STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

16 listopada 2015

"Czarci most" - Anna Bichalska


Niezwykle rzadko sięgam po książki autorstwa Polaków, a jeszcze rzadziej - po rodzimą fantastykę. Mam do niej awersję i nie sięgam po nią, żeby do reszty nie zrazić się do ojczystej literatury. Tak się jednak złożyło, że w moje ręce trafiła powieść Czarci most autorstwa debiutującej Anny Bichalskiej. Opis fabuły taki sobie, wydawnictwo niezbyt przeze mnie lubiane, okładka nieciekawa i odpychająca... Jakież było moje zdziwienie, gdy na kartach owego dzieła odkryłam prawdziwą literacką ucztę! Oczywiście, znalazłam w Czarcim moście kilka niedociągnięć, lecz w ogólnym rozrachunku przyjemność płynąca z lektury zdecydowanie przeważyła nad wadami.

Mikołaj Osadnik pisze książki dla dzieci, lecz nie przynosi mu to ani zbytniej sławy, ani tym bardziej pieniędzy. Po śmierci babci przybywa do Czarciego Mostu, niewielkiego miasteczka, w którym się wychował, by pozamykać wszystkie rodzinne sprawy. Na miejscu spotyka Jagę, koleżankę z dawnych lat, która opiekowała się jego babcią aż do śmierci. Mile spędzają ze sobą czas i być może Mikołaj mógłby zaliczyć ten wyjazd do całkiem spokojnych, gdyby nie nagła śmierć siostry Jagi i zaginięcie jej siostrzeńca. Przyjaciele postanawiają wyjaśnić tę sprawę na własną rękę, lecz to, co się wokół nich dzieje, sprawia, że ich spojrzenie na tutejsze legendy i baśnie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Okazuje się, że wszystko, co dotąd uważali za bujdę, w rzeczywistości jest prawdą...

Jak na debiutantkę, a w dodatku Polkę, Anna Bichalska zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jej pierwsza książka bardzo mi się spodobała, mimo że podchodziłam do niej wyjątkowo sceptycznie, a wpływ miała na to głównie pomysłowość autorki. Wyobraźnia podsunęła jej kilka świetnych rozwiązań fabularnych, dzięki którym lektura Czarciego mostu była dla mnie niezwykle przyjemna. Niestety, ilość wątków w przeliczeniu na liczbę stron jest na mój gust zbyt duża, bo wprowadza do fabuły niepotrzebny chaos. Ostatecznie jednak i tak wciągnęłam się w to, co autorka próbowała mi przekazać za pośrednictwem swojej książki i nie mam jej za złe tego, że momentami przedobrzyła z materiałami, które czytelnik musi przyswoić, aby zrozumieć całość. Uważam, że jeśli ma się do powiedzenia coś ciekawego, to warto to zrobić, bo a nuż komuś się spodoba. 

Ogromnym atutem tej powieści jest świat przedstawiony. Autorka uczyniła z niewielkiego miasteczka, sennego i nudnego jak przysłowiowe flaki z olejem, miejsce, w którym magia spotyka się z rzeczywistością. Czarci Most jest Bramą do innego świata i skupia wokół siebie istną mieszankę fantastycznych stworzeń, o których istnieniu Jaga i Mikołaj nawet nie śnili. Bardzo mi się to podoba! Wykreowany przez Annę Bichalską świat ma też niesamowity klimat, który dodatkowo podkreśla obecność na kartach powieści nawiązań do przeróżnych legend, podań oraz baśni. Niby jest tu przesyt magicznych stworzeń, ale absolutnie mi to nie przeszkadza w odbiorze tego dzieła.

Wydawać by się mogło, że Czarci most to doskonała powieść fantastyczna dla młodzieży. Niestety, jako że Anna Bichalska jest debiutantką, w tekście widać parę niedociągnięć. Autorka nie opanowała umiejętności sprawnego opisywania uczuć i emocji, przez co bohaterowie zachowują się momentami irracjonalnie, tracąc wiarygodność. Dopracowania wymaga również styl pisarki, ponieważ dialogi w jej wykonaniu są zbyt długie i niekiedy drętwe. Powieść podobała mi się jednak tak bardzo, że nie miało to dla mnie większego znaczenia.

Czarci most to przyjemna lektura na jesienny wieczór i jak na polski debiut wypada świetnie. Nie spodziewałam się, że zrobi na mnie aż takie wrażenie, dlatego tym bardziej czuję się w obowiązku polecić ją wszystkim osobom, które szukają ciekawej powieści fantasy osadzonej w polskiej rzeczywistości i adresowanej do młodego odbiorcy.

Czarci most, Anna Bichalska, Videograf 2015, s. 320.

7 komentarzy:

  1. Ja staram się nie różnicować autorów na Polaków i nie-Polaków, bo i na naszym rodzimym poletku znajdą się pisarze dobrzy i wybitni - ot, po prostu statystyka. Z resztą czytałam już tak wiele zagranicznych porażek, w dodatku nierzadko osławionych jako bestsellery, że kategoryzowanie uznałam za bezsensowne. ;) Co do samego "Czarciego mostu"' - już o nim słyszałam i bardzo chętnie bym przeczytała, bo zebrał kilka naprawdę dobrych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się być interesująca. Zaczęłam już robić prezenty dla bliskich na święta i myślę, że ta pozycja zainteresowałaby moją przyjaciółkę.
    Buziaki!
    http://filigranoowa.blogspot.com/2015/11/jaki-sens-ma-zycie-jesli-nie-do-konca.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy tylko mogę, sięgam po literaturę Polaków, ale doskonale rozumiem twoje uprzedzenie do niej, szczególnie do polskiej fantastyki, na której sama zawiodłam się nie raz. A "Czarci most" mnie zaintrygował i będę miała tę książkę na uwadze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również nie sięgam zbyt często po książki polskich autorów. Staram się to zmienić, ale na razie kiepsko mi idzie :D Może dzięki tej książce w końcu się przekonam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miewam podobne uczucia względem polskiej fantastyki, ale staram się pozbyć uprzedzeń. Mam nadzieję, że książka Anny Bichalskiej jakoś mi w tym pomoże. :)

    Erna

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też raczej nie sięgam po polską fantastykę, choć przyznam, że po Twojej recenzji mam ochotę to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja, jak tylko się da, namawiam do czytania polskich autorów, bo warto :) Są niesamowici ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!