STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

24 maja 2015

"Endgame. Wezwanie" - James Frey, Nils Johnson-Shelton


Motyw końca świata jest popularny i chętnie wykorzystywany w literaturze. Wielu autorów pisało o apokalipsie, nierzadko obwiniając o nią ludzkość nadmiernie wykorzystującą surowce naturalne, niszczącą własną planetę i zatruwającą powietrze spalinami, a niekiedy zrzucając winę na kosmitów, naturę czy sztuczną inteligencję. Tego typu książek było już mnóstwo, ale dopiero James Frey w asyście Nilsa Johnsona-Sheltona poszedł o krok dalej i stworzył multimedialny projekt, którego jednym z elementów jest powieść Endgame. Wyzwanie.

Moim głównym motywem sięgnięcia po Wyzwanie była chęć przekonania się o co tyle szumu. Podobno ten, kto odgadnie ukrytą w książce zagadkę, wygra pół miliona dolarów w złocie. Od razu zapagnęłam być tą osobą, ale rzeczywistość szybko zderzyła się z marzeniami. Powieść okazała się dziwna, a zagadka - nie do odgadnięcia dla takiego biednego żuczka jak ja. I choć ochota na zdobycie tej fortuny wcale mi nie przeszła, uznałam, że książka musiałaby być dużo ciekawsza i inaczej napisana, bym mogła spróbować wziąć udział w tej zabawie.

Dawno temu Ziemię odwiedzili kosmici: nauczyli człowieka jak ujarzmić naturę, po czym odlecieli, pozostawiając garstce wybrańców misję do wypełnienia. Mieli oni przygotować swoich ludzi do Gry Ostatecznej, czyli szeregu zadań, które należy wykonać przez nieuchronnym końcem świata. W Grze może brać udział jedynie kilkunastu nastolatków wywodzących się ze starożytnych plemion, którym obcy setki lat temu powierzyli sekretną misję. Gracze muszą rozwiązać wiele zagadek, lecz przede wszystkim walczyć pomiędzy sobą, a ten, który jako ostatnio zostanie na placu boju, wygra życie dla siebie i członków swojego plemienia, podczas gdy reszta świata spłonie.

Z powyższego akapitu wynika, że poziom absurdu i braku realizmu w fabule książki sięga zenitu i w sumie jest to prawda. Akcja pędzi na łeb, na szyję, bohaterów nijak nie da sie zapamiętać, bo jest ich zbyt wielu, a autorzy nie kwapią się, by porządnie nakreślić ich portrety, a sama idea Gry sprowadza się do brutalnej rąbanki, w której krew leje się strumieniami, a flaki latają w powietrzu razem z odrąbanymi kończynami. Wyzwanie to właściwie nie książka, lecz kino akcji, tandetne zresztą, w jakiś magiczny sposób przelane na papier. Fakt, przy lekturze nie da się nudzić, ale zadowoleni z niej będą tylko ci, którym nie przeszkadza bezsens wyzierający z jej kart czy też sprinterskie tempo nie pozwalające na jakikolwiek odpoczynek umysłu. Byle szybciej i dziwaczniej - taka dewiza musiała przyświecać autorom przy tworzeniu tego potworka, bo nic innego nie przychodzi mi do głowy.

Nie mogę powiedzieć, że lektura Wezwania porwała mnie bądź zachwyciła. Tak na dobrą sprawę była to mocno przeciętna powieść, na której srodze się zawiodłam. Nie lubię literatury, w której zbyt wiele się dzieje - i to tylko po to, by zamaskować mankamenty fabuły. Jeśli lubicie takie klimaty, być może znajdziecie w tym dziele coś dla siebie. Ja, niestety, nie znalazłam i nie zamierzam kontynuawać przygody z Freyem i Johnsonem-Sheltonem.

Wezwanie (Endgame #1), James Frey, Nils Johnson-Shelton, Sine Qua Non 2014, s. 512.

6 komentarzy:

  1. Okej, to zrezygnuję definitywnie. Co jakiś czas zastanawiałam się nad zakupem tej książki, ale teraz rozwiałaś moje wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą. Niestety książka słaba, a liczyłam na coś na miarę (jak to wszyscy usilnie przedstawiali IŚ). Zawiodłam się...

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałam przeczytać, ale teraz już nie wiem. Lubię, jak w książce dużo się dzieje, jak jest dużo wątków, dużo postaci i dużo wszystkiego. Ale nie cierpię za to kina akcji i wszelakich walk i "rąbanek", jak to nazywasz, więc myślę, że mogłabym się bardzo męczyć podczas lektury tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że książka zebrałaby lepsze opinie, gdyby pojawiła się na początku fali na tego typu teksty. Niestety w obliczu wszystkiego, co już znane, jest zwyczajnie przeciętna. Tym bardziej, jeśli ktoś (tak jak ja) nie fascynuje się specjalnie przebiegiem walki o nagrodę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka wydawała się ciekawa, miała dobrą reklamę, ale gdzie nie spojrzę same negatywne recenzje :(
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie skończyłam czytać Endgame i zastanawiam się czy mam już szukać podziemnego bunkra czy jednak i tak 'co ma być to będzie' ;)
    Myślisz, że wszystkie przypisy przestrzegające przed realnością Endgame mają na celu jedynie zaintrygowanie czytelnika? :) Ciekawe!
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na świeżutką recenzję Wezwania:
    www.favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!