STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

27 kwietnia 2015

"Kroniki Amberu. Tom I" - Roger Zelazny


Roger Zelazny był synem Irlandki i Polaka, który zdobył wiele prestiżowych nagród, w tym Hugo i Nebulę. Pisząc Kroniki Amberu, nie spodziewał się zapewne, że po kilkunastu latach zbiór stanie się kanonem literatury fantasy i science fiction. Wykreowany przez niego świat okazał się na tyle pociągający, że po jego śmierci nadal cieszy się dużym zainteresowaniem ze strony miłośników gatunku. Należące już do klasyki dzieło Zelaznego doczekało się w Polsce kolejnego wznowienia, które tym razem przygotowało wydawnictwo Zysk i S-ka. Za jego sprawą w ręce czytelników trafiło obszerne wydanie w twardej oprawie, z obwolutą i wspaniałą ilustracją na okładce. Pierwszy tom to: Dziewięciu książąt Amberu, Karabiny Avalonu, Znak jednorożca, Ręka Oberona, Dworce chaosu.

Corwin budzi się w szpitalu. Niczego nie pamięta, ale czuje, że coś jest nie w porządku. Zdezorientowany swoim położeniem postanawia uciec i po jakimś czasie zaczyna poznawać fakty ze swojego życia. W rzeczywistości jest księciem i prawowitym następcą tronu Amberu, a także jednym z trzynaściorga dzieci króla Oberona. Od dawna uwikłany jest w konflikt, w wyniku którego jeden z jego krewnych chce go zabić. W towarzystwie brata udaje się w podróż, która być może przywróci mu pamięć, lecz jest to dopiero początek jego wielkiej przygody. 

Poszczególne składowe Kronik Amberu pojawiały się w kilkuletnich odstępach czasu, choć powinno się je czytać jednym ciągiem. Mogę sobie tylko wyobrazić frustrację czytelników, którzy musieli latami czekać na kolejny tom, podczas gdy ja mogę bez problemu sięgać po jedną część za drugą i utrzymać tempo dyktowane przez Zelaznego. A jest ono szybkie, zważywszy na zamiłowanie pisarza do motywu drogi i porywającej akcji w miejsce za długich i nudnawych opisów świata przedstawionego. Nie twierdzę, że Amber i pozostałe krainy zostały źle wykreowane przez autora, wręcz przeciwnie! Stworzone przez niego uniwersum jest wspaniałe, przedstawione w wyważony sposób, który jednak w niczym nie umniejsza jakości opisu, ani też nie odbiera wrażeń płynących z lektury. Niby autorowi zależało na aurze tajemnicy, lecz przy bliższym poznaniu świat przedstawiony okazuje się zaskakująco logiczny, choć nadal dość skomplikowany i niejednoznaczny. Czytelnik uzyskuje w ten sposób nieustające źródło zainteresowania, bo nigdy nie może być pewien, co się wydarzy w obrębie odwiedzanych przez bohaterów krain.

Czytając historie autorstwa Roger Zelaznego można stwierdzić, że nie wyróżniają się one niczym szczególnym spośród dziesiątek innych propozycji w tym gatunku, jednak trzeba wziąć poprawkę na to, że powstały na długo przez pojawieniem się większości obecnie docenianych książek. Czasy były wówczas inne, więc nie można ot tak sobie odmówić autorowi oryginalności, jako że kilkadziesiąt lat temu pomysły przez niego wykorzystywane były wręcz nowatorskie, a pisarze nie mieli tyle swobód, co ich współcześni koledzy po fachu. Ponadto najważniejszą cechą twórczości Zelaznego jest to, że się nie starzeje - nie traci na znaczeniu i zyskuje kolejnych miłośników.

W Kronikach Amberu Corwin praktycznie nieustannie podróżuje. Przemieszcza się pomiędzy różnymi, niekiedy bardzo dziwnymi lokacjami i cały czas pozostaje w ruchu. Właśnie dlatego uznałam, że Zelazny bardzo upodobał sobie motyw drogi. Na szczęście nie jest to podróż jednostajna, bo na głównego bohatera co rusz czyhają różne niebezpieczeństwa i trudności, a w jej trakcie poznajemy kolejne fakty na temat Amberu i jego Cieni. Corwin przechodzi własną drogę także we wnętrzu samego siebie. Jego zachowanie i motywy ulegają zmianom w miarę pokonywania kolejnych odcinków drogi, na której końcu znajduje się finał całej historii. Bez wątpienia jest on postacią wielopłaszczyznową i skomplikowaną, której losy śledzi się z niezwykłym zainteresowaniem. W pewnym stopniu autor skupia się wyłącznie na jego kreacji, przez co pozostali bohaterowie wydają się być mniej ważni. Nic bardziej mylnego! Każde z nich wyposażone jest we własny zestaw oryginalnych cech charakteru i ma jasno określony cel w historii Corwina. Zatem, mimo że są to postacie drugoplanowe, nadal odgrywają one znaczącą rolę w Kronikach Amberu i mają wpływ na dalsze losy głównego bohatera.

Styl Rogera Zelaznego jest oszczędny w słowa, zwłaszcza w przypadku opisów bitew, które niektórzy autorzy byli w stanie rozwlec na kilkanaście stron. Jest przy tym dynamiczny, bowiem autor, realizując konwencję motywu drogi, szybko przeskakuje z miejsca na miejsce i musi dać temu wyraz za pomocą języka powieści. Wychodzi mu to nadzwyczaj dobrze, czego dowodem jest fakt, że Kroniki Amberu przeczytałam w trzy wieczory, co wydaje mi się rekordem przy niemal sześciuset pięćdziesięciu stronach tekstu. Zdecydowanie styl autora jest przyjazny czytelnikom - skoro mi się spodobał, to i Wam na pewno przypadnie do gustu!

Kroniki Amberu to klasyczny przykład dzieła napisanego przed laty, które mimo upływu czasu nadal podoba się miłośnikom literatury fantasy. Wszyscy, którzy posługują się tym mianem, powinni ów zbiór przeczytać, aby na własne oczy przekonać się o jego licznych zaletach, a w przypadku chęci zaopatrzenia się we własny egzemplarz, powinni rozważyć kupno wydania, który wypuścił na rynek Zysk i S-ka. Polecam bardzo!

Kroniki Amberu. Tom I (Kroniki Amberu #1), Roger Zelazny, Zysk i S-ka 2015, s. 640.

9 komentarzy:

  1. Zainteresowałaś mnie tą serią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej serii, ale po przeczytaniu Twojej recenzji czuję, że muszę jak najszybciej się za nią zabrać. :D
    Pozdrawiam :)
    of-books-and-coffee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dostałam to wielkie tomiszcze na ostatnie urodziny. Zapowiada się świetnie, a do tego ma czarującą okładkę. Tylko kiedy to czytać i jak zabierać to w podróż? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, obawiam się, że Roger Zelazny nie przewidział, że ktoś będzie chciał zabierać połowę "Kronik Amberu" na urlop ;) Akurat te tomiszcze trzeba czytać w domku :( Ale mogę się założyć, że masz milion innych książek, które możesz zabrać w podróż <3

      Usuń
  4. Okładka do mnie nie przemówiła. Myślałam, że w ogóle nie przeczytam recenzji. A tu jednak mnie coś podkusiło. A oto mój wniosek : "Nie oceniaj książki po okładce".
    Zachęciłaś mnie tą recenzją. Mam nadzieję, że kiedyś natrafię na tą książkę :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz słyszę o tym autorze, z pewnością sięgnę po tę lekturę! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno jest to wspaniała ksiażka jednak nie jest dla mnie. Obawiam sie, że nie dałabym jej rady ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam ostatnio, podobało mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja czytałem jakoś 20 lat temu.Niedawno zakupiłem sobie oba tomy. I czytam,czytam potem dam córce a na koniec podsunę synowi.Idę czytać,Cześć cieniu- ziemio.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!