STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

2 lipca 2016

"Fobos" - Victor Dixen


Kosmos - w mniejszym lub większym stopniu - fascynuje każdego z nas. Nic dziwnego zatem, że motyw podróży w przestrzeni kosmicznej coraz częściej pojawia się w literaturze, także tej dedykowanej młodzieży. Czytałam już kilka takich książek i bardzo mi się podobały, lecz wszystkie były do siebie podobne i zabrakło im oryginalności. Dopiero Fobos Victora Dixena wprowadził do gatunku długo oczekiwany przeze mnie powiem świeżości.

Pomysł na książkę miał autor bez wątpienia doskonały. Reality show w trakcie podróży na Marsa? Jak dla mnie coś fascynującego! Tym bardziej, jeśli na pokładzie statku kosmicznego zamknie się dwunastkę młodych ludzi, po czym oznajmi się całemu światu, że ich głównym zadaniem jest dobranie się w pary, a następnie skolonizowanie nowej planety, czy też dokładniej - jej satelity. O tym jest powieść Victora Dixena. Wydawać by się zatem mogło, że skoro autor wpadł na tak genialny pomysł, to z fabułą i całą resztą nie zadzieje się nic niedobrego. Niestety, nic bardziej mylnego! Fobos to przykład tego, jak nie powinno się pisać książek o kosmosie.

Nie zrozumcie mnie źle: tę powieść czyta się przyjemnie, ale z uwagi na to, że autor już w pierwszych rozdziałach odziera ją z jakiejkolwiek tajemnicy, lektura nie jest ani trochę zaskakująca. Nie wiem dlaczego Dixen postanowił od razu wyjaśnić całą intrygę kryjącą się za programem Genesis, ale uważam, że zabił tym całą fabułę. Odebrał czytelnikowi możliwość dociekania o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Zamiast dostarczyć mu rozrywki, od początku do końca zapragnął prowadzić go za rączkę od wątku do wątku, nie pozostawiając niczego wyobraźni. Nie wiem jak Wy, ale ja nie lubię, kiedy w taki sposób odbiera mi się całą frajdę płynącą z lektury.

Początkowo dziwiłam się, że pomysł na tego typu reality show został zaakceptowany, a następnie z wielką pompą wcielony w życie. Jeszcze bardziej byłam zaskoczona faktem, że w kosmos zamierzano wysłać bandę dzieciaków w miejsce doświadczonych astronautów. Kto normalny by tak zrobił? Ale potem pomyślałam, że przecież obecnie takie programy powstają o wszystkim i nikogo już nie dziwi, że w telewizji rolnik szuka żony, a kobieta bez klasy uczy inne kobiety bycia damą. Dlaczego więc nie mielibyśmy oglądać reality show w kosmosie? To przynajmniej byłoby ciekawe. Nie mogę zresztą oprzeć się wrażeniu, że w pewnym stopniu Fobos jest satyrą na współczesność. Jeśli tak, to biję przed Dixenem pokłony, bowiem zrobiło to na mnie niemałe wrażenie.

Fobos to interesująca lektura, choć nie obyło się bez zgrzytów. Gdyby nie fakt, że autor nie pozwala czytelnikowi na jakiekolwiek spekulacje czy dociekania, książka byłaby świetna, i to z wielu powodów. Po pierwsze, ze względu na pomysł, po drugie, z uwagi na dobrze wykreowanych bohaterów, i po trzecie, z powodu zrównoważonego wątku miłosnego, który nie stanowi epicentrum fabuły. Uważam, że z Fobosem warto się zapoznać, przymykajac oko na nieudany zabieg pisarza z prowadzeniem czytelnika za rączkę. Finał powieści stanowi obietnicę udanej kontynuacji, po którą ja z pewnością sięgnę, gdy tylko się ukaże. Wam zdecydowanie polecam to samo!

Fobos (Fobos #1), Victor Dixen, Moondrive 2016, s. 456.


Książkę kupicie na:  
 BookMaster księgarnia internetowa

6 komentarzy:

  1. O, no proszę. Znając Twoje recenzje byłam przekonana, że Fobos jednak Ci się nie spodoba. I chociaż książka idealna nie jest (mnie akurat nie przeszkadzało ujawnienie tajemnicy w pierwszych rozdziałach, raczej od strony technicznej było słabo) to czytało mi się ją świetnie. Wydaje mi się, że masz rację (a przynajmniej ja to tak odebrałam) - że wszystko w Fobosie jest specjalnie wyolbrzymione i przerysowane. Wygląda momentami jak parodia. A mimo to jednak przemówiło to do mnie i dało i to do myślenia. Ile jest teraz programów typu reality show albo zwyczajnych, gdzie obserwujemy życie innych, ich tragedie? To dowodzi, że każdy z nas ma w sobie coś z podglądacza... Wątek miłosny ciekawy i niedominujący, finał świetny... mam tylko nadzieję, że autor nic nie zepsuje; nie mogę doczekać się drugiego tomu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytalam jeszcze tej książki, ale planuje po nią sięgnąć w wakacje, cieszę się, że wątek miłosny nie jest na pierwszym planie, bo mam już dość miłości w książkach:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo zgrzytów dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaintrygowała mnie ta książka i mam nadzieję, że sięgnę po nią w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, sama nie wiem co myśleć. Opis brzmi genialnie, ale obawiam się, ze mi też przeszkadzałoby wyjawienie wszystkiego przez autora już na samym początku. Jeśli lubisz tematykę kosmosu, polecam "Mapę nieba", tam jest przedstawiona inwazja kosmitów na Ziemię, powinno ci się spodobać :)

    szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety muszę się zgodzić. Fobos czyta się przyjemnie, ale nie rozumiem dlaczego autor już na samym początku wyłożył na stół wszystkie karty... Irytowało mnie również momentami zachowanie Leonor. Nie wspominając już o zakończeniu. Jak można w ten sposób zakończyć książkę?! To zbrodnia!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!