STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

20 kwietnia 2015

"Pandemia" - Jana Wagner


Postapokalipsa w rosyjskich realiach? O tym jeszcze nie czytałam! Właśnie to było najważniejszym powodem, dla którego sięgnęłam po Pandemię Jany Wagner, aczkolwiek do lektury zachęciło mnie również wiele pozytywnych recenzji przeczytanych w sieci. Finalnie książka przypadła mi do gustu, choć nie obyło się też bez kilku zgrzytów, które w minimalnym stopniu przyczyniły się do tego, że oceniłam powieść nieco słabiej od innych.

Anna ma wszystko, o czym może marzyć kobieta w jej wieku. Kochającego męża, wspaniałego syna, piękny dom na obrzeżach Moskwy - niby niewiele, ale wystarczająco jak dla kogoś, kto nie ma wygórowanych potrzeb i cieszy się życiem. Rodzinna sielanka Anny kończy się jednak z chwilą, gdy ze stolicy docierają niepokojące informacje o epidemii, która wymknęła się władzom spod kontroli i doprowadziła do kwarantanny na skalę całego kraju. Taki obrót sprawy wydaje jej się dziwny, jednak mimo wszystko wraz z rodziną stara się przeczekać najgorsze. Tylko ojciec Sierioży przeczuwa, że to początek końca i przekonuje najbliższych, by wraz z nim udali się do domku na jeziorze przy granicy z Finlandią... Wymaga to odwagi i poświęcenia, ale czego się nie robi dla rodziny?

W materiałach reklamowych Pandemię określa się jako postapokaliptyczną powieść drogi z elementami dramatu psychologicznego. Muszę przyznać, że sama nie potrafiłabym lepiej tego ująć. Dzieło Jany Wagner skupia się w przeważającej mierze na podróży bohaterów do upragnionego celu, a także na psychologicznych aspektach tej wyprawy. Jako że wędrują większą grupą, autorka poświęca wiele uwagi interakcjom pomiędzy poszczególnymi jednostkami, a nie da się ukryć, że momentami są one dość skomplikowane. W obliczu niebezpieczeństwa ludzie zaczynają się dziwnie zachowywać, zmieniać i generalnie czuć nieswojo. Ukazanie tego w postapokaliptycznym środowisku wypada nader interesująco i stanowi nie lada gratkę dla wszystkich miłośników psychologii. Do tego przedstawienie podróży w odniesieniu do relacji międzyludzkich oraz świata zmierzającego prosto ku zagładzie najzwyczajniej w świecie wciąga, podczas gdy w wielu innych przypadkach zaczęłoby to czytelnika nudzić już na samym wstępie. Całość umiejętnie podsyca poczucie zagrożenia, które klimatom postapo nie jest obce. Jedyną różnicą jest fakt, że akcja powieści dzieje się w trakcie upadku ludzkości, a nie - jak to zwykle bywa - w jakiś czas po. Entuzjaści gatunku mogliby się do tego przyczepić, ale mi osobiście takie rozwiązanie bardzo się podoba.

Mocną stroną Pandemii są bohaterowie, których Jana Wagner wykreowała z zaskakującą surowością, dodając im realizmu. Wprawdzie w ogólnym rozrachunku zachowują się zbyt cywilizowanie, biorąc pod uwagę okoliczności, jednak wciąż stanowią grupę, w której chciałoby się znaleźć w razie podobnej katastrofy. Anna, Sierioża, Boria, a nawet Miszka - wszyscy bohaterowie, także ci mniej ważni, są do bólu autentyczni. W niczym nie przypominają specjalistów od przetrwania - miewają chwile słabości, popełniają błędy, nie potrafią podjąć decyzji, miotają się z miejsca na miejsce. Bez wątpienia bliżej im do normalnych ludzi aniżeli, dajmy na to, do postaci z The Walking Dead, które momentami zachowują się jak Bear Grylls w swoim żywiole. To również kupuję.

Wspomniana wyżej surowość obecna jest również w samym tekście, a objawia się oszczędną narracją oraz akcją leniwie płynącą do przodu. Czytelnik ma dość czasu, by naszły go różne refleksje związane z głównym tematem powieści, a więc globalną epidemią. Niewątpliwie jest to kolejna zaleta dzieła Jany Wagner. Podoba mi się to, że w Pandemii nic nie jest zanadto przerysowane czy sztuczne. Może i momentami powiewa z tekstu nudą, jednak jest to dużo lepsze niż literackie efekty specjalne, które zabiłyby klimat tak dobrze nakreślony przez autorkę.

Pandemia posiada dokładnie dwie wady. Pierwsza to zupełne odcięcie się od tego, co najważniejsze, czyli źródła choroby i tematów związanych z apokalipsą. Tak naprawdę nie wiadomo co ją wywołało, jak sobie z nią radzono i jak starano się nie doprowadzić do kwarantanny i masowej histerii. Autorka zadowoliła się wyjaśnieniem, że wybuchła pandemia (nie wiadomo czego), na którą nie udało się wynaleźć lekarstwa (i nie wiadomo, czy nadal pracowano nad szczepionką). Żałuję strasznie, bo właśnie ten temat interesowałby mnie najbardziej w tego typu książce. A gdyby pandemią okazał się wirus zombizmu, to już w ogóle byłabym w niebie... Drugą wadą książki jest jej zakończenie, czy raczej jego brak. Pandemia właściwie urywa się w pewnym momencie, pozostawiając zarówno niedosyt, jak i furtkę do napisania kontynuacji. Uważam, że w tym konkretnym przypadku o wiele lepiej byłoby napisać pięćdziesiąt dodatkowych stron i zamknąć tę historię w jednym tomie. Wtedy byłoby idealnie.

Podsumowując, Pandemia autorstwa Jany Wagner to sprawnie napisana postapokaliptyczna powieść drogi, w której istotnym elementem jest psychologia postaci. W gruncie rzeczy jest to bardzo oszczędna i surowa historia, nie dająca żadnej nadziei na poprawę sytuacji bohaterów, a mimo to wymuszająca na odbiorcy postawę kibica, który na wzór miłośnika jakiejś drużyny, próbuje podnieść na duchu postacie występujące na kartach książki. Zdecydowanie lektura obowiązkowa dla osób, które interesują się tą tematyką. Gorąco polecam!

Pandemia, Jana Wagner, Zysk i S-ka 2015, s. 432.

11 komentarzy:

  1. Choć momentami nużyła, podobała mi się. Ma ten odpowiedni klimat :)

    sklep-z-pamiatkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam końcówkę i zaczęłam szukać kartek:) Miałam wrażenie, że zostały wyrwane. Książka mi się podobała ale to zakończenie...czułam się oszukana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, ale nie jest to książka dla mnie ;)
    http://ksiazkoweimperium-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam te książkę na półce, ale obecnie odpoczywam od podobnych klimatów. Co nie znaczy, że nie jestem jej ciekawa :D Wkrótce się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Tym bardziej, że w Rosji już się ukazała druga część książki Jany Wagner.

      Usuń
  6. Ja już jakiś czas temu słyszałam o tej książce i chyba się na nią pokuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Recenzja zachęciła mnie do przeczytania. Mój klimat jeśli chodzi o powieści bez 'happy endu'. Z pewnością się skuszę. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z postapokalipsy w klimatach Matki Rosji, polecam Metro a także twórczość braci Strugackich :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię jakoś post apokaliptyczne powieści, a nie wiem czemu coś od dawna ciągnie mnie do literatury z państw byłego ZSRR... cóż, jak na razie muszę przyznać, że Twoja recenzja mnie bardzo zachęciła:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!