STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

12 maja 2015

"Lirael" - Garth Nix


Recenzja poprzedniego tomu: Sabriel

Po przeczytaniu Sabriel po uszy zakochałam się w Starym Królestwie, miejscu, które przeraża i zarazem pociąga swoją niezwykłością. W takiej sytuacji mój powrót do świata magii wykreowanego przez Gartha Nixa był jedynie kwestią czasu. Wręcz nie mogłam się doczekać lektury dalszych przygód młodej nekromantki, zbudzonego ze snu księcia i magicznego kota. Czego zatem można spodziewać się po lekturze Lirael?

Cóż, na pewno nie tego, że będzie to kontynuacja historii opowiedzianej w pierwszym tomie. Właśnie to było dla mnie największym zaskoczeniem. Garth Nix z premedytacją pozwolił mi polubić Sabriel, by następnie w drugim tomie jak gdyby nigdy nic przerzucić się z akcją o kilkanaście lat do przodu, wprost do nowej bohaterki - Clayry imieniem Lirael, która mimo odpowiedniego wieku nadal nie posiada daru Widzenia. Wcale nie uważam, by był to bardzo zły pomysł, ponieważ w ogólnym rozrachunku kontynuacja Sabriel spodobała mi się dużo bardziej, jednak zirytował mnie sam fakt, że ominęło mnie wszystko to, co w pierwszej części Starego Królestwa wywołało u mnie prawdziwą ekscytację. Mam tu na myśli przede wszystkim rozkwit związku Sabriel z Touchstone'm, który finalnie zasiadł na tronie i doczekał się dwójki dzieci - córki Ellimere oraz syna Sametha. Bardzo chciałam być tego świadkiem, tymczasem musiałam obejść się smakiem i zobaczyć jedynie jak wygląda kraj, w którym rządzi sprawiedliwy władca wspomagany przez zdolną Abhorsen trzymającą Zmarłych z dala od Życia.

Podstawową różnicą między książkami jest tempo akcji. Jak się okazuje, historia Sabriel była tylko wstępem do głównej historii, w której Lirael zdaje się odgrywać najważniejszą rolę. W pierwszym tomie fabuła posuwała się naprzód w zawrotnym wręcz tempie, a autor nie rozwijał żadnych wątków pobocznych i jedynie popychał główną bohaterkę ku punktowi kulminacyjnemu, nie dając jej szansy na rozwinięcie skrzydeł. W drugim tomie można już poczuć, że Nix wyhamował z akcją i stara się dość dokładnie nakreślić jej tło, aby wyraźnie zaakcentować, że jest to przyczynek do czegoś większego. Powiem Wam, że Abhorsen, czyli trzeci tom cyklu, jest najistotniejszy, ale za to Lirael pięknie do niego przygotowuje, rozpościerając przed nami wyjątkową wizję Starego Królestwa, które mimo swojego uroku nękane jest przez nieczyste siły, stając się polem bitwy między Dobrem a Złem.

Wolniejszy rozwój akcji sprzyja budowaniu kilku wątków pobocznych, które przyzwoicie się prezentują i jeszcze bardziej przywiązują czytelnika do świata wykreowanego przez autora. Od czasów Śródziemia i Hogwartu żaden pisarz nie wypracował sobie mojego przywiązania do swojego dzieła. Garthowi Nixowi wreszcie się to udało, przy czym na największe uznanie z mojej strony zasługuje kreacja Starego Królestwa oraz poszczególnych bohaterów. Podobnie jak w Sabriel także i tutaj wyczuwa się wyraźny nastrój grozy, który potęguje napięcie. Świat, w którym żyją Lirael i Sameth, nie jest przyjazny i sielankowy, lecz niebezpieczny i mroczny. W tym jednak tkwi jego piękno, bowiem nawet teraz nadal czuję się nim całkowicie zauroczona. Jeśli zaś chodzi o budowanie postaci, to autorowi należą się wielkie brawa. Wiarygodni bohaterowie to podstawa dobrej książki, a tutaj właśnie z takimi ma się do czynienia. Ba, w Lirael nawet pies ma osobowość, i to do tego tak barwną, że po dziś dzień darzę go szczególną sympatią. Kto czytał, ten wie o czym mowa, a kto nie czytał... Niech lepiej nadrobi zaległości!

Nawet nie wiecie jak się cieszę, że Garth Nix to mężczyzna! Wprawdzie nie mam nic do kobiet piszących książki, ale w przypadku Starego Królestwa świetnie się złożyło, że autorem cyklu jest przedstawiciel płci brzydkiej. W przeciwnym wypadku fabuła skupiałaby się na nieistotnych wątkach miłosnych, które u Nixa są ledwie liźnięte, a także masie niepotrzebnych pierdół - typowych zapychaczy, z jakimi tutaj niewiele ma się do czynienia. Męski umysł jest inaczej skonstruowany, a i nie da się ukryć, że kobiety zwracają uwagę na wiele detali, niekoniecznie istotnych dla rozwoju akcji, przez co książka staje się w moich oczach mniej wartościowa. Z Lirael tak nie jest!

Drugi tom Starego Królestwa to godny następca Sabriel. Pod wieloma względami powieść Lirael podobała mi się zdecydowanie bardziej od swojej poprzedniczki. Moja wiedza na temat Magii Kodeksu, Wolnej Magii, historii kraju i nekromancji wreszcie zaczęła się krystalizować, dzięki czemu poruszam się między wątkami jak ryba w wodzie. Po raz kolejny lektura powieści Gartha Nixa zabrała mi dużo czasu, jednak już wcześniej wspominałam, że nie jest to spowodowane nudnym tekstem, lecz chęcią dawkowania go sobie niczym ambrozji. Twórczość tego autora polecam wszystkim miłośnikom fantastyki bez wyjątku. Jest to jedna z najlepszych serii w tym gatunku, jakie kiedykolwiek czytałam i gotowa jestem poręczyć za to, że i Wam przypadnie do gustu.

Lirael (Stare Królestwo #2), Garth Nix, Literackie 2014, s. 488.

6 komentarzy:

  1. Mam za sobą całą trylogię, a także "Clariel" :) Wszystkie świetne, ale jak bym miała wybierać, to "Clariel" podobała mi się najmocniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, teraz mnie zaskoczyłaś! Bo z opisu sądziłam, że nie spodoba mi się aż tak bardzo, ale teraz zaczynam uważać, że może jednak będzie inaczej. A są jakieś powiązania? Ja za to kończę teraz "Abhorsena" i to jest dopiero lektura! Uwielbiam tę serię!

      Usuń
  2. Nie jestem jakoś specjalnie przekonana do tej serii. Zwróciłam uwagę na to, co napisałaś o płci autora - fakt faktem, kobiety zwracają uwagę na wiele detali, ale wydaje mi się, że jak pisarz jest dobry w swoim fachu, to nie ma znaczenia płeć. Znam kilka świentych autorek, które pomimo rozwiązłego stylu i tak potrafiły mnie wciągnąć w swoją powieść. Jak również znam facetów, którzy piszą szczegółowo a mimo to świetnie. Dla mnie płeć nie ma znaczenia - dobry pisarz, to dobry pisarz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, właśnie skończyłam "Sabriel" i... czuję się zawiedziona. Męczyłam tę książkę dosyć długo, podobnie jak Ty, ale mnie ona nie zachwyciła a przygniotła. Klimat tej powieści, klimat Starego Królestwa zwyczajnie mnie przytłoczył, nie poczułam magii w tej ich przedziwnej magii, a cała historia, według mnie, jest nieco przewidywalna i, przepraszam, mało ciekawa. Najbardziej z całej książki podobał mi się pierwszy rozdział i, tak teraz myślę, że dużo ciekawsza wydałaby mi się pewnie historia umiejscowiona wyłącznie w Ancelstierre, a nie po drugiej stronie Muru. Po drugi tom pewnie sięgnę, mam więc nadzieję, że jest nieco lepszy od poprzednika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, że klimat powieści Cię przytłoczył, bo faktycznie jest dość ciężki :) Rozumiem też, że "Sabriel" mogła Cię troszkę wynudzić. Jednak jest to tylko wstęp do dużo ważniejszej i znacznie ciekawszej historii, więc proszę - daj Nixowi kredyt zaufania! <3

      Usuń
  4. "Płeć brzydka" - hahahaha, dobre! :D Do tej pory Sabriel leży nieprzeczytany. Muszę w końcu sięgnąć po ten tom!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!