STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

24 listopada 2015

"Tabula Rasa" - Kristen Lippert-Martin


Tabula Rasa, powieść autorstwa Kristen Lippert-Martin, od bardzo dawna znajdowała się na mojej liście życzeń. Marzyłam o niej, odkąd tylko dowiedziałam się, że zostanie wydana w Polsce, i w sumie nawet nie zagłębiałam się zbytnio w jej opis, ponieważ wystarczyło, że zobaczyłam okładkę i z miejsca się zakochałam. Po skończonej lekturze było mi niewyobrażalnie przykro, że dzieło w tak pięknej oprawie graficznej okazało się niewypałem.

Zacznę może od tego, że sam początek książki nie zwiastował jeszcze katastrofy. Enigmatyczne losy Sary, głównej bohaterki powieści i zarazem królika doświadczalnego w projekcie Tabula Rasa, sprawiły, że byłam ogromnie podekscytowana. Pragnęłam poznać przyczynę, dla której młoda i niepozorna dziewczyna została skierowana na eksperymentalną kurację mającą na celu wymazanie z jej pamięci wszelkich wspomnień. Co też mogło być aż tak okropne, że nastolatkę poddano takiemu leczeniu? Nie byłabym sobą, gdybym nie chciała poznać odpowiedzi na to pytanie. Początkowo z ochotą wertowałam kolejne strony, aby zaspokoić swoją niepohamowaną ciekawość, ale z czasem zaczął mnie irytować fakt, że nie wiem o Sarze praktycznie niczego konkretnego, zaś na rozwiązanie każdej, nawet najmniejszej zagadki z jej udziałem czekam w nieskończoność. No i czym się tu ekscytować!?

Nie jestem cierpliwą osobą i jeśli fabuła niepotrzebnie się dłuży, zaczynam się nudzić. Niestety, akcja powieści rozwijała się powoli, skrzętnie omijając najważniejsze tematy, przez co zakończenie jak dla mnie okazało się zbyt zagmatwane, bowiem skumulowane na niewielkiej liczbie stron przy jednoczesnym nagromadzeniu sporej ilości faktów, które ze spokojem można było przedstawić dużo wcześniej, aby wraz z finałem historii przyszło też jej zrozumienie. Nie rozumiem skąd u autorki taka niepewność, takie odwlekanie wyjaśnienia aż do samego końca, które psuje cały efekt i pozostawia u odbiorcy głęboki niesmak spowodowanym lekturą pozbawioną dreszczyku emocji. Szczerze mówiąc, sądziłam, że Tabula Rasa będzie ciekawsza, dużo lepiej napisana.

Dzieło Kristen Lippert-Martin ma jeszcze jedną wadę: niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Mimo że motyw manipulowania wspomnieniami jest fascynujący i współcześnie stanowi obiekt badań wielu naukowców, autorka nie pokusiła się nawet o research przed napisaniem książki, niejako zdając się wyłącznie na swoją wyobraźnię. Poskutkowało to u niej brakiem elementarnej wiedzy na temat anatomii człowieka i funkcjonowania ludzkiego organizmu, co raczej niezbyt dobrze o niej świadczy. Niezorientowanemu czytelnikowi nie będzie to w ogóle przeszkadzać, ale już osobie znającej się na rzeczy może to podnieść ciśnienie. Pytanie tylko brzmi: po co?

Tabula Rasa to powieść o zmarnowanym potencjale. Dobry zamysł spotkał się z kiepskim warsztatem i w efekcie powstała książka, której absolutnie nikomu nie polecam, chyba że naprawdę nie ma już żadnego innego dzieła, z jakim można by się było zapoznać w wolnej chwili. Ostrzegam, że pozycja ta jest przeraźliwie nudna, a także pozbawiona wszelkich zabiegów stylistycznych, które mogłyby wywołać w czytelniku jakiekolwiek emocje. Jeśli o mnie chodzi, to większych rumieńców dostałam, czytając meganużące notatki z prawa pracy, zatem nie ma się co łudzić - Tabula Rasa nie jest warta niczyjej uwagi. Stanowczo odradzam wszystkim lekturę tej książki!

Tabula rasa, Kristen Lippert-Martin, Ya! 2015, s. 352.

10 komentarzy:

  1. A ciekawiła mnie ta książki... No cóż, teraz już wiem, że lepiej trzymać się od niej z daleka, więc pewnie jej nie przeczytam, bo nie interesują mnie nudne książki, tak jak przypuszczam większości czytelników :>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, ciekawiła mnie ta książka, ale chyba sobie, niestety będę musiała odpuścić :c A co do manipulacji wspomnieniami, ten motyw pięknie jest ukazany w grze "Remember me" - jednej z moich ulubionych. Ale, nie będę Cię tym zanudzać, ale zachęcam do obejrzenia jakiejś recenzji.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Mona Te [Blog]

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiadało się ciekawie, a tu taki niewypał...muszę powiedzieć, że nie spodziewałem się tego, liczyłem raczej na w miarę dobrą powieść :( No cóż, przynajmniej już wiem, że nie warto się za nią zabierać :D

    Pozdrawiam :)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znałam książki i po Twojej recenzji już raczej nie poznam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uuu...szkoda;p Temat naprawdę fajny i miałam w planach tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ją już na półce, więc pewnie i tak po nią sięgnę, ale czy mi się spodoba? Zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię, gdy autor poświęca czas, aby zdobyć jakieś informacje przydatne przy pisaniu. Zaufam Twojej recenzji i raczej nie sięgnę po tę książkę, bo po co się denerwować? :D

    Erna

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka naprawdę przemawia od razu i zachęca do zabrania książki ze sobą i nie oddania jej już nigdy nikomu.
    Zapraszam do siebie http://timeofbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Treść mogłaby wydać się interesująca, nawet po części intrygująca, ale również nie przepadam, jak po kilkuset pustych stronach, wręcz trudnych do przebycia, naraz dzieje się wszystko, jakby nie można było rozładować emocji i napięcia na cały tom. No cóż, widzę, że w najbliższym czasie po pozycję nie sięgnę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, bo z opisu i okładki wyglądała na naprawdę świetną. Ale dzięki Twojej recenzji będę mogła zająć się innymi lekturami i nie tracić na tę czasu. ;)
    Pozdrawiam, K

    [W wolnej chwili zapraszam do siebie: recenzje-koneko.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!