STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

19 maja 2015

"Dziewczyny z Syberii" - Anna Herbich


Syberia kojarzy nam się zwykle z nieprzeniknioną puszczą na terytorium Rosji, jednak warto, a nawet trzeba pamiętać, że było to też miejsce, do którego wywożono naszych rodaków, aby umierali z głodu i wycieńczenia za to, że śmieli nazywać się Polakami. Dla nich nie był to egzotyczny las pełen pięknych zwierząt i roślin, lecz piekło, z którego niewielu osobom udało się uciec. Anna Herbich w rozmowach z kilkoma kobietami, które tego dokonały przedstawia mroczny obraz syberyjskich łagrów i kołchozów oraz przejmującą historię prawdziwych bohaterek.

Dziewczyny z Syberii to wzruszająca i pouczająca książka, której lektura autentycznie boli. Każda jedna z relacji przedstawionych w tej publikacji była dla mnie ciosem w serce, ponieważ wiedza o tym, że kiedyś żyli ludzie na tyle okrutni, by więzić i wykorzystywać niewinnych, w tym kobiety i dzieci, wywołuje u mnie niemały szok, który wcale nie mija wraz z upływem czasu. Za każdym razem, gdy przywołuję w pamięci historie spisane przez Annę Herbich, jestem pełna podziwu, że w ogóle udało mi się doczytać to dzieło do końca ze względu na to, że lekturze często towarzyszyły mi łzy wzruszenia i przerażenie. Podobne odczucia miałam przy czytaniu książek Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i Sławomira Rawicza, mimo to uważam, że są to na tyle ważne pozycje, że nie powinnam się tym przejmować i z szacunkiem, na który zasługują bohaterki Dziewczyn z Syberii, poznała ich losy.

Trudno mi powiedzieć która z przedstawionych w książce historii najbardziej mnie poruszyła. Każda z nich była dla mnie tak samo ważna i każdą przeczytałam od deski do deski. Głód, ciężka praca i przejmujące zimno towarzyszyły bohaterkom na co dzień. Nawet nie próbuję wyobrazić sobie tego jak udało im się przeżyć to piekło. Sam fakt, że wróciły, niejednokrotnie po kilkunastu latach niewoli i katorżniczej pracy, wydaje mi się ogromnym osiągnięciem. Podziwiam ich hart ducha i wolę walki, a za opowiedzianą historię ich życia jestem im niezmiernie wdzięczna, ponieważ potrzeba nie lada siły, by wrócić pamięcią do dni, o których wolałoby się zapomnieć raz na zawsze. Uważam jednak, że jeśli tylko którykolwiek z byłych łagrowników gotów jest podzielić się swoją historią, to naszym obowiązkiem jest wysłuchanie jej i zapamiętanie. Pamięć o wielkiej odwadze to wszystko, co pozostało ludziom, którzy potracili na ziemiach byłego ZSRR dorobek całego życia i najbliższą rodzinę.

Dlaczego dziś tak mało mówi się o więźniarkach z syberyjskich lasów? Czas okrutnie obszedł się z odważnymi kobietami, które codziennie ryzykowały życie, pracując na rzecz oprawców, a ich jedyną winą było to, że urodziły się Polkami. Bez wątpienia wpływ na to ma fakt, że dramat bohaterek książki Anny Herbich trwał latami i nie ma konkretnej daty, którą można byłoby przekazać uczniom w szkołach. Pamiętam, że za moich czasów wspominało się o tym, że coś takiego jak zsyłki w ogóle miało miejsce. Konkretnych historii nie opowiadał nam nikt, mimo że powinien, bo tylko w ten sposób możemy okazać szacunek ludziom, którzy przeżyli to piekło. Nie sposób inaczej im pomóc, mimo że serce aż krzyczy w rozpaczy, gdy widzi się jak w Polsce traktuje się teraz starszych ludzi. Gdyby nie oni, dziś moglibyśmy nie mieć własnej ojczyzny. Ich walka to świadectwo prawdy, a kolejne pokolenia mogą jedynie przekazywać wiedzę o tym swoim dzieciom i wnukom, aby pamięć o Sybirakach i bohaterach obu wojen światowych nigdy nie minęła. Mam nadzieję, że nie tylko ja uważam, że jesteśmy im to winni.

Dziewczyny z Syberii to lektura wzbudzająca szereg emocji i zapadająca na długo w pamięć. Nie sposób od razu przejść do porządku dziennego po przeczytaniu dziesięciu historii, które są dowodem na to, że tym największym wrogiem człowieka jest tylko drugi człowiek, zaś przeżycie w ekstremalnych warunkach jest czymś zakrawającym na cud. Trudno inaczej nazwać to, że ludzie po latach wyniszczającej pracy, niedożywienia, szykan i skrajnego wycieńczenia wciąż mieli nadzieję na powrót do ojczyzny, po czym w istocie wracali do kraju żywi. Najgorsze w tym wszystkim wydaje mi się to, że nierzadko po powrocie nie zastawali rodziny i domu, dowiadując się, że to, co kiedyś do nich należało, przepadło raz na zawsze i nigdy już nie wróci.

Nie jestem w stanie dobrać słów, które opisałyby skalę tragedii Sybiraków, w tym kobiet, które są bohaterkami tej książki. Pozostaję pod wielkim wrażeniem pracy jaką Anna Herbich włożyła w napisanie Dziewczyn z Syberii. Wyobrażam sobie, że musiało ją to kosztować wiele gorzkich łez, ponieważ nikt posiadający w sobie jakiekolwiek pokłady empatii nie byłby w stanie nie przeżywać tych historii razem z ich bohaterkami. Ta lektura naprawdę powinna spotkać się z Waszym zainteresowaniem i mam szczerą nadzieję, że znajdziecie w niej coś cennego.

Dziewczyny z Syberii, Anna Herbich, Znak 2015, s. 320.

5 komentarzy:

  1. Wczoraj do mnie dotarła i nie mogę doczekać się kiedy zacznę czytać. Wstrząsająca lektura się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo ciekawa tej książki, chciałabym ją dorwać w swoje ręce.

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, to mocna lektura, która na długo zostaje w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  4. Planuję przeczytać i nawet zastanawiam się nad jej kupnem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ ci zazdroszczę tej książki! Od dawna ostrzę sobie na nią zęby!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!