STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

18 stycznia 2016

"Metro 2033" - Dmitry Glukhovsky



Przyszedł czas, że i ja w końcu skusiłam się na lekturę osławionego Metra 2033, które u nas w Polsce otoczone jest niemalże kultem. Wszystko za sprawą premiery ostatniego tomu tej trylogii - skoro była kompletna, to uznałam, że warto byłoby się z nią zapoznać, skoro tylu ludzi szaleje na jej punkcie. Żałuję tylko, i to naprawdę niewyobrażalnie mocno, że dopiero teraz, po tylu latach, doszłam do takiego wniosku. Metro 2033 i w ogóle cała twórczość Dmitrija Glukhovsky'ego to moje odkrycie 2015 roku. Absolutny majstersztyk i literacka ekstaza!

Bo tam, na górze, nie jesteśmy już u siebie w domu. Świat nie należy już do nas. 


Rok 2033. Ludzie doprowadzili do trzeciej wojny światowej, w której użyto broni jądrowej. Wielkie metropolie, niczym domki z piasku, runęły jedna za drugą, pozostawiając za sobą jedynie zgliszcza. Niewielu przetrwało ten Armageddon. W Moskwie niektórym mieszkańcom - prawdziwym szczęściarzom - udało się schronić w tunelach metra. Teraz żyją w ciągłym strachu, bo ich z trudem odbudowaną społeczność nieustannie nękają zmutowane promieniowaniem stwory. Człowiek nie panuje już nad Ziemią. Jest zwierzyną, i to na dodatek taką, która powoli chyli się ku upadkowi. W takiej rzeczywistości egzystuje Artem, chłopak cudem ocalały z inwazji mięsożernych szczurów, które zdziesiątkowały jego dawny dom. Kiedy na stacji WOGN pojawia się nowe niebezpieczeństwo, chłopak wyprawia się na misję, z której może nie powrócić. Jeśli zawiedzie, całe metro czeka zagłada...

Brak mi słów, by w pełni opowiedzieć Wam o moich wrażeniach płynących z lektury Metra 2033. Jednocześnie czuję ogromną potrzebę zasypania Was potokiem zdań, które składałyby się na jeden wielki pean pochwalny na część Glukhovsky'ego. Metro 2033 to niepokojąca wizja przyszłości, przestroga przed tym, żebyśmy nie zrobili o ten jeden krok za daleko, zaprzepaszczając miliardy istnień i tyleż samo lat kształtowania się naszej kultury. To mroczna, surowa i ciężka w odbiorze historia, która tak niesamowicie wciąga, że oczami wyobraźni wędruje się po tunelach metra razem z bohaterami powieści. To także pełnokrwista, pozbawiona kolorów oraz trzymająca w napięciu postapokalipsa, od której oderwanie się jest niemalże niemożliwe. 

Metro 2033 to powieść, która daje dużo do myślenia. Po jej ukończeniu człowiek jeszcze bardzo długo pozostaje pod jej wpływem. Rozmyśla, rozpamiętuje, zadaje sobie trudne pytania. Po prostu robi na odbiorcy piorunujące wrażenie. Nie jestem w stanie w pełni oddać Wam klimatu tej książki, ale wierzcie mi na słowo, że czegoś takiego jeszcze nigdy w życiu nie czytaliście. Dmitry Glukhovsky nie tylko doskonale dawkuje napięcie oraz sprawia, że czytelnik czuje się przytłoczony ogromem różnorakich wrażeń towarzyszących lekturze. On po mistrzowsku posługuje się słowem. Z zakamarków tekstu Metra 2033 wyziera mrok, przerażenie i beznadzieja, czyli wszystko to, co na co dzień towarzyszy zastraszonym mieszkańcom moskiewskich tuneli.

Styl autora jest surowy, pełen ciężkich słów i przytłaczających zdań, niezwykle ponury i wręcz depresyjny. A jeśli tego byłoby Wam mało, to na dodatek jest jeszcze tak drobiazgowy, że bez trudu można sobie zwizualizować te wszystkie ciemne i budzące grozę zaułki metra, bezustannie zastanawiając się nad tym, co samemu zrobiłoby się w takiej sytuacji. Niesamowite jest również to, jak zaskakująco przedstawił autor samo metro. Miejsce, w którym spędza się niewiele czasu, przejeżdżając stacje w krótkim czasie, tutaj przedstawione jest jako bezdenna studnia, pełna tajemnic i niebezpieczeństw, w której podróż może trwać tygodniami. NIEWIARYGODNE!

Czy zatem polecam Wam lekturę Metra 2033? Bez dwóch zdań! To jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w zeszłym roku, i powiem Wam, że kolejne powieści w tej serii Glukhovsky'ego w niczym jej nie ustępują i są tak samo doskonałe. Jeśli nie czytaliście Metra 2033, to zachęcam Was do tego, byście nadrobili zaległości. Warto!

Metro 2033 (Metro 2033 #1), Dmitry Glukhovsky, Insignis 2015, s.  592.


PS. Na stronie Kumiko możecie też zaopatrzyć się w cały pakiet Metra w atrakcyjnej cenie. Szczegóły tutaj.

9 komentarzy:

  1. No po warszawskim metrze z pewnością tygodniami nie dałoby się podróżować. :D

    Książkę na pewno kiedyś przeczytam, od dawna jest na mojej liście, a teraz, kiedy mówisz, że to najlepsza jaką przeczytałaś w ubiegłym roku, to już w ogóle mam na nią chrapkę. U mnie najlepsza była "Droga królów" Sandersona, MUSISZ TO PRZECZYTAĆ, jest absolutnie w Twoim guście.

    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Metro 2033 jest niesamowite! Kilka dni temu skończyłam czytać i miałam podobnie jak ty - siadając do pisania o książce, nie wiedziałam co mam powiedziec, a jednocześnie miałam tyle do przekazania :D Najgorsze jest jednak to, że nigdzie nie mogę znaleźć drugiego tomu, na który mam wielką ochotę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metro 2034 opowiada zupełnie inną historię niż 2033 czy 2035 i moim skromnym zdaniem jest kiepska :/ polecam 2035, bo jest bezpośrednią kontynuacją :)

      Usuń
    2. Jednak chyba przeczytam całą trylogię, łącznie z Metro 2034, chociaż nie jestem pewna czy w kolejności - Metro 2035 już stoi na półce i tak kusi! :)

      Usuń
  3. Polecam również Metro 2035 oraz Futu.re, które de facto jest świetną karykaturą dzisiejszego świata ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze Metra 2033, ale ostatnio kolega również bardzo mi chwalił, więc sądzę, iż wkrótce sięgnę :>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam tej pozycji, ale natykam się na nią dosłownie ka każdym kroku. Kiedyś na pewno nadrobię swoją zaległość ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze nic spod pióra tego autora, ale po twojej recenzji zrobię to bardzo chętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie muszę przeczytać! Jestem niesamowicie zaintrygowana tą książką.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!