STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

15 listopada 2016

"Oko Boga" - Barry Eisler [+KONKURS!]


Kilka lat temu cały świat żył aferą Snowdena. Na jaw wyszły wówczas największe brudy amerykańskiego rządu. We wszystkich zakątkach globu zawrzało - jedni chwalili Snowdena za to, że ujawnił informacje o tym jak rząd inwigiluje społeczeństwo, drudzy domagali się jego natychmiastowego ukarania. Dziś sprawa przycichła, jednak kwestia inwigilacji obywateli USA (i nie tylko) nadal spędza sen z powiek wielu osobom. Barry Eisler postanowił to wykorzystać i dzięki tej inspiracji powstała powieść Oko Boga, którą mój blog objął partonatem medialnym.

Evelyn Gallagher pracuje dla NSA. Pewnego dnia przez przypadek odkrywa, że jeden z agentów przekazał ściśle tajne informacje niepowołanej osobie. Szybko zdaje o tym raport przełożonemu - dyrektorowi NSA, Theodorowi Andersowi, który ma w życiu tylko jeden cel: kontrolować wszystko i wszystkich. Tym samym Evelyn niechcący wplątuje się w polityczną rozgrywkę na najwyższych szczeblach władzy i naraża na niebezpieczeństwo nie tylko siebie, ale i swojego głuchego synka, Dasha. Czy kobiecie uda się wygrać z bezdusznym systemem?

Barry Eisler pracował w CIA, więc doskonale wie co w trawie piszczy. Dzięki jego doświadczeniu oraz wiedzy na temat metod działania agencji rządowych USA powstała powieść Oko Boga, która przywodzi na myśl doskonałe dzieła autorstwa Roberta Ludluma i Harlana Cobena. Książka ta trzyma w napięciu do ostatnich stron i stanowi doskonały przykład tego jak powinno się pisać thrillery polityczne. Znalazłam w niej wszystko, czego potrzebuję od takiej literatury: interesujących bohaterów, wciągającą akcję, kontrowersyjne treści. Tematyka inwigilacji społeczeństwa zawsze budzi sporo emocji, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, że politycy mają nieograniczone możliwości, jeśli chodzi o podsłuchiwanie ludzi. Właśnie ta tematyka czyni z Oka Boga tak świetną powieść.

Po ukończonej lekturze jestem szczerze zaskoczona kreacją bohaterów. Nie spodziewałam się, że Barry Eisler aż tak dobrze odda charaktery stworzonych przez siebie postaci. Evelyn jawiła mi się jako praworządna i ambitna kobieta, która traktuje swoją pracę jak powołanie, ale potrafi trzeźwo ocenić sytuację i dostosować się do niej; Andersa widziałam jako bezwzględnego urzędnika, który nie cofnie się przed niczym, żeby osiągnąć swoje cele, niekoniecznie dobre dla innych ludzi poza nim samym; z kolei Manusa, płatnego zabójcę na usługach dyrektora NSA, ujrzałam jako zagubionego w bezdusznym świecie człowieka, który rozpaczliwie szuka swojego miejsca w społeczeństwie. Wszyscy bohaterowie, nawet ci drugo- i trzecioplanowi, są świetnie zaprezentowani, a także wyposażeni w zestaw indywidualnych cech, co stanowi kolejną zaletę książki i zarazem jeden z kilku powodów, dla których zdecydowałam się objąć ją patronatem medialnym.

Oko Boga to dobrze skonstruowany thriller polityczny, którego lektura może stanowić łakomy kąsek dla żądnych emocji czytelników. Świetnie sprawdzi się jako prezent dla miłośników gatunku, którzy cenią sobie dobrą intrygę i godną uwagi fabułę. Jeśli szukacie książki, przy której spędzicie kilka niezwykle emocjonujących wieczorów, to powieść Barry'ego Eisslera zdecydowanie przypadnie Wam do gustu. Gorąco polecam!


Oko Boga, Barry Eisler, Bellona 2016, s. 450.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

KONKURS!

A już dziś zapraszam Was do udziału w konkursie, w którym aż dwie osoby będą mogły wygrać powieść Oko Boga Barry'ego Eislera! Wystarczy, że napiszecie w komentarzu pod recenzją odpowiedź na pytanie: 

Jak oceniasz postępowanie Edwarda Snowdena?

Dwie najciekawsze odpowiedzi nagrodzę książką. Czas macie aż do 30 listopada 2016 do godziny 23:59. Pełen regulamin konkursu znajduje się tutaj. Zachęcam do udziału w zabawie!

WYNIKI

Książka wędruje do Biblioteka książkowych recenzji oraz pmajcher. Gratuluję!

11 komentarzy:

  1. Edward Snowden, według mnie, musi być naprawdę odważny. Ujawnienie państwowych zastrzeżonych informacji jest nie lada wyzwaniem, szczególnie, że tym państwem są Stany, gdzie jak wiadomo bardzo dba się o tajność pewnych informacji. Jak dla mnie Edward okazał się jedyną osobą, która potrafiła obronić obywateli USA. Wiem, ze głośno jest teraz o "zamachach na demokrację", ale uważam, że to, co robił rząd amerykański było naprawdę poniżej pasa. Inwigilacja obywateli państwa, które samo się kreuje na jedno z obrońców demokracji, samo zaczyna po cichu stosować metody państwa totalitarnego, ingerującego w życie ludności. Uważam, że Edward nie powinien być oskarżany o najgorsze. To co ujawnił, obywatele mieli prawo wiedzieć, bo tylko i wyłącznie ich to dotyczyło. Sama podziwiam go za decyzję, którą podjął i za przetrwanie skutków, jakie ona za sobą niosła. Widać po nim, że bardziej mu zależało na obywatelach, niż na pracy dla państwa, które w taki sposób traktuje swój naród. Mimo, że zdradził zaufanie innych agentów CIA i ludzi ze sceny politycznej, to potrafił się poświęcić dla całego narodu, by mogli żyć w PRAWDZIWYM demokratycznym państwie.

    Pozdrawiam,
    bibliotekaksiazkowychrecenzji@gmail.com
    Biblioteka książkowych recenzji

    OdpowiedzUsuń
  2. Jego postawa jest trudna do oceny.Z jednej strony pokazał światu,że nikt ,ale to absolutnie nikt na świecie nie może czuć się bezpieczny,bo macki podsłuchów są wszędzie.Udowodnił,że żadna z sieci komórkowych nie jest gwarantem naszej tożsamości i nigdy nie jesteśmy pewni kto i kiedy nas zadenuncjuje o czym rozmawiamy.Jeszcze nie tak dawno śmieliśmy się z powiedzenia"uwaga Wielki Brat patry",a to powiedzenie stało się namacalną rzeczywistością.To jest przerażające.Z drugiej strony patrząc jak bardzo świat współczesny "skurczył się" i jak coraz bardziej jest niebezpieczny to na pewno każdy zadaje sobie pytanie czy to dobrze czy żle.On być może jest zdrajcą swojej firmy i swojej ojczyzny i dlatego musi do końca swoich dni być banitą,>Jednak kto wie,czy historia kiedyś nie zrobi z niego bohatera.To jest wielka niewiadoma jak on zostanie oceniony w aspekcie historii USA i świata!

    OdpowiedzUsuń

  3. Z wywiadów opublikowanych z Edwardem Snowdenem wynika, że wszystko co robił robił w poczuciu wyższego dobra, z poczuciem że robi coś dobrego dla całego społeczeństwa. Jego zachowanie można rozparzać jak wszystko na świecie z wielu punktów widzenia. Ja skupie się tylko na jednym - moralności społecznej tzn. jego zobowiązań wobec państwa z którym był związany obywatelstwem (a więc dwustronną umową). Z tego punktu widzenia Snowden zdradził swój kraj, złamał zobowiązania do zachowania tajemnicy. Jeżeli postępowanie USA wobec własnych obywateli mu się nie podobało mógł postarać się zmienić tą sytuację od wewnątrz a nie wywoływać zamęt i zdradzać rękę która tyle lat go karmiła. Z punktu widzenia prawa pomimo tego że chciał dobrze powinien teraz zostać wydany USA i osądzony.

    Pozdrawiam i zapraszam do udziału w moim konkursie! https://www.strefatrelaksu.pl/aktualne/

    OdpowiedzUsuń
  4. Postępowanie Edwarda Snowdena nie jest proste do oceny. Nie można ocenić tego w kolorach czarny lub białym. Z jednej strony można postawić zarzut, że zdradził swój kraj reprezentowany przez rząd ujawniając jego tajemnice. Patriota nie powinien nic takiego czynić. Człowiek kochający swoja ojczyznę powinien rozumieć, tym bardziej jeżeli "siedzi" kolokwialnie rzecz ujmując w tym, że należy czynić wszystko co tylko możliwe, aby zapewnić bezpieczeństwo krajowi i jego społeczeństwu. Z drugie strony doskonale rozumiem jego motywy, opierające się na braku zgody na inwigilowanie wszystkich obywateli kraju. Nie może być zgody na takie działanie rządu, że jednostki "ze świecznika" usiłują kontrolować każdy ruch, każde działanie, każdą rozmowę człowieka. Najgorsze jest to, że nikt nie ma kontroli nad takimi działaniami rządu. A w takim przypadku "apetyt rośnie w miarę jedzenia" i proces kontrolowania zapewne doprowadzony by został do absurdu. W dobie takiej cyfryzacji i postępu technologicznego jaki mamy obecnie, człowiek w pewnym momencie zacznie być traktowany jak pionek na szachownicy i dokładnie temu służący. Inwigilacja może przerosnąć najśmielsze oczekiwania i zostawić daleko w tyle państwa totalitarne, a do tego nie można dopuścić. Nie można zezwolić, aby organy rządowe mogły działać bez jakiejkolwiek kontroli ze strony zdroworozsądkowego społeczeństwa.

    Piotr703@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam, że zrobił pożyteczną rzecz. wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że to co robi w sieci jest zapisywane i śledzone. wielu z nas żyje beztrosko myśląc, ze jest bezkarnym. ujawnienie skali inwigilacji uświadomiło wielu osobom, że w każdej chwili są śledzeni. mam nadzieję, że uchroniło to wiele osób przed robieniem głupot i przed krzywdzeniem innych

    dorandekwroclaw@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę się rozpisałam, bo trudno jest tak delikatną kwestię rozważyć w kilku zdaniach, a zależy mi na tym, by zostać dobrze zrozumiana.
    Jak w jednym z powyższych komentarzy, również nawiążę do instytucji "umowy społecznej", zgodnie z którą obywatele przekazują pewne uprawnienia (takie jak: dbanie o porządek publiczny, bezpieczeństwo, zabezpieczenie społeczne itp.) państwu, zaś państwo zobowiązuje się do dbania o dobro obywateli przy realizowaniu tych zadań. W momencie jednak, gdy jedna ze stron tej umowy przyznaje sobie dodatkowe uprawnienia bez uprzedzenia o tym drugiej strony, następuje pewien zgrzyt. (Zresztą podobnie jak w każdej innej umowie, gdybyśmy dowiedzieli się, że np. bank przyznał sobie uprawnienie do pobierania dodatkowych opłat bez powiadomienia nas o tym). I bez znaczenia jest to, czy strona działała "w służbie większego dobra", gdyż uważam, że ograniczenie praw może nastąpić tylko wówczas, gdy w "umowie społecznej" (czyli konstytucji) znajdzie się zapis prawny, który w wyjątkowych sytuacjach na to pozwala ORAZ wystąpi jedna z tych sytuacji. (Dla przypomnienia dodam, że w polskiej Konstytucji są zapisy o ograniczeniu pewnych praw obywateli, jeśli zostanie ogłoszony stan wyjątkowy).
    Zatem, skoro państwo złamało "umowę", Snowden, jako obywatel tego państwa, mógł również wypowiedzieć posłuszeństwo. Tyle w teorii, bo w praktyce sprawa wygląda nieco inaczej.
    Ujawnianie poufnych informacji wymaga odwagi, takiego głupiego, naiwnego typu odwagi. W kapitalistycznym świecie, jeżeli zwykły pracownik, dowie się, że pracodawca zachowuje się nieetycznie/robi jakieś machlojki, nawet na ogromną skalę, to i tak będzie siedzieć cicho, a najwyżej nocami przewracać się z boku na bok z powodu wyrzutów sumienia. Ponieważ pracodawca jest jak wszechmogące bóstwo, jeśli mu się podskoczy to (przepraszam za kolokwializm) wywali na zbity pysk z wpisem do akt, potem jeszcze wytoczy największe działa (sowicie opłacone) w sądzie, a dzięki powiązaniom w branży, śmiertelnik już nigdzie nie znajdzie pracy w "porządnej firmie" (pozostanie tylko wyjechać w Bieszczady). Nie znaczy to, że popieram nieetyczne zachowanie firm ani ciche przyzwolenie na nie, po prostu w tej relacji pracownik ma tak małe pole manewru, że potrafię zrozumieć strach przed wychylaniem się.
    Wyjaśniliśmy sobie co może zwykły pracodawca, a teraz co jeśli tym pracodawcą jest państwo? O tym mogliśmy się już przekonać obserwując perypetie Snowdena - w najlepszym wypadku grozi mu banicja, a w najgorszym dożywocie (czy nawet kara śmierci).
    Snowden znalazł się w ślepym zaułku - z jednej strony wiedział o procederze łamiącym podstawowe prawa współobywateli, a z drugiej cokolwiek by nie zrobił, by ujawnić ten proceder zawsze kończyłoby się to dla niego źle (obawiam się, że nawet na ścieżce sądowej nic by nie ugrał). Postanowił jednak zachować się jak bohater, położył na szali własne dotychczasowe życie, życie swojej rodziny i najbliższych, swoje dobre imię i reputację, po to tylko, by na światło dzienne wyszło, że USA, dla wielu (zaznaczam - dla wielu, nie dla wszystkich) ostoja prawdziwej demokracji, stosuje instrumenty rodem z totalitaryzmu.
    Dla pewnego wyjaśnienia trzeba jednakże dodać, że każde państwo (poprzez wyspecjalizowane służby) w większym czy mniejszym stopniu inwigiluje swoich obywateli. Zaś USA od przełomu XIX i XX wieku toczy wojnę w terrorystami, na swój własny, amerykański sposób m.in. zakładając zasieki na mieszkańców kraju. Z tych powodów szczerze zdziwiłabym się, gdyby USA nie miało nic na sumieniu.
    (Celowo pominęłam kwestie patriotyzmu Snowdena, gdyż nie potrafię wejść w amerykańskie buty na tyle, by polska mentalność nie zaburzała mi pola widzenia).

    Podsumowując krótko: zachował się odważnie, ale głupio. :)

    insane.sanity.pl@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Próba oceny Edwarda Snowdena.
    Edward Snowden – według jednych zdrajca stulecia, przez innych postrzegany jako bohater zwykłego ludu. Ocena tej postaci jest niezwykle ciężka, i dokładne zbadanie jego życiorysu, schematu działania i publikacji danych pozostawię specjalistom i ekspertom. Ale już dziś wiem, że zgody wśród nich nie będzie.
    A kim jest Snowden dla Polaka tuż przed trzydziestką, z wykształceniem technicznym i ogólnie orientującym się w świecie współczesnej polityki? Dla mnie jest dobrym człowiekiem, nie zdrajcą, nie przestępcą, a obywatelem, który dla dobra większości zdecydował się na tak ryzykowny krok. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że dla dobra ogółu można sięgać po półśrodki. Czy elementy nieczystej gry. Polityka w mojej idyllicznej krainie byłaby czysta i przezroczysta, jawna dla każdego. W sytuacji, gdy nikt nie ma nic do ukrycia, nie ma potrzeby szantażu, korupcji, zastraszania. Nie ma pokus, nie ma złych intencji. Cóż, wiem że to tylko nieistniejąca kraina moich marzeń, ale w tym świecie byłoby miejsce dla Snowdena.
    Gdy zdał sobie sprawę z działań swojego rządu, stanąwszy przed wyborem – obywatele czy rządzący – wybrał właściwie. Choć wiedział, że konsekwencje jakie go spotkają, nie będą ani miłe, ani łagodne. Po publikacji dokumentów ujawniających brudną grę ludzi na szczycie, znalazł się na ustach całego świata. Dzięki tym, którzy w tamtym momencie zdecydowali się wyciągnąć ku niemu dłoń i zaoferować schronienie.
    Domyślam się, że dla większości obywateli Stanów Zjednoczonych, jak i osób, które ujawnione dokumenty skompromitowały, Edward jest zdrajcą politycznym, godnym jedynie sądu i długiego więzienia. I osoby te mają w pełni prawo do swojego zdania, tak jak ja mam do swojego. Zdania, które być może zbyt wyidealizowane, niemożliwe do rzeczywistej obrony, ale jednak stojące na straży moralności.


    Pozdrawiam autorkę oraz innych komentujących :)
    Paweł
    pawel.majcher88@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ujawniając tajemnice rządowe tylko przysporzył sobie problemów i zaszczepił niepewność w umysłach większości ludzi. Inwigilacja była, jest i będzie, więc chyba lepiej żyć w błogiej nieświadomości.

    OdpowiedzUsuń
  9. Popieram działanie Edwarda Snowdena i uważam, że jego decyzja o wyjawieniu tajemnic amerykańskiego rządu była jak najbardziej słuszna oraz godna podziwu. Niektórzy twierdzą, że zdradził on USA oraz cały naród, nie mogę się z tym zgodzić.
    To właśnie dla dobra mieszkańców wyjawił czym zajmuje się rząd oraz fakt, że każdy z obywateli jest nieustannie obserwowany. Rozumiem, że być może początkowo decyzja o obserwacji kierowana była chęcią ochrony mieszkańców. Niestety z czasem działanie to poszło zdecydowanie za daleko a ludzie za to odpowiedzialni popadli w paranoję.
    Moim zdaniem ciągłe podsłuchiwanie wszystkich rozmów oraz śledzenie każdego kroku wygląda tak jakby chciano społeczeństwo ubezwłasnowolnić. Każdy powinien mieć prawo do wolności i nie chodzi tu tylko o przebywanie poza kratami więzienia. Życie śledzonych ludzi nie powinno przypominać przedstawienia, w którym każdy ruch i słowo są wcześniej zaplanowane a gdzieś po drugiej stronie siedzi widownia.
    Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że nie czułabym się komfortowo w takiej sytuacji. Straciłabym radość życia i ogarnięta była ciągłym strachem, że być może zaraz powiem lub zrobię coś co nie spodoba się ludziom trzymającym władzę i spowoduje to moje aresztowania, a kto wie może nawet śmierć? Jeżeli miałabym taką możliwość wyprowadziłabym się z inwigilowanego kraju jak najszybciej.
    Snowden dla mnie jest bohaterem, gdyż większość z nas nie zdecydowałaby się na podjęcie tak zdecydowanych kroków. Niestety decyzja o wyjawieniu amerykańskich sekretów równoznaczna była z tym, że stanie się on wrogiem najważniejszych osób w kraju. Oznaczało to, że nigdy nie będzie już ,,anonimowy'' a posiadając tak ogromne możliwości inwigilacji, to on będzie teraz w centrum uwagi. W każdej chwili ktoś mógł zlecić zabójstwo jego lub jego rodziny, od tej chwili już nigdy i nigdzie nie mógł czuć się bezpieczny. Stwierdzam, iż mimo wszystko ja nie odważyłabym się na tak wielki czyn. Niesie on bowiem ze sobą ogromne ryzyko. Nie chodzi tu o mnie lecz o moich najbliższych, bałabym się, że może stać się im krzywda. Wolałabym trwać w milczeniu, codziennie jednak zmagając się ze swoim sumieniem.

    e-mail: gosia910723@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. wyniki 1 grudnia miały być?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już są. Proszę wybaczyć, przez ostatni tydzień obłożnie chorowałam.

      Usuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!