STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

28 września 2015

"Misja Ivy" - Amy Engel


Pisarze prześcigają się w pomysłach na dystopijne cykle młodzieżowe. Wielu z nich nie osiąga w tym sukcesu, ale od czasu do czasu pojawiają się szczęśliwcy, którym jakoś się to udaje. Bez wątpienia mogę tak powiedzieć o Amy Engel, autorce powieści Misja Ivy, która nie dość, że kompletnie oczarowała mnie treścią swojej książki, to na dodatek rozbudziła mój apetyt na kolejne dzieła opisujące przygody głównej bohaterki.

Ivy Westfall szykuje się do ślubu z synem prezydenta. W normalnym świecie prawie każda dziewczyna chciałaby się znaleźć na jej miejscu, ale ona żyje w zupełnie innej rzeczywistości, w kraju spustoszonym wojną nuklearną. Rządzi się on dziwnymi prawami, a jedno z nich mówi, że córki rebeliantów, którzy przed laty wszczęli powstanie i przegrali, muszą wychodzić za synów wygranych, czyli dawnych obrońców pokoju. Tym sposobem Ivy zostaje żoną Bishopa Lattimera. Ma tylko jedno zadanie do wykonania: musi go zamordować.

Lektura Misji Ivy okazała się dla mnie sporym zaskoczeniem. Fabuła jest nieskomplikowana, ale i interesująca, zaś wykreowany przez autorkę świat przyszłości - intrygujący. Nie sądziłam, że po tylu przeczytanych książkach o podobnej tematyce, w końcu znajdę taką, która zrobi na mnie wrażenie. Jak widać, niektórzy wciąż mają do powiedzenia coś ciekawego. Mimo że pomysł na powieść z pozoru wydaje się mało oryginalny i oklepany, okazuje się, że Amy Engel ma niejednego asa w rękawie, dzięki czemu udało jej się wnieść do gatunku coś świeżego. 

Przyszłość według wizji autorki wygląda dość sielankowo. W mieście panują ład i harmonia, nie dochodzi w nim do żadnych krwawych incydentów, a ludzie szanują się nawzajem. Wprawdzie istnieje podział społeczeństwa, ale wydaje się być akceptowany przez wszystkich obywateli. Brzmi jak utopia, prawda? Niestety, są to tylko pozory. W rzeczywistości rządy prezydenta Lattimera są dość surowe i przypomina reżim. Mężczyzna rządzi twardą ręką i nie uznaje żadnych kompromisów. Kieruje się własnymi zasadami, które uważa za słuszne, i nie pozwala na to, by obywatele wtrącali się do polityki. Właśnie dlatego istnieją zakamuflowani rebelianci, z ojcem Ivy na czele. Silna i niepodzielna władza to jedyny powód, dla którego nastolatka została wytrenowana na morderczynię.

Ivy to ciekawa postać, ponieważ dorastała w specyficznych warunkach. Nie zaznała ojcowskiej miłości, ponieważ bardziej przypominała zmarłą przed laty matkę, w związku z czym ojciec uważał za swoją ulubienicę jej starszą siostrę. Kiedy wyszło na jaw, że to Ivy wyjdzie za Bishopa, jej opiekun skupił całą swoją uwagę na niej, jednak nie okazywał jej uczuć i nie troszczył się o nią, a jedynie trenował ją do tego, by była zdolna wykonać swoją misję. Wykorzystał jej naiwność i chęć zaskarbienia sobie jego miłości, by osiągnąć własne korzyści. Zapewne dlatego z początku traktowałam Ivy z dystansem - uważałam, że stanowi zagrożenie dla niewinnego chłopaka. 

Na szczęście Amy Engel podarowała jej duszę buntowniczki, w związku z czym nastolatka zaczęła kwestionować wartości wyznawane przez jej ojca. Zobaczyła, że świat nie jest wyłącznie czarno-biały i zrozumiała, że w życiu tak naprawdę istnieje wiele różnych odmian szarości i tylko od niej zależy jak je zinterpretuje. W efekcie Misja Ivy to nie tylko historia dziewczyny wyszkolonej do popełnienia zbrodni, ale i opowieść o zmianach, jakim uległa dzięki swojemu młodemu mężowi. Stanowi to dla mnie główną zaletę tej powieści.

Równie ciekawie rysuje się motyw aranżowanych małżeństw. Niby nie jest to nic szczególnego, dawniej takie rzeczy były całkiem normalne, a i współcześnie nadal dochodzi do podobnych przypadków. W powieści bardziej chodzi o to, by pokazać jak kształtują się relacje dwojga poślubionych sobie, całkowicie obcych ludzi. Autorka skupia się na tym, by pokazać, że młodzi dopiero po ślubie zaczynają się tak naprawdę poznawać. Wzajemna niechęć do budowania związku i odraza z tym związana zacierają się w miarę rozwoju relacji małżonków, a w przypadku Ivy i Bishopa wygląda to nader przekonująco. Muszę przyznać, że naprawdę polubiłam ich jako parę.

Początkowo myślałam, że Misja Ivy to pojedyncza powieść i uznałam to za udany zabieg, nawet pomimo tego, że zakończenie w pewnym stopniu złamało mi serce. Teraz jednak wiem, że są kolejne części przygód Ivy i Bishopa, i nie mogę się ich doczekać. Lektura powieści Amy Engel była dla mnie niezwykle udana i polecam ją wszystkim osobom, które lubią książki młodzieżowe utrzymane w dystopijnych klimatach. Warto ją przeczytać!

Misja Ivy (Misja Ivy #1), Amy Engel, Akapit Press 2015, s. 304.

7 komentarzy:

  1. Misja Ivy interesuje mnie juz od jakiegos czasu, a widzac coraz wiecej pozytywnych recenzji, mysle, ze wkrotce ja przeczytam :))

    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Od jakiegoś czasu szukam jej dla siebie ale coś nie może na siebie trafić z dobrą cena :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja już niedługo będę ją miała! Nie mogę się doczekać :D
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    ravenstarkbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, rozbudziłaś mój apetyt na dystopie na nowo. Bardzo lubię ten gatunek, muszę koniecznie przeczytać tę książkę!

    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszłam o tej książce wiele dobrego, ale musiałam się nieźle naszukać. Dziwi mnie, że ta wychwalana powieść miała swoją premierę bez większego echa. Mam nadzieję, że uda mi się ją niedługo dorwać i również przypadnie mi do gustu :)
    To imię - Bishop - pierwsze skojarzenie? Autorka Ann Bishop xD
    Pozdrawiam serdecznie :*
    http://my-life-in-bookland.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o tej książce, ale wydaje się być świetna!;) Na pewno ją przeczytam, gdy będzie już w bibiliotece :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Najbardziej zaciekawił mnie fakt, że musi zamordować swojego przyszłego męża xDD
    Może kiedyś i ja przeczytam :D

    Tymczasem zapraszam Cię do siebie: http://kasi-recenzje-ksiazek.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!