STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

20 października 2015

"Talon" - Julie Kagawa


Ręka w górę, kto choć raz skrycie marzył o tym, by smoki były prawdziwe! Kiedy przed laty przeczytałam cykl o Eragonie, pragnęłam, by Saphira była czymś więcej niż tylko wytworem bujnej wyobraźni autora, Christophera Paoliniego. Mogę się założyć, że wiele osób myślało wówczas podobnie. Julie Kagawa również zalicza się do tego grona, bowiem jej najnowszy cykl skupia się na smokach. Ale nie takich zwykłych, ziejących ogniem gadach, tylko takich, które potrafią przemieniać się w ludzi i żyć pośród nich, nigdy nie wyjawiając swojej tożsamości...

Smocze rodzeństwo, Ember i Dante Hillowie, przybywa do nadmorskiego miasteczka w Kalifornii, aby uczyć się życia pośród ludzi. Zostali tam wysłani przez Talon, tajną organizację zrzeszającą smoki i chroniącą ich gatunek. O akcji dowiaduje się Zakon Świętego Jerzego, od wieków próbujący pozbyć się smoków z powierzchni ziemi. Garret i jego partner, Tristan, otrzymują misję, której celem jest wykrycie wroga, a następnie eliminacja. Nikt nie spodziewał się jednak, że Ember i Garret zbliżą się do siebie na tyle, by zacząć kwestionować wartości, które od lat wpajali im przełożeni, jak się okazuje, dość mocno mijając się z prawdą. Jak to się skończy?

To dla mnie pierwsze spotkanie z twórczością Julie Kagawy i muszę przyznać, że mam mieszane uczucia. Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę, a także uczynienie ze smoków rozumnych istot, a nie siejących spustoszenie potworów. Z pewnością świadczy to o sympatii Kagawy do tych stworzeń, a także o jej głowie pełnej pomysłów, które chętnie przelewa na papier. Niestety, tak jak fabułą jestem naprawdę zachwycona, tak na stylu pisarki nie mogę pozostawić suchej nitki. Dziecinny, infantylny, niedojrzały - czytanie drętwych dialogów dwójki głównych bohaterów i śledzenie ich nie do końca inteligentnych przemyśleń momentami wprawiało mnie w osłupienie. Nie wiem czy to zasługa kiepskiego tłumaczenia, czy też braku warsztatu u autorki, niemniej jednak nie jest to tak istotne, bo w obu przypadkach książkę i tak ciężko się czyta. Całe szczęście, że chociaż ta fabuła jest ciekawa...

A jak ma się sprawa ze smokami? Cóż, wypadają dość wiarygodnie - przynajmniej kiedy są w swojej naturalnej postaci. Szpony, kły, skrzydła, łuski - wszystko jest na swoim miejscu. Przyzwyczajenie się do ich ludzkiej postaci trochę mi zajęło, ale kiedy już się z tym oswoiłam, uznałam, że nie jest aż tak źle. Przyczepiłabym się jedynie do momentów, w których Ember mówi o swojej smoczycy, a więc tak, jakby nie była ona częścią jej samej. Być może autorka nie zwróciła na to baczniejszej uwagi, ale mnie troszeczkę jednak to mierzi. 

Jeśli chodzi o konflikt Talonu z Zakonem Świętego Jerzego, to muszę przyznać, że ciekawie się to zapowiada. Na pierwszy rzut oka widać, że obie strony mają coś do ukrycia i nie dążą do tego, by ich członkowie znali prawdę o tym, jak naprawdę wyglądają one od środka. Ember i Garret, którzy poznali prawdziwe oblicze obu organizacji, decydują się na radykalne kroki, jednak Talon, czyli pierwszy tom cyklu, jest jedynie wstępem do ich historii.

Talon to ciekawa opcja dla osób, które tak jak ja kochają smoki. Powieść nie ustrzegła się przed kilkoma wadami, jednak nadal stanowi całkiem przyjemną lekturę, doskonałą na jesienny wieczór. Przekonajcie się sami!

Talon (Talon #1), Julie Kagawa, Mira 2015, s. 416.

3 komentarze:

  1. "Talon" dość mi się spodobał - widać, że autorka miała pomysł na fabułę. Niestety drugi tom jest według mnie o wiele słabszy. Postacie straciły głębię a ich infantylne dylematy sprawiały, że nie mogłam doczekać się końca "Buntownika". Ale wielu, drugi tom się spodobał - jestem ciekawa Twoich odczuć po lekturze drugiego tomu :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Charlotte z
    In Bookland

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham smoki, więc muszę sięgnąć po tę pozycję <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie w Talonie najciekawszy był sam pomysł na fabułę. Choć nie brakowało wielu świetnych scen, momentami książkę czytało się dość topornie. Wciąż wspominany konflikt między dwiema organizacjami, niemalże modelowi bohaterowie... Najbardziej denerwował mnie Garret, który przez cały czas zastanawiał się, czy ta "piękna, rudowłosa, roześmiana Ember, Ember, która kochała surfować i świetnie się bawiła, zabijając z nim zombie (sic!)" naprawdę może być szpiegiem. Jednak wartka akcja sprawiła, że mimo wszystko muszę przeczytać kolejny tom :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!