STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

7 maja 2015

"Nieskończoność" - Sherrilyn Kenyon


Apokalipsa zombie to wdzięczny temat, który do tej pory bez względu na formę przypadał mi do gustu. Mimo że swoją przygodę z umarlakami zaczynałam od The Walking Dead, do dzisiaj największą miłością darzę Przegląd Końca Świata Miry Grant. Myślałam, że powieści o żywych trupach nie da się źle napisać, a tu nagle pojawiła się Sherrilyn Kenyon, której naprawdę niewiele brakuje, by popełnić ten karygodny w moich oczach błąd.

Nieskończoność to otwierający serię Kroniki Nicka tom opowiadający o losach czternastoletniego Nicka Gautiera, który bardzo długo żył w przeświadczeniu, że świat jest piękny i normalny. Chłopak ma dopiero kilkanaście lat, ale życie zdążyło porządnie dać mu w kość, ponieważ mieszka z mamą w skrajnej biedzie, ledwo wiążąc koniec z końcem. Na początku poczułam wobec niego litość i współczucie, bo wyobraziłam sobie jego sytuację i uznałam, że musi mu być naprawdę ciężko. Obdarzyłam go też sympatią, na którą zasłużył sobie ogromnym szacunkiem wobec swojej rodzicielki, a także instynktownym bronieniem jej przed wszystkim, co złe. To rzadka cecha wśród młodych ludzi, więc bardzo mi się to w Nicku spodobało, gdyż szacunek wobec rodziny jest dla mnie ważny.

Przyszedł jednak taki moment, w którym życie nastolatka uległo diametralnej zmianie, zaś on sam zaczął mnie straszliwie irytować. Okazało się, że zombie i inne nadnaturalne stworzenia nie są wymysłem hollywoodzkich reżyserów i trzeba z nimi walczyć, zaś Nick wcale nie jest tak dojrzały jak mi się wcześniej wydawało - poziom tekstów rzucanych przez niego w powieści sięga bruku i nie mogę się nadziwić jego dziecinnemu zachowaniu. Ale może tak reaguje w sytuacjach stresowych? Prawdopodobnie wydaje mu się, że jest sarkastycznym luzakiem, lecz najwyraźniej myli sarkazm z pajacowaniem, a to niezbyt dobrze o nim świadczy.

Przygotowując się do napisania tej recenzji, dowiedziałam się, że Kroniki Nicka mają wiele wspólnego z innymi książkami autorki. Postanowiłam zatem przymknąć oko na kilka uchybień jej najnowszej książki, ponieważ doszłam do wniosku, że może należy przeczytać wszystkie dzieła Kenyon, aby tak na poważnie wczuć się w losy stworzonych przez nią bohaterów? Nie oznacza to jednak, że o tych wadach nie wspomnę, ponieważ ich obecność w tekście znacząco wpłynęła na mój odbiór Nieskończoności

Jej problemem jest przede wszystkim absurd wyzierający ze stron powieści. Choć może powinnam to nazwać przerostem formy nad treścią. Strasznie nie lubię, gdy w jednej książce pojawia się zbyt wiele nadnaturalnych gatunków na raz. Tutaj jest ich aż za dużo! Wampiry, wilkołaki, demony, umarlaki. Tylko elfów brakuje! Gdyby autorka skupiła się na jednym, góra dwóch, fabuła byłaby do przełknięcia, a tak zamiast sensownej treści otrzymuje się mieszaninę, od której aż kręci się w głowie, bo nie wiadomo nad czym pochylić się w pierwszej kolejności. Brakiem sensu poraża też sposób w jaki żywe trupy pojawiły się w mieście głównego bohatera. Żywi ludzie, którzy zmieniają się w zombie pod wpływem gry? Serio, za każdym razem, gdy o tym myślę, mam ochotę walić głową w ścianę. A przecież wystarczyło, żeby autorka zgoniła to na wirus albo wojnę biologiczną. Na sam koniec dodam, że wszystko dzieje się w ciągu jednego dnia, a to za mało, by porządnie nakreślić fabułę.

Mimo tych oczywistych wad powieść Sherrilyn Kenyon ma potencjał. Naprawdę. Kwestia pochodzenia Nicka jest dla mnie wystarczającym argumentem, by sięgnąć po kontynuację Nieskończoności, a to przecież zaledwie jeden wątek spośród wielu innych, równie ciekawych. Widzę, że autorka ma pomysł na fabułę, bo w końcu roi się w niej od wielu niedopowiedzeń, które mają szansę się wyjaśnić w kolejnych tomach cyklu. Jestem pewna, że pisarka prędzej czy później udzieli nam odpowiedzi na kłębiące się w głowie pytania. Jedynym jej problemem jest forma w jakiej przedstawia odbiorcy historię Nicka. Być może nie powinna pisać o tak młodych ludziach, bo po prostu jej to nie idzie - w przeciwieństwie do wymyślania przygód dorosłych osób, co wychodzi jej znacznie lepiej, skoro ma tylu fanów na całym świecie. Nieskończoność polecam przede wszystkim młodzieży - starsi czytelnicy mogą się na niej zawieść. Czyżbym i ja zaczynała wyrastać z tego typu literatury?

Nieskończoność (Kroniki Nicka #1), Sherrilyn Kenyon, Jaguar 2015, s. 464.

3 komentarze:

  1. Nie dla mnie takie książki. Tym bardziej, gdy piszesz, jak wiele gatunków nadnaturalnych w niej występuje i że akcja rozgrywa się zaledwie w ciągu jednego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro jest sporo lepszych książek o tej tematyce to jednak wolę sięgnąć po nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten tytuł akurat sobie daruję. Przyznam, że nie ciągnęło mnie do niej odkąd przeczytałam zapowiedź :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!