STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

22 kwietnia 2017

"Firstlife. Pierwsze życie" - Gena Showalter


Być może kojarzycie Genę Showalter, autorkę powieści Firstlife. Pierwsze życie, z serią Kroniki Białego Królika o przygodach Alicji w krainie żywych trupów. Po lekturze pierwszego tomu tamtego cyklu wszelkie zachwyty nad twórczością tej pisarki uważam za nieuzasadnione, mimo to masochistycznie postanowiłam sięgnąć po kolejną książkę jej autorstwa, aby ostatecznie wyrobić sobie o niej zdanie. Opis przypadł mi do gustu, rozbudził apetyt na ciekawą lekturę, toteż uznałam, że raz kozie śmierć i ochoczo zabrałam się do czytania.

No i masz, babo, placek, rzekłaby moja Babcia, widząc jak ze strony na stronę na mojej twarzy odmalowuje się wyraz bezbrzeżnego zniesmaczenia. Powieść Firstlife. Pierwsze życie okazała się książką równie nieatrakcyjną i niedopracowaną, co niesłusznie popularna Alicja w krainie zombi. Podobnie jak w przypadku Kronik Białego Królika, nowa seria Geny Showalter wiele obiecuje, ale niewiele tych obietnic wypełnia.

Zacznijmy od pomysłu na książkę. Nie da się ukryć, że jest genialny - i ja nie śmiem tego negować. Wiara w życie po śmierci oraz związany z tym wybór frakcji, do której chciałoby się należeć po dokonaniu żywota - Trojki lub Miriady - to wyborna idea, godna podziwu i pozazdroszczenia przez innych pisarzy. Niestety, w przypadku Geny Showalter świetny pomysł na fabułę zdecydowanie nie idzie w parze z dobrym wykonaniem. Opisy obu krain, do których można trafić po śmierci, są ubogie i raczej nie pomagają czytelnikowi dostrzec oczami wyobraźni tego jak wyglądają i funkcjonują. Obie frakcje posiadają własne kodeksy moralne i charakterystyczne cechy, ale autorka przytacza je zdawkowo, nie pokusiwszy się na to, by dokładniej zaprezentować je odbiorcy. A szkoda.

Zarówno Trojka, jak i Miriada, żywo interesują się Tenley, główną bohaterką powieści. Tuż po jej narodzinach dziewczyna została ponoć naznaczona na Wybrankę, ale Showalter nie wyjaśnia zbytnio, na czym niby miałaby polegać jej rola i dlaczego obie frakcje tak bardzo zabiegają o jej decyzję. A Tenley do zdecydowanych osób nie należy. Nie potrafi opowiedzieć się po jednej ze stron i wciąż pozostaje Niezwerbowana. Aby przyspieszyć proces decyzyjny, rodzice wysyłają ją do zakładu karnego, w którym personel za pomocą tortur ma za zadanie wymusić na niej przystąpienie do rodzinnej frakcji. I tutaj zaczyna się cały cyrk związany z fabułą.

Przede wszystkim: jakim tępym bezmózgiem trzeba być, żeby własne dziecko oddać do więzienia i zezwolić na torturowanie go, i to tylko dlatego, że - jak to nastolatek - nie potrafi podjąć decyzji? Czy ci ludzie słyszeli o czymś takim jak dialog? Geno Showalter, gdzie ty w tym wszystkim widzisz logikę, realizm? Bo ja nie widzę ani jednego, ani drugiego. Pójdźmy dalej. Co według autorki może pomóc głównej bohaterce w wyborze? Ano dwóch, wybitnie seksownych młodzieńców, z których jeden obiecuje jej wieczny dobrobyt, a drugi... słodycze. No, weźcie mnie trzymajcie! Mało tego, Tenley jest na tyle głupia i niezdecydowana, że nie wie nawet dlaczego nie potrafi dokonać wyboru między Trojką i Miriadą! Co za tym idzie, buntuje się dla samej tylko idei buntu. Jak długo żyję, nie widziałam jeszcze tak absurdalnej książki. Sama nie wiem jakim cudem doczytałam ją do końca!

Podsumowując, Firstlife. Pierwsze życie to kolejny zmarnowany pomysł Geny Showalter. Jej powieści mają spory potencjał, bowiem jej wyobraźnia najwyraźniej nie zna granic, zaś język jej książek jest dowcipny i młodzieżowy. Niestety, autorka mocno traci na samym wykonaniu. Brakuje jej redaktora, który w odpowiednim momencie powiedziałby basta, widząc kolejne absurdalne wątki lub niedopowiedzenia. Ponownie chciałabym podkreślić, że lektura jest, generalnie rzecz ujmując, przyjemna, szybka i niezobowiązująca, jednak dla mnie to za mało, by odczuwać satysfakcję. Pomyślcie dwa razy, nim zdecydujecie się ją przeczytać - ale błagam, nie bądźcie w tym niezdecydowani dla samej tylko idei niezdecydowania! Jedna Tenley w zupełności mi wystarczy.

Firstlife. Pierwsze życie (Everlife #1), Gena Showalter, HarperCollins Polska 2017, s. 432.

5 komentarzy:

  1. Przyznaję - ostudziłaś moja chęć przeczytania tej książki ;P Jak dotąd widywałam same pozytywne opinie i strasznie chciałam to przeczytać. Teraz już trochę mniej, ale jeśli będzie w bibliotece, to spróbuję :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  2. To książka nie dla mnie. Opis brzmi trochę podobnie do książki "Ja diablica", która miała być świetna, a okazała się totalną klapą, więc pani Showalter podziękuję - nie chcę drugi raz tego samego. :)
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/2017/04/pomerdany-konkurs-wygraj-ksiazke-by.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja lubię do Ciebie zaglądać. Zawsze można znaleźć recenzje książek zachwalanych, które w Twoim odczuciu takie idealne nie są. Mimo że tematyka strasznie mnie interesuje, a i okładka jest piękna to wystarczająco dużo się o niej naczytałam na zagranicznych portalach. Opinie były podobno do Twojej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa opinia :) ale nie wiem czy się za nią zabiorę :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem jak Pani czyta książki ale:
    1. Rodzice Leny wysłali ją do 'Penny' bo zostali zmuszeni przez Szefa Miriady do by ją wysłali, bo to może ją wyleczyć z nastolatkowego buntu (+mieli umowę przed narodzinami Leny z możliwością re-negocjaci, że jak ich dziecko nie przejdzie do Miriady to stracją pięniądze władze i wszystko co posiadają). Więc Gena Showalter ma w tym logikę.
    2.Lena jest niezdecydowana, bo:
    - Trójkanie mówią, że u nich jest pięknie i wogóle, a u Miriadczyków jest 'kaplica'.
    - Miriadczycy mówią, że u nich jest pięknie i są kziążece bale, a u Trójkanów jest 'kaplica'.
    - Miała w dzieciństwie koleżanke co poszła do Trójki przez co Lena jeszcze bardziej się zafascynowała Trójką i poszła na spotkanie RM do jakieś szkoły i RM powiedział jej jak się zapytała czemu ma wybrać Trójkę: 'ważne jest to co dla ciebir, czy rodziców?'
    - Kurde ja nawet bym był niepewny tej decyzji co wybrać bo to decyzja na CAŁE ŻYCIE I WIECZNOŚĆ, a nie, że powie miriada, a póżniej Trójka, bo to niemożliwe bo podpisuje się z 1 frakcją'cyrograf'. Jak wybierze Miiriade to tylko sądownie może zmienić frakcje (na rozprawie są Trójkanie i Miriadczycy) .

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!