STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

23 maja 2015

"Dying Light. Aleja Koszmarów" - Raymond Benson


To, że Polacy potrafią robić dobre gry, wie każdy kto grał w Wiedźmina, This war of mine i Dying Light. Pierwsza z nich to nasze największe dobro narodowe, druga zrobiła piorunujące wrażenie na graczach z całego świata, a na podstawie trzeciej autor Raymond Benson napisał powieść o podtytule Aleja Koszmarów. Czy apokalipsa zombie ukazana w książce dorównuje temu, co mogliśmy zobaczyć w komputerowej wizji Techlandu?

Światowe Igrzyska Atletyczne w państwie-mieście Harran, w których bierze udział Mel, zamieniają się w piekło, kiedy na stadion wkracza armia zarażonych tajemniczym wirusem ludzi mordujących bez litości uczestników sportowego wydarzenia. Rodzice dziewczyny giną, a ona cudem unika śmierci, korzystając z umiejętności, które zdobyła dzięki treningom parkoura. Wraz z bratem Melanie ukrywa się w hotelu, lecz w wyniku ataku żywych trupów rozdziela się z nim i ląduje na Alei Koszmarów. Czy nastolatce uda się zachować człowieczeństwo?

Zanim jeszcze zabrałam się za lekturę powieści Raymonda Bensona, obiecałam sobie, że nie będę oczekiwać po niej hitu na miarę Przeglądu Końca Świata Miry Grant. Nastawiłam się na średniej jakości historię i dobrze się stało, bowiem finalnie bardzo mi się ona spodobała. Aleja Koszmarów okazała się treściwą i dosadną książką i na dodatek taką, co zakończeniem mocno daje w kość. Mimo że sceptycznie podchodziłam do pomysłu uczynienia z nastolatki głównej bohaterki powieści o apokalipsie zombie, ostatecznie uznałam, że autor całkowicie przekonał mnie do swojej wizji. Właściwie, jeśli mam być szczera, czyniąc z Mel narratorkę tylko wzmocnił moje doznania, bowiem zdecydowanie trudniej przyjmuje się tego typu historie, gdy musi się patrzeć jak niewinna dziewczyna walczy o życie w mieście opanowanym przez żywe trupy. To naprawdę robi wrażenie.

Fabuła książki tak naprawdę nie skupia się na ucieczce przez nieumarłymi, co zazwyczaj ma miejsce w tego typu literaturze. Raymond Benson postawił na inne rozwiązanie - i to dość kontrowersyjne. Takiej książki o zombie jeszcze nie czytałam, a miałam już przecież do czynienia z wieloma tytułami, które w mniejszym lub większym stopniu do nich nawiązywały. Tym sposobem, mimo że motyw jest raczej oklepany, powieść i tak jest oryginalna i bez wątpienia warto ją przeczytać. Dodatkowo zakończenie, które wręcz wbija w fotel, daje pełną satysfkację - choć nie należy do najszczęśliwszych. Po skończeniu książkowej wersji Dying Light przez dłuższy czas nie byłam w stanie o niej zapomnieć, bo w głowie wciąż kołatała mi myśl o tym, że tak niewiele brakowało, by finał okazał się zgoła inny... Tak więc z dumą mogę oznajmić, że powieść wpasowała się w mój gust!

Jedynym mankamentem historii napisanej przez Raymonda Bensona jest zaskakująca odmienność zarażonych. Tak naprawdę nie są to typowe umarlaki, a więc ludzie, którzy z jakichś powodów zmarli, a następnie wstali z grobów. Tutaj zarażeni nie dość, że nie umierają, lecz jedynie przeistaczają się w ogarnięte furią stworzenia, to na dodatek można ich bez większego problemu zabić, mając pewność, że już się nie podniosą. Walka z takim wrogiem mogłaby być zaskakująca łatwa, gdyby nie łączyli się w stada, jednak i tak nie ma to znaczenia, gdy weźmie się pod uwagę, że główna bohaterka powieści ma kilkanaście lat i raczej nie nawykła do zabijania.

Aleja Koszmarów to godna uwagi książka o apokalipsie zombie: napisana w sposób lekki i nieskomplikowany, a mimo wszystko robiąca piorunujące wrażenie swoim wybitnie ponurym klimatem i zakończeniem, które bardzo rzadko zdarza się w literaturze. Gorąco polecam, można się naprawdę zdziwić jak dobrze się ją czyta!

Dying Light. Aleja Koszmarów, Raymond Benson, Zysk i S-ka 2015, s. 280.

1 komentarz:

  1. Myślę, że sztuką jest zrobienie dobrej powieści o takim motywie. Autor wyszedł poza utarty schemat. Co dziwi, bo jak przeczytałam zombie+nastolatka, pomyślałam, że dobrze nie będzie. A z tego, co widzę to jest. Jestem ciekawa klimatu i zakończenia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!