STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

7 czerwca 2015

"Historia kotów" - Madeline Swan


Okładka pochodzi z serwisu Bookeriada.pl, który serdecznie Wam polecam!


Żaden kociarz nie przejdzie obojętnie obok książki, która w jakimkolwiek stopniu dotyczy obiektu ich miłości. Nie ma znaczenia czy jest to obyczajówka, czy album ze zdjęciami mruczków - wszystko, co choć minimalnie sugeruje obecność kotów na kartach oglądanego dzieła skutkuje natychmiastowym zakupem lub wypożyczeniem. Okładka publikacji Madeline Swan oraz jej tytuł jednoznacznie wskazują na to kim są jej bohaterowie, więc nie potrafiłam odmówić sobie przyjemności zapoznania się z tą lekturą. Czy warto zwrócić na nią baczniejszą uwagę?

Tak, o ile nie szukało się książki, w której opisana zostanie internetowa historia kotów. Zabawna okładka może na to wskazywać, lecz tak naprawdę jest to dość drobiazgowy opis kocich losów, począwszy od starożytnego Egiptu, a na czasach współczesnych kończąc. Z pewnością nie jest to historia memów i licznych filmów krążących po sieci, z kultowym już Grumpy catem na czele. Tytuł Historia kotów jest więc jak najbardziej adekwatny.

W czasach faraonów koty były czczone niczym bóstwa, ponieważ ludzie wierzyli w istnienie bogini Bastet. Za to w średniowieczu zaczęto je uważać za szkodniki, masowo tępić oraz zrzucać na nie winę za wszelkie nieszczęścia. W epoce wiktoriańskiej znów nastąpił zwrot w kierunku miłości do uroczych sierściuchów, ponieważ sama królowa Wiktoria była zdeklarowaną kociarą. Obecnie koty mają tyle samo miłośników, co przeciwników, jednak nie ma to nic wspólnego z zabobonami czy wierzeniami, lecz naszymi prywatnymi preferencjami. Jak widać historia tych zwierząt jest niezwykle barwna, zatem każdy kociarz na pewno ucieszy się z lektury dzieła Madeline Swan.

Plusem przemawiającym na korzyść Historii kotów są liczne odwołania do znanych postaci, które podobnie jak ja uwielbiały koty. Czy wiedzieliście o tym, że Pablo Picasso kochał je malować, a kardynał Richelieu znany z walki z zabobonami osobiście lubił ich towarzystwo? Podobnych ciekawostek znajdziecie w książce mnóstwo, a i założę się, że sami moglibyście wzbogacić ją o własne przygody z mruczkami w roli głównej.

Koty to piękne i niezależne istoty, które potrafią okazywać ogromne przywiązanie swoim właścicielom. Dla mnie nie ma chyba piękniejszego widoku od różowego noska mojej kotki Cori, jej malutkich poduszeczek i plamek na pyszczku. Nie znam też niczego bardziej miękkiego od jej trzykolorowego futerka. Jeśli podobnie jak ja jesteście kociarzami i ciekawi Was jak wyglądały losy przodków Waszych milusińskich, Historia kotów Madeline Swan w pełni zaspokoi Waszą ciekawość. Gorąco i z czystym sercem polecam Wam tę książkę.

Historia kotów, Madeline Swan, Znak 2015, s. 320.

14 komentarzy:

  1. Kociara ze mnie żadna, jedyne, co tak naprawdę w kotach uwielbiam, to gracja, z jaką się poruszają. Trzeba też przyznać, że to diabelsko fotogeniczne stworzenia - pewnie dlatego, że potrafią długimi minutami pozostawać w jednej pozycji, w przeciwieństwie do psów, które naprawdę ciężko uchwycić na zdjęciu. ;-) Zdecydowanie wolę otaczać się psami (co już pewnie zdążyłaś zauważyć po moim Instagramie, na którym króluje mój czarnuch Shaggy), znacznie bardziej wartościowa wydaje mi się też psia lojalność i oddanie człowiekowi, niż kocia niezależność, ale to z pewnością indywidualna sprawa. Uważam, że nieważne, czy ktoś woli psy, koty, czy jaszczurki... jeśli potrafi okazać serce zwierzętom w ogóle, to dobry z niego człowiek. I szkoda, że takich dobrych ludzi jest tak mało.

    Wracając do tematu, kociarą nie jestem, ale z tą książką z chęcią bym się zapoznała. Ciekawy temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, że nie wszyscy mają postawę prozwierzęcą. Z krzywdą zwierząt mam do czynienia na co dzień, bo mam polubione kilkanaście profili organizacji prozwierzęcych i fundacji. Każdego dnia widzę kociaki z zaawansowanym kocim katarem, psy złapane we wnyki lub pobite przez ludzi. Nigdy nie zrozumiem tych bandytów i cieszę się, że w całym tym okrucieństwie widzę też działanie ludzi o dobrym sercu. Nieraz udało się zebrać 1500 zł w kilka godzin na operację jakiegoś kota czy psa. Takich ludzi podziwiam!

      PS. Jestem kociarą, ale psy też lubię, a Twój jest przekochany! :)

      Usuń
    2. To dokładnie tak samo jak ja, też obserwuję kilka takich organizacji i dzień w dzień śledzę ich poczynania. W takich sytuacjach widać, ile dobrego wynikło z powstania Internetu i portali społecznościowych, o ile łatwiej jest nieść w dzisiejszych czasach pomoc. Tak jak mówisz, zebranie kilku tysięcy złotych na operacje, opłacenie hotelików, czy przewiezienie bezdomnych, biednych zwierząt z miejsc ogarniętych wojną, to nie są już misje niemożliwe. Podobnie jak znalezienie domów tymczasowych, które często potrzebne są na cito, czy w ogóle znalezienie domów stałych - zwierzęta ze schronisk dzięki umieszczeniu ich zdjęć i opisów w internecie mają dużo większe szanse na przykucie czyjejś uwagi.

      Taką moją ukochaną fundacją jest Hope for Paws założona przez Eldada Hagara. Eldad to anioł, nie człowiek. Jeździ po Stanach, znajduje zwierzęta porzucone, w opłakanym stanie fizycznym i psychicznym i stawia je na nogi. Jego działalność możesz śledzić przez Youtube'a, filmik z każdej takiej 'rescue mission' publikuje na swoim profilu. Tylko uwaga!, łzy gwarantowane.

      P.S. Póki co, tak bardziej miałam okazję poznać jedynie kota mojego narzeczonego, który ma dosyć, hmm, zadziorny charakterek. Potrafi nagle wyskoczyć spod krzesła i rzucić się z pazurami na moją nogę i w ogóle jest mało towarzyski. Może gdybym poznała inne koty, to bym się do nich bardziej przekonała, kto wie. ;) Cori to raczej przytulas, czy też taka wredota?

      Usuń
    3. Hope for Paws to jeden z licznych profili na youtubie, który oglądam, ale nie za często, bo zawsze później dostaję potężnej migreny od zatkanych zatok :3

      Cori to kot specyficzny :D Potrafi być i przytulaśna, i wredna - w zależności od nastroju. Bez wątpienia jest też niezależna i chyba wymaga od nas, byśmy to respektowali. To ona decyduje jak długo ma być głaskana :3 Ale ja i tak ją kocham!

      Wychowałam wiele kociąt, bo podrzucano nam mioty do ogrodu, więc wiem, że koty są różne i mogą mieć np. psi charakter. Mój drugi kot, który niestety zaginął, był przylepą i przytulaskiem, który bezustannie robił baranki i nieważne, co mu się robiło, on na wszystko pozwalał. Cori już by mnie pewnie podrapała, gdybym zaczęła ją nosić na rękach, kiedy sama tego nie chce :D

      Usuń
    4. Koty są właśnie dosyć nieobliczalne, patrzę na tego naszego Ryśka i kompletnie nie wiem, czego się po nim spodziewać, co za chwilę zamierza zrobić, czy spodoba mu się, jak go pogłaszczę, czy powinnam jednak przejść obok niego obojętnie, bo jest nie w humorze. :D Po zachowaniu psów jestem jednak w stanie wywnioskować dużo więcej, widzę, że są smutne, albo radosne, skore do zabawy, albo zaspane, że się czują źle, że czegoś konkretnego chcą itd., no i przede wszystkim wiem, że pies bez powodu nie zaatakuje, a z kocurem Ryśkiem tak właśnie niestety bywa (nie wiem jak to jest z innymi kotami), i to też sprawia, że łatwiej jest mi nawiązać więź z psami i łatwiej mi się do psów przywiązać. Ale z takim kocurkiem przytulaskiem, jak ten, co ci niestety zaginął, to pewnie bym się zaprzyjaźniła. :)

      Usuń
  2. Ojej, muszę to przeczytać :P

    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. szczerze, wolę koty od psów, psy mnie przerażają. a książka wydaje się ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam jeszcze tej książki, ale to tylko kwestii czasu. Może sprezentuję ją mojej Myszy na okołourodziny (nie znam dokładnej daty, bo to znajdka) i razem poczytamy. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety mojej ciekawości ta książka nie zaspokoiła - rozbudziła, owszem, ale pozostawiła nienasyconą. ;) Za dużo było tu dla mnie chaosu, skakania po datach i tematach, a popisywania się więcej niż rzeczywistej wiedzy. Książka sprawdzi się jako gadżet dla kociarzy, ale jako opracowanie nie zachwyca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć. Może chcesz spróbować swoich sił? http://seniorzy24.pl/recenzja-miesiaca/ Myślę, że masz duże szanse. Rodzice ucieszą się z upominków.

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie mnie zaciekawiłaś :))
    Ślicznie piszesz te recenzje
    Pozdrawiam kochana ♥

    http://www.ksiazkiponadniebo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy blog pisany z sercem. Zapraszam do zamieszczenia go na mojej platformie, bo jest tego wart. Rejestracja zajmie chwile.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za taką obszerną recenzję, na pewno jak tylko znajdę taką okazję kupię tą książkę i przeczytam z kilkanaście razy! :)

    P.S: Zapraszam:
    http://ostrykrytyk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Niby historię kotów dobrze znam, ale zajrzę, bo jeśli jest szczegółowa, to na pewno dowiem się czegoś nowego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!