STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

25 listopada 2016

"Elantris" - Brandon Sanderson


O Brandonie Sandersonie nasłuchałam się wielu dobrych rzeczy. Podobno uważany jest za jednego z najlepszych pisarzy tworzących w nurcie fantastycznym. Faktycznie coś w tym jest, ponieważ jego debiut literacki, powieść Elantris, zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Jeśli dodać do tego fakt, iż od momentu publikacji owej książki minęło zaledwie 11 lat, wydaje się oczywiste, że człowiek ten jest niesłychanie utalentowany.

Niegdyś miasto Elantris było prawdziwą potęgą. Zamieszkiwały je istoty władające magią, dostojne i miłosiernie pomagające słabszym ludziom, którym nie udało się dostąpić chwały Szeodu. Ale pewnego dnia przyszedł Reod - święta metropolia została przeklęta, a jej majestatyczni mieszkańcy zmienili się w łyse namiastki bóstw, za które dawniej je uważano. Nikt nie znał przyczyn tego zjawiska, ale od tej pory każdy, kto został naznaczony magią, w tajemniczy sposób znikał, by nigdy więcej nie powrócić. Taki los spotkał Raodena, księcia  i dziedzica tronu Kae, które wyrosło wokół upadłego imperium. Mężczyzna stał się Elantrianinem, jednak zamiast czeznąć na ulicach tak jak jego nowi pobratymcy, postanowił natchnąć ich do zmian i wspólnie rozpocząć godne życie.

Nie tylko nieustraszony i optymistycznie nastawiony do świata Raoden jest ważnym bohaterem Elantris. Równie istotną postacią jest księżniczka Sarene, jego niedoszła żona, z którą nie zdążył się ożenić, bo po tym, jak przeklął go Reod, został uznany za martwego. Kobieta trafiła do Kae z Teodu, by dzięki zaaranżowanemu małżeństwu doprowadzić do sojuszu, który przeciwstawi się Fjordenowi, uzurpującemu sobie prawo do władania Arelonem.

Trzecią postacią pierwszoplanową jest Hrathen, wysłannik wyrna, którego jedynym zadaniem jest nawrócenie Arelończyków na fjordeńską wiarę. Nie da się ukryć, że służy wrogiemu państwu, jednak z drugiej strony jego pobudki są szlachetne, ponieważ przyjęcie nowej religii przez mieszkańców Kae jest jedynym sposobem na to, by przetrwali - w przeciwnym wypadku wojsko Fjordenu rozpocznie inwazję i dokona rzezi, tak jak to miało miejsce w innych krajach, które zostały brutalnie podbite, gdyż się nie podporządkowały.

Po doborze bohaterów i przydzieleniu im konkretnych wątków widać o czym Brandon Sanderson lubi pisać. W treści Elantris można dostrzec jego fascynację światem magii, polityki i religii. Bez wątpienia jest to mieszanka iście wybuchowa, jednak w przypadku tej powieści połączenie to wypada nad wyraz udanie i nie budzi żadnych kontrowersji, czego spodziewałam się po tym, jak poznałam motywy przewodnie poszczególnych wątków. Fabuła jest więc niezwykle wciągająca i właściwie nie istniała na świecie żadna siła, która odciągnęłaby mnie od lektury. Mogłabym pokusić się o stwierdzenie, że książka ta jako całość jest w istocie dowodem na to, że magia istnieje, a włada nią jej autor. Gdybym miała bowiem wskazać tę jedyną, najwspanialszą pozycję przeczytaną przeze mnie w tym roku, bez wahania wskazałabym właśnie na wyjątkowe i niepowtarzalne Elantris.

Mimo że ważnym elementem fabuły są polityczne przepychanki poprzetykane religijnymi intrygami, to jednak sam Sanderson podkreśla, że w jego debiucie literackim chodziło głównie o historię osamotnionego mężczyzny, który wytrwale odbudowuje społeczność upadłych bóstw, opowieść o kobiecie odrzucającej utarte schematy, a także dzieje kapłana przeżywającego kryzys wiary. I chyba to w Elantris jest najpiękniejsze - fakt, że dla autora najistotniejsi są ludzie, co zresztą doskonale widać w tym, co tworzy ku uciesze czytelników.

Elantris to powieść, o której można byłoby pisać w nieskończoność i tylko w superlatywach. Inaczej po prostu się nie da, ponieważ jest to pisarstwo doskonałe. To także wyjątkowa historia i niezapomniana literacka przygoda, prawdziwa uczta dla wyobraźni nawet najwybredniejszego miłośnika literatury fantasy. Mój podziw dla niej jest tym większy dlatego, że to przecież debiut Brandona Sandersona na rynku wydawniczym. Jeśli tak wygląda jego pierwsza powieść, to aż boję się pomyśleć jakie cudowności kryją się w kolejnych. I już teraz mogę powiedzieć, że rozpoczynam kolekcjonowanie wszystkich jego publikacji - po lekturze pierwszej z nich wiem, że warto!

Elantris, Brandon Sanderson, MAG 2016, s. 660.

4 komentarze:

  1. Ja przeczytałam na razie "Drogę królów" i "Słowa światłości" i bardzo polecam! Ja zasiadam do "Elantris", bo jeszcze nie czytałam;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam fantastykę, a ta wygląda na ciekawą ;)
    Spojrzenie EM

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio coraz bardziej przekonuję się do fantastyki, a ta bardzo mnie intryguje. Na pewno po nią sięgnę!
    Pozdrawiam,
    Biblioteka książkowych recenzji

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałem większość jego książek i muszę przyznać że to jest bardzo trafna recenzja.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!