STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

13 maja 2015

"Próba żelaza" - Cassandra Clare, Holly Black [premiera]



Ogień chce płonąć,
Woda chce płynąć,
Powietrze chce się unosić,
Ziemia chce wiązać,
Chaos chce pożerać

Ten pisarski duet nie miał prawa źle wypaść. Cassandra Clare i Holly Black to popularne autorki powieści dla młodzieży, a przy okazji dość bliskie przyjaciółki. Kiedy więc zabrały się za wspólny projekt, oczywistością był dla wszystkich fakt, że wyjdzie z tego coś wyjątkowego. No i proszę! Na rynku pojawiła się książka w pięknej oprawie graficznej - niepozorna, bo o dzieciach, ale za to niemal pod każdym względem wspaniała. Kochani, przed Wami iście magiczna Próba żelaza otwierająca kilkutomowy cykl zatytułowany Magisterium.

Biję pokłony przed autorkami, ponieważ podarowały mi drugą młodość. Ich wspólne dzieło tak mnie zauroczyło, że poczułam się niemal tak samo dobrze jak w momencie czytania przygód Harry'ego Pottera. Tak, moi drodzy. Próba żelaza bardzo przypomina dzieło JKR, jednak nie ma w tym absolutnie niczego złego, bo nie jest grzechem wzorować się na ludziach, którzy na stałe zapisali się na kartach historii literatury. Pierwszy tom Magisterium posiada zresztą wystarczająco dużo cech odróżniających go od sztandarowego cyklu J.K. Rowling, by uchodzić za coś odrębnego i niemal tak samo dobrego jak historia młodego czarodzieja, która przed wieloma laty skradła mi serce i ukształtowała mój charakter. Powstanie kolejnej powieści w takim klimacie bardzo mnie cieszy, ponieważ jest duża szansa, że młodzi ludzie będą odtąd wzorować się na bohaterze książki duetu Clare-Black.

Ów główny bohater to dwunastoletni Call Hunt, chłopak, któremu poskąpiono nieświadomości o istnieniu świata magii. Odkąd tylko objawiły się jego magiczne zdolności, ojciec uczył go jak oblać testy do szkoły magów zwanej Magisterium. Przekonywał go, że magia jest bardzo niebezpieczna i jeśli tylko pozwoli wymknąć jej się spod kontroli, zawładnie nim na zawsze i doprowadzi do zguby. Call ostatecznie i tak wylądował w tajemniczej szkole i rozpoczął naukę rzeczy, o jakich skrycie marzył pomimo niechęci ojca, ale nie miał świadomości, że czeka go coś więcej niż zwyczajowa Próba Żelaza, którą przechodzą wszyscy pierwszoroczni uczniowie.

Zanim przejdę do zalet powieści, chciałabym krótko nakreślić jej wady. Generalnie cały świat magii wykreowany przez autorki nadaje się, moim zdaniem, do poprawki. Czy może inaczej - rozbudowy. Problem nie tkwi w tym, że Magisterium to nieciekawa szkoła, a uniwersum magów to pomyłka. Clare i Black zupełnie zapomniały o tym, żeby stworzony przez siebie świat obudować w należyte ramy. Jeśli już uczepić się podobieństwa do Harry'ego Pottera, to pierwsze, co rzuca mi się w oczy, to przepaść dzieląca Magisterium od Hogwartu. W Próbie żelaza brakuje tego, co w cyklu JKR zostało ukazane w sposób barwny i szczegółowy. Call i jego przyjaciele uczestniczą w magicznych lekcjach, ale nie mają żadnego planu, podręczników, a nawet sprecyzowanych godzin zajęć. Szkoła opisana jest naprawdę skromnie, jeśli nie po łebkach - wiadomo, że znajduje się gdzieś w podziemiu, ale cholera wie gdzie konkretnie. Nauczyciele to literaccy Everymanowie - nie da się ich od siebie odróżnić, gdyż zlewają się w jedną bezimienną całość. Nie jest tak jak w Harry'm Potterze, gdzie wiemy, że w danym momencie uczniowie idą na eliksiry lub transmutację, uczeni przez antypatycznego Snape'a czy charyzmatyczną McGonagall. Pod tym względem Próba żelaza naprawdę kuleje. Z kolei uniwersum magów praktycznie nie istnieje - nie ma czegoś na podobieństwo Hogsmeade czy Ulicy Pokątnej, zupełnie jakby magiczny świat istniał tylko w Magisterium, a poza nim magowie skazani byli na życie w ukryciu. Momentami miałam nawet wrażenie, że sama szkoła, jak i świat przedstawiony zostały wymyślone tylko po to, by umiejscowić gdzieś głównego bohatera. Z przykrością muszę stwierdzić, że Magisterium nie jest miejscem, w którym chciałabym mieszkać i się uczyć. Za to na list do Hogwartu czekam do dzisiaj, bo za nic w świecie nie uwierzę, że jestem mugolem.

Teraz czas na przyjemniejszą część, czyli zalety książki. Na pochwałę zasługuje bez wątpienia fabuła Próby żelaza - wyjątkowo enigmatyczna jak na powieść dla młodszego odbiorcy. Jej motorem napędowym jest wojna magów, która przed kilkunastoma laty doprowadziła do śmierci matki Calluma. Chłopiec przeżył masakrę jako jedyny reprezentant Dobra, co ma niemałe znaczenie dla wydarzeń, które mają miejsce obecnie, gdy Call ma dwanaście lat. Jakie tajemnice kryje jego przeszłość? Kim tak naprawdę jest Wróg Śmierci? Czy magiczny świat na powrót pogrąży się w wyniszczającej wojnie? Takie pytania zadaje sobie czytelnik, kończąc powieść duetu Clare-Black. Samo zakończenie napisane jest po mistrzowsku i zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po kontynuację. Mnie i tak nie trzeba namawiać, ale jeśli Wy macie wątpliwości, to podkreślam: końcówka Próby żelaza naprawdę zaostrza apetyt na więcej! Na sam koniec chciałabym pochwalić ideę magii żywiołów. Pomysł ten przypadł mi do gustu właściwie na samym początku, za sprawą blurba, który przytaczam na początku recenzji. Wprowadzenie dodatkowej siły w postaci chaosu to strzał w dziesiątkę, ponieważ wyraźnie podkreśla to czarno-biały wydźwięk historii, w której Dobro ściera się ze Złem w odwiecznej walce, która nigdy się nie kończy. Świetne i jakże proste rozwiązanie, a tak przyjemnie urozmaica fabułę pierwszego tomu serii, która ma szansę wybić się na sam szczyt!

Próba żelaza to przyjemna, choć nie do końca pozbawiona wad lektura, którą to mogę z czystym sercem polecić młodszym czytelnikom. Starsi z pewnością dostrzegą uchybienia, które wypunktowałam wyżej, ale mogą docenić pomysł autorek, a zwłaszcza obiecujące zakończenie. Spotkanie z książką duetu Clare-Black zaliczam do udanych i wierzę, że w kolejnych tomach choć część problemów ze światem przedstawionym zostanie naprawionych. Już się nie mogę doczekać lektury kolejnego tomu, tymczasem Was zachęcam do zapoznania się z pierwszym.

Próba żelaza (Magisterium #1), Cassandra Clare, Holly Black, Albatros 2015, s. 352.

4 komentarze:

  1. Brzmi ciekawie, ale z tego co napisałaś wynika, że to lektura skierowana raczej do młodszych czytelników. Niezbyt odpowiadają mi tego typu powieści, bo nudzi mnie prosty język i przewidywalna fabuła. Może kiedyś dla rozluźnienia przeczytam Próbę żelaza, ale na pewno nie jest to mój must read. ;)

    of-books-and-coffee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam książki Cassandry Clare! Tak jak książki JKR więc na pewno przeczytam tą książkę i może znowu poczuję się jak podczas czytania HP. :)


    little-jay999.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisarstwo Cassandry Clare dobrze mi się kojarzy, więc pewnie prędzej czy później przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To już druga pozytywna recenzja tej książki w tym tygodniu. Czuję, że to coś dla mnie! I choć mówisz, że odnajdą się w niej raczej młodsi czytelnicy, to mam wrażenie, że w przypadku "Próby żelaza" się do nich zaliczę! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!