podziwiam. Może i dobrze, że póki co nie mamy co liczyć na kolejne książki Greena, bo nie wydał jeszcze żadnej, którą można byłoby wziąć na warsztat. Być może ten przymusowy odpoczynek od jego stylu sprawi, że przejdzie mi złość i znów będę mogła w pełni cieszyć się jego twórczością. Na chwilę obecną mam jej serdecznie dosyć. Will Grayson, Will Grayson to kolejna, typowa powieść, o której żartobliwie pisze się greenowska, a więc nie taka zła, jednak wałkowanie w kółko tego samego tematu robi swoje i nie mogę z czystym sumieniem napisać, że książka w pełni mi się spodobała. Jeśli Was schematyzm Greena nie boli, powinna przypaść Wam do gustu.

Will Grayson, Will Grayson, John Green, David Levithan, Bukowy Las 2015, s. 368.

13 komentarzy:

  1. Myślałam, że lepsza, ale sama też zauważam u Greena podobne teamaty w każdej książce. Ale i tak pewnie przeczytam, bo mój czytelniczy umysł jakoś mi mówi, że muszę przeczytać wszystkie dzisiaj dzieła tego pisarza :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam tylko Gwiazd Naszych Wina i mimo, że historia którą przedstawił była piękna, styl jakim pisał autor w ogóle do mnie nie przemówił i nie podobał mi się. Zdecydowałam, że zbyt szybko nie sięgnę po kolejne tomy. Jeżeli przeczytam inne jego dzieła Will Grayson, Will Grayson będzie na szarym końcu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za szczerą opinię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Schematów nie lubię, choć w niektórych przypadkach nie da się ich uniknąć. Jednak jeśli chodzi o tą, to raczej sobie daruję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Greena nie czytałam nic. Nie mogę się przemóc, chyba boję się tego jego fenomenu, który nad nim wisi, a we mnie może nie wywołać takich ochów i achów. Co prawda mam jego jedną książkę, a raczej w której pisaniu brał udział, bo to zbiór opowiadań, ale mimo że już po świętach i śniegu już nie widać, to wciąż nie mogę po nią sięgnąć. Nie wiem dlaczego. No dobra, teraz już wiem, bo tak ja piszesz, autor tworzy powieści schematami i Gwiazd Naszych Wina prawdopodobnie była jego najlepszą...Więc po Grayson'a nie sięgnę, może kiedyś..
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety też zauważyłam te schematy u Green'a, ale wciąż z niecierpliwością wyczekuję jego następnej powieści. Zastanawiam się co byś powiedziała na temat książki "Eleonora i Park", bo to też niby prosta historia miłosna, a jednak jest w niej coś więcej. Wydaje mi się, że Rainbow Rowell będzie kolejnym Green'em w Polsce! ;) Anyway, pozdrawiam i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście może dobrze zrobi przerwa od książek tego autora. Przede mną jeszcze "19 razy Katherine" oraz właśnie "Will Grayson, Will Grayson". Trochę boję się tych pozycji, bo są one oceniane gorzej niż inne książki Greena :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I tak całkiem pozytywna ocena - widziałam kilka recenzji, które mówiły o "beznadziejności". ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A mi się właśnie podoba ten schemat u Greena - sprawia, że za pomocą ekscentrycznego bohatera, jego dziwacznego kumpla i fajnej dziewczyny - możemy poznać kolejne historię bazujące na tych samych postaciach. To trochę jakby czytać o kolejnych życiach tych samych ludzi. I wyobrażać sobie jak potoczyłyby się ich losy, gdyby... A przynajmniej mnie się to podoba:) I cóż, jestem fanką Greena. Will Grayson dopiero przede mną, ale Twoja ocena i kilka innych recenzji trochę mnie zmartwiła...

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka wciąż przede mną i nie mogę doczekać się, aż wpadnie w moje łapki. Obym nie rozczarowała się tak, jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo rzetelna recenzja. Zachęca do przeczytania. Z pewnością znajdzie się na liście moich książek na następny miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam tę książkę i uważam, że jest po prostu fatalna. Albo ja, w wieku 21 lat jestem na nią zwyczajnie za stara... Wszystko jest miałkie, durne, dziecinne. Niestety.

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!