STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

7 stycznia 2017

"Mimo naszych kłamstw" - Tarryn Fisher [przedpremiera]


Recenzje poprzednich tomów: Mimo moich win | Mimo twoich łez

Bardzo nie chciałam, by ten moment nadszedł, ale jednak był on nieunikniony. Mimo naszych kłamstw autorstwa Tarryn Fisher to koniec miłosnej wojny Olivii, Caleba i Leah. Szczerze pokochałam tę serię, mimo że przedstawia najbardziej destrukcyjny i obłudny obraz miłości, z jakim kiedykolwiek spotkałam się w literaturze. Śledziłam losy bohaterów z wypiekami na twarzy, nienawidząc ich i uwielbiając na przemian, i właśnie nadszedł ten moment, w którym muszę się z nimi pożegnać. Zapraszam Was do lektury recenzji ostatniego tomu tej wyjątkowej trylogii!

Fabuła Mimo naszych kłamstw tym razem zaprezentowana jest z punktu widzenia Caleba. Tego, o którego Olivia i Leah toczyły zażartą i wieloletnią wojnę, w której bronią były kłamstwa, intrygi, czy też szantaże. W wojnie tej nie było zwycięzców, ponieważ każde z nich cierpiało, nie mogąc zaznać upragnionego szczęścia. Na szczęście miłosna rozgrywka między darzącymi się uczuciem Calebem i Olivią nareszcie dobiega końca. W końcu, po wielu latach oszukiwania i ranienia się nawzajem, ta dwójka zrozumiała, że nie potrafi bez siebie żyć. Ale jeśli tylko sądziliście, że skończy się ona happy endem, to srogo się myliliście. Tak się składa, że Mimo naszych kłamstw to nadal dość mocno pokręcona historia, pełna obłudy i wzajemnego okłamywania się w obawie przez zranieniem. Bohaterom całe lata zajęły, by zrozumieć, że ich przeznaczeniem było wspólne życie, ale czy mają jeszcze szansę odbudować to, co z różnych powodów zniszczyli? O tym właśnie jest trzeci tom trylogii Mimo moich win Tarryn Fisher.

Jak zwykle autorka nie owija w bawełnę. Opisuje związek dwojga skomplikowanych ludzi bez żadnych ubarwień, bez typowych dla romansów motylków w brzuchu i idealnych randek. Zamiast tego pokazuje, jak wiele złego mogą wyrządzić intrygi, które knujemy, by osiągnąć własne cele. Ponadto, Fisher przekonuje, że nawet ta najbardziej destrukcyjna forma miłości zasługuje na szczęście. Historia Olivii i Caleba stanowi na to niezbity dowód.

Ogrom emocji, które towarzyszyły mi w trakcie lektury tej powieści, sprawił, że nie potrafię o niej zapomnieć. Tyle się wydarzyło! Jestem w szoku, ponieważ do tej pory uwielbiałam sielankowe wizje miłości, a jednak spodobała mi się też historia wypełniona bólem, kłamstwami i wszystkim tym, czym do tej pory gardziłam. Przekonałam się, że nawet w takiej, wydawać by się mogło, beznadziejnej sytuacji, szczera miłość może zakwitnąć, choć droga do niej usiana jest nie różami, lecz chyba rozżarzonymi węglami i cierpieniem. Śledzenie losów Olivii i Caleba było dla mnie niezwykłym doświadczeniem i naprawdę jestem pod wrażeniem, że literatury new adult może dostarczyć mi tak wielu różnorodnych emocji. Pod tym względem nie ustępuje ona żadnym innym gatunkom, które uwielbiam.

Paradoksalnie, Mimo naszych kłamstw to trudna w odbiorze książka. Nie nadaje się raczej na lekturę dla zbytnio przewrażliwionych osób, ponieważ pokazuje blaski i cienie miłości, z naciskiem na te drugie. Tę powieść albo się kocha albo nienawidzi - nie ma niczego pośrodku. Co więcej, wnioski, które wyciąga się po jej ukończeniu są co najmniej niepokojące. Otóż każdy nasz, nawet najmniejszy czyn, ma ogromne znaczenie. Warto o tym pamiętać, ponieważ może się kiedyś okazać, że za pozornie niewinny gest trzeba będzie zapłacić bardzo wysoką cenę. Nasi bohaterowie coś o tym wiedzą, a Tarryn Fisher wybitnie postarała się, by to nam pokazać.

Lektura Mimo naszych kłamstw idealnie wpasowałą się w mój gust. Nienawidziłam tej książki równie mocno, co ją kochałam, ale w tym chyba tkwi urok prozy Tarryn Fisher. Autorka mnie nie zawiodła, udowadniając, że o tej ciemniejszej stronie miłości potrafi pisać jak nikt inny, jednak przyznaję, że mimo wszystko liczyłam na odrobinę szczęśliwsze zakończenie. Zapewne autorce zależało na tym, by pokazać słodko-gorzki finał tej historii, jednak nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś innego - czegoś, co choć trochę ukoiłoby moje zszargane nerwy.

Jeśli więc szukacie emocjonującej lektury, trylogia Mimo moich win może okazać się dla Was idealnym wyborem. Jeszcze nikt, komu poleciłam tę serię, nie powiedział mi, że był niezadowolony z tego, co przeczytał. Każdy, bez wyjątku, zachwycał się pięknym stylem Tarryn Fisher oraz jej genialnym pomysłem na oryginalną i nietuzinkową historię miłosną Olivii i Caleba. Gorąco Wam polecam sięgnęcie po wszystkie trzy tomy tego cyklu - masa emocji oraz głęboka satysfakcja lekturą gwarantowane. Aż Wam zazdroszczę, że macie to wszystko przed sobą!

Mimo naszych kłamstw (Mimo moich win #3), Tarryn Fisher, Otwarte 2017, s. 320.






4 komentarze:

  1. W ogóle nie słyszałam o serii, ale myślę, ze to nie moje klimaty. Jeśli romanse, to tylko z klasyki albo erotyczne ;)

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, skoro nikt jeszcze nie był zawiedziony tym tytułem to może i ja spróbuję z tą autorką, bo nie miałam jeszcze przyjemności czytać żadnej jej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z tobą w 100%!
    Jestem zakochana w tej serii. ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!