STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

7 listopada 2015

"Sekta egoistów" - Eric-Emmanuel Schmitt [premiera] [+KONKURS!]


Wielu z nas pokochało prozę Erica-Emmanuela Schmitta dzięki powieści Oskar i Pani Róża, w której nie brakuje filozoficznych rozważań i życiowych mądrości. W Polsce wydano wiele tytułów autorstwa Francuza, ale jak do tej pory nie mogliśmy znaleźć na półkach jego debiutanckiego dzieła. Aż do teraz, bowiem od 4 listopada 2015 roku powieść Sekta egoistów jest już dostępna na naszym rynku wydawniczym. Poniżej czeka na Was jej recenzja!

Bez wątpienia największą popularność przyniosła autorowi króciutka, ale niezwykle wartościowa powieść Oskar i Pani Róża. Od debiutanckiej Sekty egoistów dzieli ją aż osiem długich lat, wyobrażacie to sobie!? Warto się z nią zapoznać chociażby po to, żeby przekonać się w jakim kierunku wyewoluował w tym czasie styl Schmitta. Czy debiut pisarza jest tak samo dobry jak inne jego dzieła? A może, wręcz przeciwnie, jest słaby i pokazuje jedynie, że od początku kariery poczynił znaczne postępy? Ciężko mi to ocenić, ponieważ do tej pory czytałam tylko Napój miłosny i wspomniany wyżej tytuł, jednak mogę zapewnić, że pod względem oszczędnego, rozważnego stylu i filozoficznego rozważania Eric-Emmanuel Schmitt nie zmienił się ani trochę.

Bohaterem powieści jest Gerard, młody badacz zajmujący się językoznawstwem średniowiecza. Któregoś razu, będąc w blibliotece, zniechęcony czytaniem kolejnej z rzędu pozycji związanej z jego pracą naukową, mężczyzna postanawia sięgnąć po tytuł metodą na chybił-trafił. W ten sposób odnajduje książkę poświęconą egoizmowi, a między wierszami czyta o założycielu tajemniczej Sekty Egoistów. Zaintrygowany, próbuje dowiedzieć się o nim czegoś więcej, ale próba kończy się fiaskiem. Mężczyzna nie znajduje żadnych potwierdzonych danych Gasparda Languenhaerta, po czym zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem sobie tego nie wyobraził?

Debiut Erica-Emmanuela Schmitta skupia się na pojęciu egoizmu. Autor próbuje odpowiedzieć na pytanie o to, czy ważniejsze jest osobiste szczęście, czy budowanie relacji z innymi ludźmi. Opowiadając nam historię Gerarda i Gasparda, zastanawia się nad tym, czy człowiek może być jednocześnie egoistyczny i szczęśliwy. Co ciekawe, w powieści nie znajdujemy żadnej konkretnej odpowiedzi na te pytania - Schmitt jedynie snuje swoje rozważania, a odbiorcy daje możliwość wysunięcia własnych wniosków. Całość oprawiona jest zaś w filozoficzne ramy.

Fabuła Sekty egoistów składa się na krótkie, niekiedy kuriozalne przypowieści, z których słynie autor, jednak nie są one aż tak istotne, jak sama refleksja płynąca z lektury. Odbiorca ma możliwość zastanowienia się nad tym, co jest dla niego najważniejsze, i nie jest mu do tego potrzebna historia bohaterów wykreowanych przez Schmitta. Zdecydowanie ważniejsze są pytania ukryte w treści, które autor zdaje się kierować nie tyle do swoich postaci, co do czytelników. W ten sposób nakierowuje nasze myśli na tematy, które warte są głębszego zastanowienia.

Obok egoizmu i szczęścia równie ważnym dla debiutanckiego dzieła autora jest kwestia wiary. W fabule przewija się wiele rozważań na temat Boga i podejścia do religii. Na pierwszy rzut oka nie ma w tym nic szczególnego, lecz gdy weźmie się pod uwagę, że Schmitt jest nawróconym katolikiem, to całość nabiera większego sensu. Wniosek? Okazuje się, że Sekta egoistów to dla autora niezwykle osobiste dzieło, co czyni z niego jeszcze ciekawszą pozycję do przeczytania i prawdziwą perełkę w biblioteczce każdego fana prozy Schmitta.

Podsumowując, pierwsza powieść Erica-Emmanuela Schmitta dowodzi temu, że nawet debiutując, miał on już konkretną wizję swojej twórczości. Sekta egoistów nie jest lekturą zjawiskową, ale zdecydowanie posiada wiele cech znanych z kolejnych dzieł francuskiego prozaika i stanowi przyjemną, refleksyjną lekturę. Czy warto po nią sięgnąć? Tak, o ile jest się wielbicielem krótkiej formy i istnego pomieszania gatunków z nutką filozofii w tle.

Sekta egoistów, Eric-Emmanuel Schmitt, Znak 2015, s. 208.

-------------------------------------------------------------------------------------------------

KONKURS!

A już dziś zapraszam Was do udziału w konkursie, w którym możecie wygrać własny egzemplarz Sekty egoistów. Wystarczy, że napiszecie mi w komentarzu pod tą recenzją odpowiedź na poniższe pytanie.

Co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze: osobiste szczęście czy budowanie więzi z otaczającymi nas ludźmi?

Najciekawszą odpowiedź nagrodzę książką. Czas macie do 21 listopada 2015 do godziny 23:59. Pełen regulamin znajduje się tutaj. Zachęcam do udziału w zabawie!


EDIT z 22/11/2015:

Konkurs wygrywa atrament Marty - gratuluję!


-------------------------------------------------------------------------------------------------

13 komentarzy:

  1. Muszę koniecznie zapoznać się z autorem

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię twórczość Schmitta, ale przyznam szczerze, że na dzień dzisiejszy nie mam ochoty na "Sektę egoistów".

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już swój egzemplarz "Sekty egoistów" mam i bardzo mnie to cieszy *_* Już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po tą książkę... mam nadzieję, że uda mi się to zrobić jeszcze w ten weekend.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze: osobiste szczęście czy budowanie więzi z otaczającymi nas ludźmi?
    Według mnie, jedno i drugie obopólnie się dopełniają, ciężko jest je jakkolwiek rozdzielić. Gdy czujemy się szczęśliwi, otrzymujemy zdolność budowania pełnych i pozytywnych relacji z innymi ludźmi. Natomiast otaczając się osobami, z którymi łączą nas szczególne więzi, stajemy się właśnie ludźmi szczęśliwymi.
    Jednak jako introwertyczka muszę przyznać, że gdybym koniecznie musiała zrezygnować z którejś z tych opcji, wybrałabym drugą. Zostawiłabym sobie własne poczucie wartości i być może opierała je na czymś innym, aniżeli relacjach z innymi. Bo przecież, jak można stworzyć satysfakcjonującą interakcję bez poczucia spełnienia jednaj ze stron?

    Zapraszam do mnie,
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, dzięki za udział w konkursie! Proszę jeszcze o dopisanie adresu e-mail :)

      Usuń
  5. Odpowiedź na zadanie konkursowe:

    W życiu ważniejsze jest szczęście osobiste. Dlaczego? Otóż nikt za nas nie przeżyje naszego życia. A to czy więzi z innymi w tym życiu mają się pojawić powinno zależeć od tego, czy my ich faktycznie pragniemy, bo jeśli nie to po co mamy w ogóle je tworzyć? Powinniśmy robić to, czego my chcemy a nie poświęcać się dla innych. Życie jest jedno. Tylko jedno i trzeba je przeżyć tak, żeby na łożu śmierci móc powiedzieć, że niczego nie żałujemy. Bez względu na to czy były to dobre czy złe uczynki. Jeśli były spełnieniem naszych pragnień, marzeń, planów, to nie ma czego żałować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dorzucam email: paulciaaa92@gmail.com
      dzięki za przypomnienie :)

      Usuń
  6. Co jest ważniejsze: własne szczęście czy budowanie relacji z innymi ludźmi:

    Usłyszała metaliczny zimny głos:
    - Musisz z czegoś zrezygnować. Oto moja pierwsza propozycja: Matka Cię nigdy nie przytuli, a ojciec nie uderzy.... Już nigdy nie usłyszysz „Kocham”, ale zniknie też słowo „Nienawidzę”... Już nigdy nikt Cię nie rozczaruje... To dobry wybór, zaufaj mi
    Jęknęła. Ktokolwiek to mówił nie zasługiwał na zaufanie. A jednak!
    -Jest też druga opcja: Już nigdy nie będziesz szczęśliwa
    Stary zegar rozpoczął odliczanie, Wskazówki poruszały się w błyskawicznie w rytmie:
    jeden czy dwa, jeden czy dwa, jeden czy dwa...
    A może tylko jej się wydawało?
    10..., 9...
    Matka nie przytuli... - dzwięczało jej w uszach
    , 8..., 7...,
    Ojciec nie uderzy... - jakby głośniejsze
    6..., 5...,
    Nikt Cię nie rozczaruje... Nikt....- pomyślała o M. Znów nie przyszedł, znów czekała, znów sama... Musiała chodzić po deszczu przez dwie godziny, żeby rodzice nie pytali. Żeby nie współczuli
    4..., 3...
    Nie rozczaruje....

    - Jeden! Wybieram jeden!
    ***
    Uff, to był tylko sen... Prawda?! Pokój wygląda tak samo...
    Jednak kiedy się podniosła zobaczyła, że książki znikają z półek. Że ściany tracą kolory. Poczuła zimno. Gdzie jest kołdra?
    Nie mogła zdobyć się na płacz. Choć dzieci rodzą się z tą umiejętnością, jej oczy pozostawały suche.
    Już nawet nie patrzyła, wiedziała, że siedzi w pustym pomieszczeniu. Zniknęło wszystko. Wszystkie kupione z matczynej miłości przedmioty, wszystkie prezenty od babci. Wszystkie książki autorów, których przecież kochała. Kochała ich, choć o tym nie wiedzieli!
    I wtedy zrozumiała:
    Nie można być szczęśliwym bez ludzi
    ***

    Potraktuj to 'coś' jako moją odpowiedź :)
    Mój email: atrament.marty@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie wezmę udział w konkursie, chociaż nie odpowiem jednoznacznie na zadane pytanie. Moim zdaniem życie polega na umiejętnym lawirowaniu między osobistym interesem a relacjami z innymi - uważam, że jedno drugiego nie wyklucza. Asertywność to sztuka takiego budowania własnej tożsamości, aby z jednej strony czuć się dobrze i swobodnie, a z drugiej nikogo nie ranić i tej właśnie zasady staram się trzymać w życiu. Gdy przychodzi moment konfliktu między interesem moim a ogółu, a jestem przekonana, że realizując siebie nikogo nie skrzywdzę, wybiorę własny. Wierzę, że moje relacje z innymi są na tyle silne, że na tym nie ucierpią. Z drugiej strony oczywistym jest istnienie takich sytuacji, w których to ja poświęcam się dla innych. Chyba wszystko w życiu jest kwestią złotego środka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze mail, zapomniałam o mailu! malinowa.jagodzianka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiadomo kiedy będą wyniki?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. również mam już swój egzemplarz w domu:) Nie ma co ukrywać że "Sekta egoistów" jest jedna z moich ulubionych dzieł Schmitta, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jest bardzo dużo intrygujących pytań i zagadnień które zaciekawia każdego, nawet najbardziej wybrednego mola książkowego.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!