STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

2 czerwca 2016

"Prawda o dziewczynie" - T.R. Richmond


Na fali ogromnej popularności Zaginionej dziewczyny Gillian Flynn próbowało wypłynąć wielu współczesnych pisarzy. Niektórym się udało, inni ponieśli klęskę. Do tej drugiej grupy zdecydowanie zalicza się T.R. Richmond, którego Prawda o dziewczynie to, delikatnie rzecz ujmując, totalny niewypał. Lektura tej powieści nie jest nawet nieprzyjemna, to zwyczajna tortura dla miłośników thrillerów - i nie, nie jest to napisane na wyrost. Niestety.

Pewnego dnia policja znajduje zwłoki Alice Salmon. Śmierć jak śmierć - początkowo wszyscy są wstrząśnięci, ale z czasem zapominają o sprawie i przechodzą nad nią do porządku dziennego. I tylko dawny profesor dziewczyny, z której matką łączyły go niegdyś intymne relacje, upiera się, by wyjaśnić zagadkę śmierci swojej byłej studentki. W tym celu, wyobraźcie sobie, skupia się na... zrobieniu badań antropologicznych na temat Alice. Serio!?

Główna zasada pisania dobrych thrillerów jest prosta: fabuła ma trzymać w napięciu. W Prawdzie o dziewczynie tego nie ma - powieść od początku do końca jest nudna jak flaki z olejem. Właściwie przeczytałam ją tylko po to, by dowiedzieć się kto zabił główną postać, aczkolwiek jak tak sobie teraz o tym myślę, to pluję sobie w brodę, że nie przeczytałam po prostu kilkunastu ostatnich stron. Ileż katorgi by mnie ominęło! Powieść Richmonda nie jest nawet napisana jak normalna książka, składa się bowiem ze zlepków maili, sms-ów, listów, czy wypowiedzi z for internetowych. W sprzyjających warunkach i przy dobrym warsztacie literackim byłoby to nawet ciekawe, ale w przypadku tego tworu raczej wprowadza chaos i utrudnia zrozumienie przedstawianych wydarzeń. Nieważne z której strony się na to spojrzy, książka Richmonda i tak jest nużąca i daleko jej do elektryzującego thrillera.

Jeśli już mam być maksymalnie szczera, to w Prawdzie o dziewczynie dobry był tylko pomysł na historię Alice. Nie powiem, dojście do prawdy na temat tego, kto ją zabił, było całkiem interesujące. Ale co z tego, skoro autor pokpił sprawę na całej linii? Nie dość, że sklecił fabułą z chaotycznych zlepków informacji, to na dodatek położył też kreację bohaterów. Absolutnie każda postać przewijająca się w tej książce jest jałowa i drewniana. Każda! Nawet Alice, której powinno mi być żal, bo w końcu padła ofiarą morderstwa, była dla mnie tak nijaka, że równie dobrze mogłabym czytać rozprawkę na temat rozmnażania się ameby, a poziom mojego zainteresowania byłby nieodmiennie zerowy. To straszne, że w sumie dobry pomysł został tak zmarnowany i... spartaczony.

Tak naprawdę nie ma co więcej się nad tym rozwodzić. Po prostu ostrzegam Was, że Prawda o dziewczynie to nudna i kiepsko napisana powieść. Dobry pomysł na fabułę i piękna okładka to za mało, by uratować tę książkę przed miażdżącą krytyką. Jeśli zatem szanujecie swój czas i lubicie naprawdę dobre thrillery, to od tego tworu trzymajcie się z daleka. Jest mnóstwo innych dzieł literackich, które zasługują na dużo większą uwagę.

Prawda o dziewczynie, T.R. Richmond, Otwarte 2016, s. 400.

4 komentarze:

  1. Faktycznie, bardzo ładna okładka. Szkoda, że opowieść zawiodła..
    momentofdreamsheart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy ktoś zbezcześci twój ukochany gatunek...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam, że zastanawiałam się nad jej zakupem kiedy zobaczyłam ją dawno temu w biedronce. Cóż, całe szczęście tego nie zrobiłam! Zaginionej dziewczynie ciężko dorównać, głównie dzięki świetnym zwrotom akcji ;)
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  4. O, a taka chwalona zazwyczaj była...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!