STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

20 czerwca 2015

"Pod kloszem" - Meg Wolitzer [premiera]


Byłam przekonana, że Meg Wolitzer powieścią Pod kloszem debiutuje na rynku polskim, jednak gdy na potrzeby tej recenzji robiłam mały research, okazało się, że to nie pierwsza jej książka, która pojawiła się w naszym kraju. Jako że pozostałe nie są warte choćby jednego zdania, skupię się tylko na jej najnowszym dziele, które totalnie mnie rozczarowało, mimo że 90% treści było świetne. Jesteście ciekawi jak to możliwe? Postaram się to wyjaśnić poniżej, nie zdradzając szczegółów, aby nie zepsuć przyjemności z czytania osobom, które się na to zdecydują.

Jam Gallahue miała cudownego chłopaka o imieniu Reeve, jednak po krótkim czasie ich znajomości jej ukochany umarł, a ona sama, nie radząc sobie z traumą, wylądowała w szkolnym ośrodku terapeutycznym. Tam, razem z kilkoma osobami miewającymi problemy, rozpoczęła zajęcia ze specjalnych zagadnień z literatury angielskiej. Miały okazać się dla niej wybawieniem, jednak czy faktycznie pomogły dziewczynie pogodzić się ze stratą?

Pod kloszem faktycznie wpisuje się w założenia nowego cyklu Bukowego Lasu - Myślnika. Historia Jam zachęciła mnie do refleksji i zarazem wciągnęła do swojego świata, mimo jego mrocznej ponurości. Meg Wolitzer podjęła się przedstawienia niesłychanie trudnej w odbiorze - zwłaszcza w powieściach dla młodzieży - tematyki depresji i choć momentami udawało jej się oddać stan umysłu Jam, to jednak w ogóle nie czułam w tym prawdziwości. Ta okrutna choroba jest mi dobrze znana z autopsji i nie wyobrażam sobie wyjazdu do szkoły w miejsce normalnej terapii i antydepresantów. Zresztą, biorąc pod uwagę finał tej historii, powiedziałabym, że główna bohaterka prędzej cierpi na schizofrenię niż na depresję, więc może nawet nie ma nad czym się zastanawiać.

Problemem tej książki nie jest wcale absurdalny pomysł autorki na stworzenie Belzhara, czyli miejsca, w którym można na nowo przeżywać wszystkie szczęśliwe chwile tak, jakby rzeczywistość w ogóle nie istniała. Tym, co skreśliło Pod kloszem w moich oczach było zakończenie tej historii. Zaskoczyło mnie, owszem, ale w negatywnym tego słowa znaczeniu. Dopóki wierzyłam, że Reeve faktycznie umarł, potrafiłam zrozumieć zachowanie głównej bohaterki, a nawet jej współczuć. Kiedy więc wyszło na jaw, że to wcale nie jest tak oczywiste jak przedstawiała Jam, poczułam się oszukana. Przeklęłam w myślach i odrzuciłam książkę na bok, pragnąc jak najszybciej o niej zapomnieć, a przynajmniej chwilowo o niej nie myśleć. A tak dobrze się zapowiadała!

Gdyby nie spektakularne zepsucie całej fabuły jej zakończeniem, książka mogłaby bez problemu trafić na moją listę ulubionych lektur. Polubiłam grupę, w której Jam analizowała poezję i życie Sylvii Plath, zaakceptowałam ją jako główną postać, zainteresowałam się losem wszystkich szerzej opisanych w książce osób. Pod kloszem jest świetnie napisaną powieścią, ale obawiam się, że nic nie zatrze złego wrażenia, jakie po sobie pozostawiła. 

Jeśli nie przeszkadza Wam to, że autorka zmarnowała tę historię niezrozumiałym zakończeniem i nie macie nic przeciwko temu, że dzieje się to po zachwytach nad pozostałymi dziewięćdziesięcioma procentami książki, Pod kloszem Meg Wolitzer jest lekturą dla Was. Ja finalnie nie jestem zachwycona i w sumie czuję się rozczarowana, ale wierzę, że wiele osób będzie myślało inaczej. Przekonajcie się sami do której drużyny należycie!


Pod kloszem, Meg Wolitzer, Bukowy Las 2015, s. 288.

7 komentarzy:

  1. Chyba nie dla mnie. Już na początku byłam sceptycznie nastawiona, ale po twojej recenzji nabrałam pewności, że raczej się z tą powieścią nie polubię ;)
    Pozdrawiam!

    Galeria Książek

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię książek z niezrozumiałym zakończeniem, a jeżeli takie tu jest, to dosyć głupio i sama nie wiem, czy będę chciała sięgnąć po tą książkę.
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Poluję na "Pod Kloszem", bo uwielbiam Plath, więc ciągnie mnie do tej powieści jak magnes. Wbrew pozorom, to zakończenie też mnie ciekawi, skoro wzbudziło takie emocje :).

    OdpowiedzUsuń
  4. jestem ciekawa tej książki, a po twojej recenzji jeszcze bardziej, bo chcę się przekonać co z tego wyszło ;) ale to zakończenie i wcale nie pozytywna tematyka niestety mnie nie zachęcają :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm szkoda, że Ci się bardziej nie spodobała. Liczyłam na coś więcej. No cóż, jeśli wpadnie w moje ręce to przeczytam, jeśli nie to jakoś szczególnie płakać nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czekam na swój egzemplarz i już nie mogę się doczekać przeczytania jej.
    Pozdrawiam!
    Zapraszam do siebie:
    http://monicas-reviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. A w sumie trochę rozumiem to dlaczego Jam postąpiła tak a nie inaczej - w końcu to nastolatka a w tym wieku wszystko się wyolbrzymia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!