STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

19 września 2016

"Królowa cieni" - Sarah J. Maas


Recenzje poprzednich tomów: Szklany tron Korona w mroku | Dziedzictwo ognia

Sarah J. Maas przyzwyczaiła mnie już do tego, że jej twórczość z tomu na tom jest coraz lepsza i dużo bardziej złożona. Nie inaczej było z Królową cieni, czwartą odsłoną historii Aelin, dziedziczki tronu Terrassenu. Ogniste Serce postanawia zemścić się na ludziach, którzy są odpowiedzialni za śmierć jej bliskich i w tym celu udaje się z powrotem do Adarlanu, w którym nie może polegać na swoich magicznych zdolnościach, ale może za to liczyć na swoich przyjaciół: Aediona, Chaola, Lysandrę oraz... Rowana, dla którego gotowa jest poświęcić wszystko.
Królową cieni czytałam dwa razy: najpierw w oryginale, a potem w polskim tłumaczeniu. Po prostu nie mogłam oprzeć się magii, jaką tworzy w swoich książkach Sarah J. Maas, co świadczy o tym, jaką jest diabelnie zdolną i utalentowaną bestią. Ta kobieta jeszcze ani razu mnie nie zawiodła. Miała swoje lepsze i gorsze momenty, ale za każdym razem to, co wydawało mi się złe czy też niedopracowane, okazywało się bombą z opóźnionym zapłonem. Patrz: historia Manon, którą postrzegałam jako zbędny zapychacz stron, by finalnie z utęsknieniem wyczekiwać każdej kolejnej sceny z jej udziałem. To tylko jeden przykład, lecz już on dowodzi temu, że Maas potrafi z czegoś niepozornego stworzyć prawdziwe dzieło sztuki. Zresztą, cała seria Szklany tron jest tego dowodem.

Rozbudowana, dynamicznie zmieniająca się fabuła oraz konsekwentna kreacja bohaterów stanowią największą zaletę powieści. Podoba mi się to jak historia ewoluuje, przekształcając się z opowieści o bezlitosnej zabójczyni w heroiczną epopeję o młodej królowej, która pragnie odzyskać dawno utracone dziedzictwo. Równie fascynująca jest też dla mnie obserwacja zmian dokonujących się w charakterze Aelin. Jej cięty język nie utracił wprawdzie na ostrości, a skłonność do kłótni kończących się rękoczynami pozostała taka sama, jednak cała reszta to czysta poezja. Rodząca się w dziedziczce tronu Terrasenu empatia, a nawet więź z uciśnionym narodem, to dowód na to, że bohaterka stworzona przez Maas wraz z upływem czasu dojrzewa do tego, by rządzić.

W Królewej cieni dużo się dzieje. W wątkach Chaola i Doriana wreszcie zaczyna się robić ciekawie, przy czym ten pierwszy kontynuowany jest chyba tylko po to, by przedstawić w książce modny ostatnio motyw friendzone'u. Przykro mi to pisać, ale Chaol okropnie się zmienił, i to na gorsze. Kiedyś nawet go lubiłam, jednak sposób, w jaki się teraz zachowuje, raz na zawsze to przekreślił. Doriana spisałam na straty już po pierwszym tomie, mimo mojej dziwnej sympatii do wątków miłosnych na linii rządzący-poddany. W kwestiach miłosnych pozostał więc tylko Rowan. Idealny, fascynujący, wywołujący ciarki na plecach Rowan. W sieci wciąż spotykam się z opiniami, że między nim a Aelin nie ma żadnej chemii. Jak dla mnie nie mogłoby być większej! To, co łączy tę dwójkę, to coś najbliższego moim wyobrażeniom o miłości pełnej ognistej pasji i bezgranicznego oddania. Ich wątek to mój ulubieniec wśród wszystkich tych cudów, które kryją się na kartach Królowej cieni.

Sarah J. Maas stworzyła kolejną cholernie wciągającą powieść w jednym z moich ulubionych uniwersów. Po raz kolejny podniosła sobie poprzeczkę, tworząc genialną fabułę, dzięki której nie sposób oderwać się od lektury. Jestem przekonana, że każdy, kto da szansę tej serii, nie zawiedzie się. Gorąco polecam!

Królowa cieni (Szklany tron #4), Sarah J. Maas, Uroboros 2016, s. 848.


Książkę kupicie na:
BookMaster

5 komentarzy:

  1. Wiele dobrego słyszałam o tej serii, ja jakoś nie mogę się za nią zabrać

    OdpowiedzUsuń
  2. Po twojej recenzji, aż mam znów ochotę sięgnąć po kolejne tomy, bo niestety zatrzymałam się na trzeciej i nie mogę z nią ruszyć. Pozdrawiam serdecznie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wielka ochotę na tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również jestem fanką związku Rowana z Aelin - mam nadzieję, że już tak zostanie. "Królowa cieni" to według mnie najlepsza część serii :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Utknęłam w pierwszej części. Potem sięgnęłam po nowelki i one rozbudziły we mnie ciekawość, jednak nie na tyle bym sprawiła sobie kolejne tomy. Ba, właściwie to nie mam żadnego poza nowelkami. :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!