STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

6 stycznia 2016

"Dzień 21" - Kass Morgan


Recenzja poprzedniego tomu: Misja 100

Mnóstwo razy obiecywałam sobie, że nie będę czytać kontynuacji książek, które nie zrobiły na mnie zbyt dobrego wrażenia. Gdybym trzymała się tego postanowienia, raczej nie sięgnęłabym po powieść Dzień 21 Kass Morgan, a to za sprawą jej poprzedniczki, Misji 100, której lekturę nie wspominam zbyt dobrze. Tak się jednak złożyło, że w międzyczasie zapałałam wielką miłością do serialu The 100 i po prostu musiałam zobaczyć jak autorka poradziła sobie z dalszymi losami moich ulubionych bohaterów. Jak się okazało, nie był to zbyt mądry pomysł...

W recenzji poprzedniego tomu wspominałam, że planuję dać Kass Morgan drugą szansę z uwagi na zakończenie, choć miałam niemałe obawy, że nawet tak obiecujący wątek jak Ziemianie, którzy przetrwali zagładę planety, nie zostanie przez nią odpowiednio ciekawie przedstawiony. Cóż, miałam rację. Przede wszystkim winę za to ponosi fakt, że autorka dała sobie niewiele czasu na rozwinięcie fabuły, o czym świadczy chociażby tytuł jej publikacji. Wszystko, co mogło mieć szansę na zaciekawienie odbiorcy, zostało zaledwie liźnięte, a całość z punktu widzenia fana serialu jest tak infantylna, że przyprawia czytelnika o zgrzytanie zębów. Tego po prostu nie da się czytać!

Bellamy, który w serialu jest złożoną, intrygującą postacią, tutaj sprowadzony został do roli tępego osiłka. Clarke nie ma w sobie ani odrobiny pazura, którego widzimy w bohaterce granej przez Elizę Taylor-Cotter. Właściwie każda jedna postać opisana przez autorkę to przykład jej całkowitego braku talentu do kreowania książkowych bohaterów. Szczerze podziwiam scenarzystów The 100, którzy z tego gniota byli w stanie wyłuskać cokolwiek, co nadawało się do serialu, a następnie wzbogacić całość o elementy, o jakich Kass Morgan może tylko pomarzyć.

W tej książce - ponownie - dobre są jedynie wspomnienia bohaterów, i to tylko dlatego, że opisują ich przeżycia sprzed Odosobnienia. Dobrze przyjęłam również wątek Glass, której zabrakło w serialu, mimo że jej historia jest obiecująco ciekawa. Niestety, cała reszta woła o pomstę do nieba. Wątek porwania Octavii - bezsensowny. Wątek Ziemian - durny jak mało co. Ponowne pojawienie się czegoś intrygującego na samym końcu powieści - typowe dla Kass Morgan. Styl pisarki - na poziomie gimnazjalisty. Dzień 21 niczym nie jest w stanie się wybronić.

Dlatego, jeśli szanujecie swój czas lub jesteście fanami serialu - nie bierzcie książek Misja 100 i Dzień 21 do rąk. To jedne z najgorszych powieści młodzieżowych, jakie kiedykolwiek powstały i naprawdę nie ma sensu tracić na nie nerwów. Ostrzegam, czytanie ich to kompletna strata czasu i stuprocentowy masochizm!

Dzień 21 (100 #2), Kass Morgan, Bukowy Las 2015, s. 264.

7 komentarzy:

  1. Czytałam Misję100 juz jakiś czas temu,ale dobrze pamiętam, że ta ksiazka naprawde mi sie podobała. Może nie jest to literatura wysokich lotów,jednak uważam, że jak na mlodziezowke dała radę:>
    Nie czytałam jeszcze kontynuacji, lecz mam ją w planach, chociaz teraz zastanawiam się czy nie podarowac sobie Dnia21, skoro wątek Ziemian został potraktowany tak, a nie inaczej, bo akurat on bardzo mnie zaintrygowal:p
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam kiedyś "The 100". Pierwszy sezon bardzo mi się podobał ale przerwałam w połowie drugiego. Całą dziejącą się tam akcję oglądałam znudzona a to jak twórcy rozwlekali niektóre wątki doprowadzało mnie do czystej irytacji. Niedawno przeczytałam "Misję 100" i książka podobała mi się bardziej niż serial. Ale rozumiem o co Ci chodzi - właśnie dlatego uwielbiam czytać recenzję - można wtedy poznać punkt widzenia innej osoby, czasem zupełnie odwrotny od naszego :)
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pierwszą częścią byłam zachwycona. Serial też lubię, ale książka bardziej mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Średnio lubię takie książki i dodatkowo zaufam Twojej recenzji, więc raczej nie sięgnę po tę pozycję.

    MAJUSKUŁA

    OdpowiedzUsuń
  5. Kass Morgan nie jest mi znanym pisarzem, za to sięganie po kontynuacje książek, które nie przypadają mi do gustu, ale jednak jakaś siła nieczysta wpycha mi w ręce kolejny tom.. - jak najbardziej znane!
    Pozdrawiam :)
    http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Obie książki wpisane na czarną listę. Będę się wystrzegać, chociaż chciałabym zobaczyć serial i zapewne kusić mnie będzie możliwość poznania pierwowzoru. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hhehe, dziękujemy za ostrzeżenie :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!